Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Piątek 09-12-2016, imieniny Wiesława, Leokadii
 
Rek

UWAGA!

Dobry start (piłka nożna)

Udanie zainaugurowali rundę wiosenną IV ligi piłkarze elbląskiej Olimpii. Elblążanie, którzy po rundzie jesiennej przewodzą stawce czwartoligowców, pewnie pokonali w Gołdapi miejscową Romintę 3:0 (1:0). Dwie bramki zdobył Krzysztof Wierzba, trzeciego gola z rzutu karnego strzelił Łukasz Nadolny. Największy rywal w walce o awans DKS Dobre Miasto również wygrał swój mecz, pokonując 2:0 Płomień Ełk.

Gołdap, obok Ełku, to dwa najdalsze stadiony, które odwiedzą piłkarze Olimpii w tej rundzie, dlatego trener Andrzej Bianga bardzo wcześnie wyznaczył godzinę wyjazdu z Elbląga, by zawodnicy na miejscu nieco odpoczęli po długiej podróży. Dodatkowym elementem niepewności towarzyszącym elbląskiej ekipie w czasie podróży były informacje o fatalnym stanie boiska Rominty. Na miejscu okazało się jednak, że nie były one prawdziwe, bo płyta była bardzo dobrze przygotowana.
     
     Szybka bramka
     Od pierwszych minut wyraźną przewagę osiągnęli olimpijczycy i bardzo szybko zdobyli pierwszą bramkę. Prostopadłe podanie Marka Widzickiego wykorzystał najlepszy snajper elbląskiej drużyny Krzysztof Wierzba, który strzałem w długi róg nie dał szans bramkarzowi. Tym samym od 8 min. goście prowadzili 1:0. Miejscowi nie mieli żadnego pomysłu na prowadzenie gry, a tym bardziej sforsowanie defensywy lidera wzorowo dyrygowanej przez Artura Chrzonowskiego. Największe kłopoty elbląskim piłkarzom w pierwszych 45 minutach sprawiał… sędzia liniowy. Większość szybkich kontr było przerywanych przez tego pana, dopatrywał się bowiem w każdym z przypadków pozycji spalonych. Gospodarze razili nieporadnością, nijak nie potrafili przeciwstawić się i groźnie zaatakować bramki strzeżonej przez Krzysztofa Hyza, a prowadzący zawody arbiter z Olsztyna puszczał płazem ostre zagrania miejscowych, kartkami karał jedynie piłkarzy Olimpii.
     Pierwszy żółty kartonik w sobotnim meczu ujrzał w 38 min. Wojciech Kitowski, który na swoim koncie ma już osiem „żółtek”. Kolejnym „obdarowanym” w elbląskiej drużynie był drugi obrońca Grzegorz Miller, który dotychczas zgromadził sześć kartek.
     Kolejną dogodną sytuację do zdobycia bramki elblążanie stworzyli w 21 min. Najwyżej w polu karnym wyskoczył Adam Cicherski, ale jego bardzo dobre uderzenie głową jakimś cudem wybronił bramkarz Kołowerzo. Tuż przed przerwą bardzo dogodnej sytuacji nie wykorzystał Tomasz Sambor, który zbyt mocno wypuścił sobie piłkę i został uprzedzony przez gołdapskiego goalkeepera.
     
     Śmielsze poczynania miejscowych
     Początek drugiej połowy to nieco śmielsza postawa nie mających nic do stracenia gospodarzy. W tym okresie Rominta stworzyła sobie najdogodniejszą okazję do zdobycia bramki po stałym fragmencie gry. W 58. wyróżniający się w miejscowej drużynie Białorusin Sinczura ładnie uderzył z rzutu wolnego i piłka wylądowała na poprzeczce elbląskiej bramki. To była najgroźniejsza akcja Rominty w całym spotkaniu. Po 20 minutach drugiej połowy znów wyraźną przewagę osiągnęli lepsi piłkarsko i mądrzej grający olimpijczycy. Wyrazem takiego stanu rzeczy był drugi gol zdobyty przez Krzysztofa Wierzbę. Przy tym trafieniu ponownie asystował Marek Widzicki, który widać świetnie rozumie się z bramkostrzelnym napastnikiem. Po tym trafieniu trener Bianga zdecydował się zdjąć z boiska najlepszego snajpera Olimpii i w jego miejsce pojawił się na placu Łukasz Nadolny, który kilka minut później wywalczył rzut karny. Sam poszkodowany okazał się skutecznym egzekutorem „jedenastki”, ustalając wynik meczu na 3:0 dla żółto-biało-niebieskich.
     W ostatnich minutach meczu olimpijczycy mieli jeszcze dwie wyśmienite okazje do podwyższenia rezultatu, ale najpierw Nadolny z siedmiu metrów przeniósł piłkę nad bramką, a potem Sierechan przelobował bramkarza, ale piłka o centymetry minęła prawy słupek bramki.
     
     Zasłużona wygrana
     Mecz zakończył się w pełni zasłużoną wygraną Olimpii, co godne podkreślenia, po dobrej grze. Taką opinię wyraził zresztą szkoleniowiec Rominty Zbigniew Wodniak, który stwierdził, że wygrał zespół dojrzalszy, lepszy piłkarsko. Opiekun miejscowych żałował jedynie, że jego podopiecznym nie udało się zdobyć chociaż jednej bramki, bo mecz mógł się wówczas potoczyć inaczej. Trener Bianga pochwalił cały zespół za zaangażowanie i poziom gry zaprezentowanej w pierwszym wiosennym meczu. Na słowa trenera gospodarzy, że Rominta mogła zdobyć chociaż jedną bramkę, odpowiedział, że w takim wypadku piłkarze Olimpii powinni strzelić jeszcze 2-3 gole i mecz zakończyłby się najsprawiedliwszym wynikiem 5:1 lub 6:1 dla elblążan.
     
     Już w środę
     Szaleńcze tempo ligi powoduje, że Olimpia kolejny mecz o mistrzowskie punkty rozegra już w najbliższą środę 12 kwietnia. Do Elbląga przyjeżdża zajmujący dziesiątą pozycję Start Działdowo, który w ostatniej kolejce był sprawcą małej niespodzianki, za jaką należy uznać wyjazdowy remis 0:0 w Olsztynie z OKS 1945. Początek meczu o godz. 15.
     
     Rominta Gołdap – Olimpia Elbląg 0:3 (0:1)
     0:1 - Wierzba (8.), 0:2 - Wierzba (67.), 0:3 - Nadolny (83. k.)
     
     Rominta Gołdap: Kołowerzo - Kościuch, Proniewicki (Marcin Nowak 47.), Grzegorz Nowak, Orłowski, Ołowniuk, Omiljanowicz, Brzozowski (Sebastian Kołodziej 79.), Mościński, Michał Nowak (Kudrycki 66.), Sinczura (Zimnoch 90.).
     
     Olimpia Elbląg: Hyz - Chrzonowski, Miller (Anuszek 85.), Kitowski, Cicherski , Widzicki, Sambor (Korzeb 68.), Czuk, Ciesielski, Wierzba (Nadolny 74.), Lizak (Sierechan 60.).
     Żółte kartki: Kitowski, Miller.
     

BAR
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama