Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Środa 22-11-2017, imieniny Cecylii, Marka
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Ewenement natury Ewenement natury

Dwa oblicza Olimpii

Rek

Nieciekawa gra Olimpii Elbląg w pierwszej połowie meczu z GKS Bełchatów zaowocowała tym, że piłkarze na przerwę schodzili przegrywając 0:2. W drugiej części spotkania mogliśmy oglądać sunące niemal bez przerwy ataki żółto-biało-niebieskich. Wystarczyło to jednak do strzelenia tylko jednej bramki (Łukasz Pietroń z karnego) i Olimpia przegrała drugi mecz ligowy w tym sezonie. Trzeba jednak przyznać, że w kilku sytuacjach tylko szczęściu piłkarze gości zawdzięczają, że nie stracili bramki. Do gry po kontuzji wrócił Paweł Piceluk. Zobacz film z najciekawszymi akcjami meczu oraz zdjęcia.

Które oblicze Olimpii Elbląg jest prawdziwe? To pytanie można sobie zadać po dzisiejszym (1 kwietnia) meczu elbląskiej drużyny z GKS - em Bełchatów.
     Tempo meczu od początku było dość szybkie. Przez pierwsze dwadzieścia minut piłka wędrowała od pola karnego do pola karnego, jednak piłkarze obu zespołów nie potrafili zmusić do pracy bramkarzy rywali. Olimpia bardzo groźną sytuację wypracowała w 19. minucie spotkania. Kontra, Radosław Stępień podawał do Radosława Bukackiego. Niestety, szybszy był Paweł Lenarcik (broniący bramki GKS- u), który wyłapał piłkę zanim zdążył do niej dobiec piłkarz gospodarzy. Ta sytuacja pokazała, że gospodarze mogą pokusić się o punkty w tym meczu, mimo tego, że w składzie gości zagrało kilku zawodników z ekstraklasową przeszłością. Wydawać by się mogło, że sami piłkarze Olimpii nie za bardzo wierzyli w korzystny rezultat. Nie grali bowiem na takim poziomie, do jakiego zdążyli kibiców przyzwyczaić. Z przodu szarpali Anton Kołosow z Radosławem Stępniem – bez rezultatu. Trzeba jednak zwrócić uwagę na grę obronną Bełchatowa - przy stałych fragmentach gry goście bronili się całym zespołem.
     Bramka dla „Brunatnych” padła w 30. minucie spotkania. Aghvan Papikyan silnym strzałem z ponad 20 metrów po raz pierwszy pokonał Kacpra Tułowieckiego. Po raz drugi pokonał bramkarza gospodarzy w 44. minucie, kiedy również niepilnowany wykorzystał dośrodkowanie wzdłuż bramki Olimpii. W tzw. „międzyczasie” doskonałą sytuację miał Daniel Ciechański, który nie wykorzystał sytuacji „sam na sam” z Kacprem Tułowieckim w 38. minucie.
     - Gorzej niż w pierwszej połowie grać się nie dało – te słowa Adama Borosa, trenera Olimpii Elbląg najlepiej charakteryzują przebieg gry w pierwszej części spotkania.
     Kto spodziewał się w drugiej części spotkania dalszego rozstrzeliwania Olimpii mógł czuć się rozczarowany. Na drugie 45 minut spotkania na boisko wbiegła zupełnie inna drużyna, która wiedziała na co ją stać i po co na murawę wybiegła.
     Huraganowe ataki zaczęły się już od gwizdka sędziego. W 47. minucie Marcin Grolik uratował GKS przed utratą bramki wybijając piłkę z pustej bramki. Kilka minut później strzelał (niecelnie niestety) Dawid Kubowicz. Olimpijczycy tworzyli ciekawe akcje. Ich ukoronowaniem była bramka w 61. minucie strzelona przez etatowego wykonawcę rzutów karnych Łukasza Pietronia. Najpierw Mikołaj Bociek sfaulował Jakuba Bojasa, sędzia pokazał „wapno”. 1:2 i nadzieje na chociażby remis poważnie wzrosły.
     Zwłaszcza, że Olimpijczycy w atakach nie ustawali. Czasami brakowało szczęścia. W 68. minucie po podaniu Dawida Kubowicza groźnie strzelał Rafał Lisiecki. Bramkarz obronił instynktownie. W 75. minucie trener Adam Boros zdecydował się wpuścić Pawła Piceluka. Niestety, czołowy snajper elbląskiego zespołu tym razem nie powiększył swojego dorobku bramkowego.
     - Być może zdołalibyśmy odrobić tę stratę, gdyby nasza siła ofensywna była większa – zastanawiał się Adam Boros.
     Porażka 1:2 z przebiegu meczu jest niezasłużona, ale jeżeli przesypia się pierwszą połowę, to należy się liczyć z tym, że w drugiej części można nie odrobić strat. Za tydzień Olimpijczycy jadą do Wejherowa. Tamtejszy Gryf jest jedną z niewielu drużyn, których bramkarz w meczu z Olimpią zachował czyste konto. Jesienią w Elblągu w meczu tych drużyn padł bezbramkowy remis.
     
     Olimpia Elbląg – GKS Bełchatów 1:2 (0:2)
     
0:1 Papikyan 30 min, 0:2 Papikyan 44 min., 1:2 Pietroń 61 min. (karny)
     
     Olimpia: Tułowiecki – Bukacki (46' Lisiecki), Kubowicz, Wenger, Pietroń, Maciążek, Danowski (83' Bartkowski), Stępień, Ressel (46' Sokołowski), Kołosow (75' Piceluk), Bojas
     
     

Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl jest patronem medialnym ZKS Olimpia Elbląg
     

Sebastian Malicki
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama