Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Środa 07-12-2016, imieniny Ambrożego, Marcina
 
Rek

UWAGA!

Elwo sprzątnęło Cleanera (halówka)

W najciekawszym meczu 4. kolejki I ligi prowadzące w tabeli Elwo pewnie pokonało Cleanera 4:1 i nadal znajduje się na pozycji lidera. Także bez straty punktów są zespoły REM i Concordia, natomiast pierwsze punkty zdobyli Amatorzy, którzy opuścili ostatnie miejsce w tabeli.

Amatorzy - Victoria 2:1 (1:1)
     1:0 - Bartwicki, 2:0 - Skocki, 2:1 - Syput, 2:2 - Dleszler.
     Zespół Amatorów, który jak do tej pory nie zdobył jaszcze ani jednego punktu, tym razem od pierwszych minut wziął się ostro do pracy. W pierwszej połowie mecz był wyrównany, ale to Amatorzy po strzale Waldemara Bartnickiego objęli prowadzenie, które utrzymali do przerwy. Po zmianie stron ponownie bramkę zdobyli Amatorzy i zanosiło się na sporą niespodziankę. Jednak dwa stracone gole podziałały na Victorię jak zimny prysznic. Kilka minut później najpierw Paweł Sypit zdobył bramkę kontaktową, a chwilę później do wyrównania doprowadził Mariusz Dleszler. Amatorzy zdobyli pierwszy punkt w tym sezonie i opuścili ostatnie miejsce w tabeli.
     
     Elwo - Cleaner 4:1 (2:0)
     1:0, 2:0 - Radomski, 3:0 - Źródło, 4:0 - Józefowski, 4:1 - Karpiński.
     Był to mecz kolejki, w którym spotkały się ze sobą niepokonane jak dotąd zespoły I ligi. Od początku mecz była bardzo zacięty i wyrównany. W pierwszych minutach obie ekipy grały bardzo asekuracyjnie przede wszystkim strzegąc dostępu do własnej bramki, a dopiero później atakując. Jednak pierwsi groźną akcję przeprowadzili piłkarze Elwo, Jacek Józefowski w pięknym stylu obsłużył Mirosława Radomskiego, który pokonał golkipera Cleanera. Na trzy minuty przed końcem pierwszej połowy ponownie dwójkowa akcja zawodników Elwo przyniosła im drugą bramkę i także tym razem podającym był Józefowski, a strzelcem bramki Radomski. W drugiej połowie przewaga Elwo była już bardziej widoczna. Zespół Cleanera nie potrafił przebić się przez szczelną obronę rywali momentami "waląc głową w mur". I po jednej z takich akcji nastąpił szybki kontratak Elwo, po którym Marcin Źródło podwyższyła na 3:0. Na trzy minuty przed końcem meczu Józefowski popisał się solową akcją i strzałem z dość ostrego kąta umieścił piłkę w siatce. Na otarcie łez w ostatniej minucie Cleaner zdobył bramkę honorową, ale to wszystko na co tego dnia stać było ten zespół. Po tym meczu Elwo nadal prowadzi w tabeli i jest coraz bardziej poważnym kandydatem do tytułu mistrzowskiego.
     
     Fachman - Służby Miejskie 1:2 (0:2)
     0:1 - Szałkowski, 0:2 - Miller, 1:2 - Kłosowski.
     Zespół Fachmana, który jeszcze nie tak dawno prowadził w ligowej tabeli, teraz przeżywa lekki kryzys. W ubiegłej kolejce wyraźnie przegrał z DRE 1:4, a teraz nie poradził sobie z niżej notowanymi Służbami Miejskimi. Po siedmiu minutach wyrównanej gry niespodziewanie bramkę zdobyły Służby Miejskie, a celnym strzałem popisał się Piotr Szałkowski. Niespodziewanie tuż przed końcem I połowy ponownie ładną akcję wyprowadziły Służby i Mariusz Miller pokonał bramkarza Fachmana. Taki też wynik utrzymał się do przerwy. Po zmianie stron Fachman starał się zmienić niekorzystny wynik, przez co mecz stał się jeszcze bardziej zacięty i wyrównany. W ciągu kolejnych pięciu minut w natarciu byli piłkarze Fachamana, którzy nie wykorzystali dwóch dogodnych sytuacji. Wreszcie niemoc strzelecką przełamał Daniel Kłosowski i zrobiło się 1:2. Od tego momentu meczy był jeszcze ciekawszy, ale mimo usilnych starań Fachmana wynik nie uległ już zmianie.
     
     FC Kromet - DRE 1:0 (1:0)
     1:0 - Byzdra.
     Szybko zdobyta bramka ustawiła mecz na korzyść Krometu. Już po czterech minutach gry zespół ten, mimo że nie miał optycznej przewagi, prowadził po strzale Piotra Byzdry 1:0. Później inicjatywę przejęło DRE, jednak ich akcjom towarzyszył wielki chaos. Mimo ich przewagi do przerwy wynik nie uległ zmianie. W drugiej połowie obraz gry praktycznie się nie zmienił. Nadal stroną przeważającą było DRE, jednak drużynie tej brakowało skutecznego wykończenia. Po jednej z akcji DRE powinno wyrównać, ale Daniel Deorocki będąc sam na sam z bramkarzem przegrał ten pojedynek. Chwilę później ten sam zawodnik ponownie nie wykorzystał identycznej sytuacji. W końcówce II połowy przewaga DRE była już przygniatająca; wynik jednak nie zmienił się już do ostatniego gwizdka sędziego.
     
     British School - Stokrotki/Jolivet 2:3 (1:2)
     0:1 - Konarzewski, 1:1 - van Jeperen, 1:2 - Obrębski, 1:3 - van Jeperen (sam.), 2:3 - Szymeczko.
     Zespół British School, który jak do tej pory nie zdobył punktu, miał tym razem trudne zadanie. Ich przeciwnikiem była wyżej notowana drużyna Stokrotek. Nie minęło pięć minut gry, a już Stokrotki po strzale Bogdana Konarzewskiego prowadziły 1:0. Szybko zdobyta bramka ustawiła nieco przebieg meczu. Zespół British starał się doprowadzić do wyrównania, jednak często zapominał o zabezpieczeniu tyłów przez co narażał się na niebezpieczne kontry rywali. Wreszcie na dwie min. przed końcem pierwszej połowy i strzale Arco van Jeperena British doprowadziło do wyrównania. Niestety ich radość nie trwała zbyt długo. Kilkanaście sekund później ponownie Stokrotki wyszły na prowadzenie - tym razem po strzale Władysława Obrębskiego. W drugiej części gra się wyrównała, a oba zespoły stwarzały coraz więcej podbramkowych sytuacji. W 20. min gry Stokrotki prowadziły już 3:1 po bramce samobójczej strzelonej przez van Jeperena. W końcówce meczu British School wzięło się za odrabianie strat, ale zabrakło czasu. Zdołali jedynie w ostatnich sekundach zmniejszyć rozmiary porażki.
     
     REM - Dragon 3:1 (0:1)
     0:1 - Szymanowski, 1:1, 2:1 - Nagierski, 3:1 - Trochowski.
     Bardzo zacięty i wyrównany mecz, a w dodatku prowadzony w niesamowicie szybkim tempie. Oba zespoły raz po raz stwarzały groźne podbramkowe sytuacje. Wreszcie po 5. min gry ładną akcję przeprowadził Dragon, po której Maciej Szymanowski znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem i nie zmarnował jej. Po pierwszej części meczu Dragon prowadził 1:0, co było sporą niespodzianką. Zanosiło się, ze REM, który do tej pory miał komplet punktów, tym razem je straci. Jednak w drugiej połowie inicjatywę przejął REM. Chwilę po wznowieniu gry pięknym strzałem popisał się najskuteczniejszy snajper tego zespołu Mirosław Nagierski doprowadzając do wyrównania. Trzy minuty później z rzutu wolnego ponownie bramkę zdobył Nagierski dając swojej drużynie prowadzenie. Aby tego było mało kilkanaście sekund później Andrzej Trochowski zupełnie pogrążył zespół Dragona zdobywając dla swojej drużyny trzecią bramkę. Mecz zakończył się zwycięstwem ekipy REM, która nadal nosi miano niepokonanej w lidze.
     
     Concordia - EC 4:3 - (3:1)
     0:1 - Bojanowski, 1:1 - Sinica, 2:1, 3:1 - Szymański, 4:1 - Czarnecki, 4:2 - Pisarek, 4:3 - Czarnuch.
     Słabo jak dotąd spisujący się zespół EC zmierzył się z Concordią, która z kompletem punktów zajmowała czwarte miejsce w tabeli. Niespodziewanie mecz rozpoczął się po myśli zespołu EC, który jako pierwszy zdobył bramkę, a jej autorem był Robert Bojanowski. Niestety to wszystko na co było stać ten zespół w pierwszej połowie. Z minuty na minutę przewaga wzrastała po stronie Concordii. Wreszcie po jednej z akcji Paweł Sinica doprowadził do wyrównania. Tuż przed przerwą, kiedy wydawało się, że będzie remis, ponownie groźnie zaatakowała Concordia i po dwóch bramkach Roberta Szymańskiego prowadziła już 3:1. W drugiej odsłonie meczu nic nie zapowiadało, że jego końcówka będzie aż tak nerwowa. Najpierw po strzale Tomasza Czarneckiego Concordia ustaliła wynik na 4:1 i zdawało się, że wynik nie ulegnie zmianie. Jednak w końcowych minutach inicjatywę przejęło EC. Najpierw na listę strzelców wpisał się Sławomir Pisarek, a chwilę później Marcin Czarnuch i zrobiło się 4:3. W końcówce EC mogło jeszcze wyrównać, ale Czarnuch nie wykorzystał rzutu karnego. Po ciekawym meczu lepsza okazała się Concordia, która jako jedna z trzech zespołów wywalczyła jak do tej pory komplet punktów.
     
     Asenhajmer - Alstom
     1:0 - Ulaszek, 1:1 - Plaskaty, 1:2 - Ramsz, 2:2 - Gołębiewski, 2:3 - Ramsz, 3:3 - Karman, 4:3 - Gołębiewski, 4:4 - Szucki, 5:4 - Buczkowski.
     Był to jeden z ciekawszych meczy, a kibice oprócz ładnych zagrań zobaczyli aż dziewięć bramek. Wszystko rozpoczęło się po myśli Asenhajmera, który po strzale Jacka Ulaszka objął prowadzenie. Niestety chwila nieuwagi i Plaskaty doprowadza do wyrównania, a chwilę później Grzegorz Ramsz daje Alstomowi prowadzenie. Takim też wynikiem zakończyła się pierwsza połowa. Po zmianie stron nadal mecz ten był ciekawym widowiskiem. Asenhajmer starał się za wszelką cenę doprowadzić do wyrównania. Udało im się to już po dwóch minutach II połowy, a bramkę na remis zdobył Krzysztof Gołębiewski. Wynik ten nie utrzymał się jednak zbyt długo, gdyż kilka minut później ponownie Ramsz wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Asenhajmer po raz kolejny pokazał, że jest ambitnym zespołem i potrzebował jedynie minuty, by doprowadzić do trzeciego remisu w tym meczu. Na tym jednak nie skończył się festiwal strzelecki obu zespołów. W ostatnich czterech minutach kibice zobaczyli jeszcze trzy bramki. Najpierw po raz drugi w tym meczu bramkarza Alstomu pokonał Krzysztof Gołębiewski, ale niespełna dwie minuty później do wyrównania doprowadził pięknym strzałem z pół obrotu Grzegorza Szuckiego. Kiedy wydawało się, że mecz zakończy się podziałem punktów ostatnią akcję przeprowadził Asenhajmer i na 35 sek. przed końcem bramkę na wagę trzech punktów zdobył Janusz Buczkowski. Podsumowując można powiedzieć, że było to jedno z ciekawszych spotkań tej kolejki obfitujące w duża ilość strzałów i bramek.
     
     W następnej 5. kolejce rozegranej 15. grudnia (niedziela) zagrają: Alstom - Amatorzy (godz. 9.00), EC - Asenhajmer (9.35), Dragon - Concordia (10.10), Stokrotki/Jolivet - REM (10.45), DRE - British Schoo, (11.20), Służby Miejskie - FC Kromet (11.55), Cleaner - Fachman (12.30), Victoria - Elwo (13.05).
     
     Zobacz tabele

MP
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Brawo ELWO i brawo MP(autor relacji).MP bijesz wszelkie lokalne media na głowę. Jesteś najlepszy i najszybszy. Jak się zdarzy ,że relacja z kolejki ligi będzie w tym samym dniu to nikt Ci nie podskoczy. Traktuj nas kibiców halówki, którzy nie zawsze mają czas, aby kibicowac, poważnie-my się Tobie odwdzięczymy-mówiąc,że jesteś nasjlepszym i najszybszym sprawozdawcą sportowym na ŚWIECIE. A tak osobiście, to jestem z Ciebie dumny.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Rysiek M.(2002-12-08)
  • swietny opis brawo...ale! w meczu Kromet-DRE Daniel Deorocki mial rzeczywiście dwie świetne okazje..które kompletnie spartolił ..ale do podwyzszenia wyniku dla druzyny KROMET..bo jest jej zawodnikiem !!!!!!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    hakan(2002-12-09)
  • Brawo MP to co zrobiłeś po 4 kolejce I ligi to mistrzostwo świata.W mistrzowskiej formie nie był natomiast patałach który prowadził sobotnie mecze.Zamiast starać się być rozjemcą,pełnił na boisku rolę zapalnika bomby.Panowie organizatorzy tak słabi arbitrzy nie powinni prowadzić zawodów/obiecywaliście że będziemy mieli najlepszych sędziów/.Po meczu który prowadzi dobry arbiter/np.Pan Tomasz Płoski/naprawdę ciężko jest się przestawić zawodnikom na zgoła odmienną interpretację tych samych przepisów przez jakiegoś dziwaka
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Osama Bin Laden(2002-12-09)
  • Przestańcie się intelektualnie masturbować Panowie!!!. Może jeszcze postawicie Panu Redaktorowi pomnik. Raz w życiu był w odpowiednio szybki. Zrobił to co powinno być jego obowiązek. Nie zrobił nic powyżej mininum dziennikarskiego, ot co. Z drugiej strony lepiej późno niż... I tak sądzę, że to jednorazowy "wybryk" tajemniczego MP
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    czepialski(2002-12-09)
  • Do Czepialskiego: No w sumie masz rację gościu. Toż to nic takiego napisać prawie całą stronę o lidze halowej. A tam takie dyrdymały, he, he, he. Zawsze lepiej kupić w poniedziałek Dziennik Elbląski i poczytać sobie no bo tam to jest dopiero halówka szeroko opisana, a nie tam w jakimś Portelu. Niw mówiąc już o Głosie Elbląga, który chyba ze dwie strony daje na halówkę. Jak masz pisać takie bzdury to daj sobie spokój z odwiedzaniem tej strony. Mi i kilku moim przedmówcom podobało się i oby tak dalej. Wolę w poniedziałek zajrzeć na Portel i poczytać o meczach niż kupić DE lub GE i zachwycać się dwoma zdaniami. Ale to moje prywatne zdanie i nie musisz się z nim zgadzać.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Brat Osamy(2002-12-10)
  • Do Brata Osamy, Nie poruszyłem tutaj redakcji "papierowych" mediów (żałoba). Zgadzam się z tobą o dramacie w opisywaniu halówki. Cieszy mnie to, że koleś z portelu robi dużo i szybko, ale jedna jaskółka wiosny nie czyni. Śmieszą mnie tylko puany pochwalne na jego cześć. Co będzie jeśli zrobić coś naprawdę "mocnego", a nie tylko relacje po... Co do odwiedzania stron portelu to wiesz nie odmawiam mi tego prawa, tym bardziej nie zabraniaj. Czy wstęp mają tylko osoby "z jedyną słuszną racją i opinią". Życzę dużo dobrego
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    czepialski(2002-12-10)
Reklama