Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 24-02-2018, imieniny Bogusza, Macieja
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Studniówki

Wiadomości

Na osiedlu

Społeczeństwo

Gospodarka

Sport

Kultura

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Wierzby... sterczące Wierzby... sterczące

Festiwal niewykorzystanych okazji

 
Elbląg, Festiwal niewykorzystanych okazji fot. Michał Skroboszewski
Rek

Miesiąc czekają na zwycięstwo kibice i piłkarze Olimpii Elbląg i... jeszcze poczekają. Żółto-biało-niebiescy przegrali dzisiejsze spotkanie ze spadkowiczem z I ligi Zniczem Pruszków. Mimo kilkunastu doskonałych okazji elblążanom nie udało się strzelić bramki. Duży udział w czystym koncie swojego zespołu miał też bramkarz gości. Olimpia Elbląg - Znicz Pruszków 0:1. Zobacz więcej zdjęć.

10 rzutów rożnych wykonywali piłkarze Olimpii tylko w pierwszej połowie. Strzałów na bramkę – kilkanaście. A o wyniku zadecydował błąd przy rzucie rożnym, który wykorzystali zawodnicy Znicza Pruszków.
     Zaczęło się jednak nieźle: po kwadransie gry można było mieć nadzieję, że po meczu kibice zgromadzenia, na stadionie przy Agrykola 8, będą cieszyć się ze zwycięstwa. W 3. minucie Wojciech Daniel obronił strzał Kamila Włodyki, cztery minuty później piłkarze Olimpii zademonstrowali siłę lewego skrzydła. Najpierw Rafał Lisiecki walczył, kiwał, ostatecznie skończyło się na rzucie rożnym dla gospodarzy. W 12. minucie groźną sytuację wypracował na lewym skrzydle Filip Kop-Ostrowski. Cztery minuty później Michał Ressel strzelił z dystansu i znowu skończyło się na rzucie rożnym. Olimpia stwarzała groźne sytuacje, ale nie było komu strzelić bramki. Siłą gospodarzy były ataki skrzydłami – niestety  bezskuteczne. Goście ograniczali się do kontr, z którymi defensywa Olimpii potrafiła sobie z lepszym lub gorszym skutkiem poradzić. 
     Warto zwrócić uwagę na kilka sytuacji Olimpii w pierwszej połowie. W 27. minucie spotkania Damian Szuprytowski wywalczył piłkę w środkowej strefie boiska, podał w tempo do Radosława Stępnia. Pomocnik Olimpii przebiegł kilkadziesiąt metrów, wyszedł na pozycję sam na sam z bramkarzem gości, strzelił... i trafił prosto w Piotra Misztala. Bramkarzowi gości trzeba oddać jedno – bronił wszystko, co mógł i czego nie mógł. W 33. minucie Michał Ressel ponownie huknął i ponownie górą, po pięknej paradzie, był bramkarz Znicza.
     Banalne i stereotypowe piłkarskie porzekadło, o tym jak to mszczą się niewykorzystane sytuacje znalazło swoje potwierdzenie w 36 minucie. Rzut rożny dla Znicza, w polu karnym najlepiej zachował  się Mateusz Długołęcki i to on, chwilę później, mógł cieszyć się z gola.Pięć minut później Damian Szuprytowski umieścił, co prawda, piłkę w bramce Znicza, ale sędzia zasygnalizował pozycję spaloną i bramki nie uznał.
     Druga połowa upłynęła pod znakiem kolejnych prób piłkarzy  Olimpii na zmianę wyniku. 
     Próbował szczęścia Damian Szuprytowski, który dwoił się i troił. W 49. minucie strzelił niecelnie, dwie minuty później podawał w pole karne, niestety nie było komu wykończyć akcji, w 61. minucie przeprowadził rajd zakończony strzałem w bramkarza. Bramkę Piotra Misztala atakował także Rafał Lisiecki. W 63. minucie ograł kilku zawodników Znicza i zdecydował się na strzał z dystansu. Piłka trafiła w poprzeczkę. W 73. minucie Radosław Stępień strzelił (prawie) nie do obrony. Słowo „prawie” jest tu kluczowe – bramkarz gości cudem i przepiękną paradą obronił strzał pomocnika gospodarzy.
     Goście swoich sytuacji strzeleckich mieli jak na lekarstwo. W 68. minucie Kamil Włodyka wyszedł na pozycję „sam na sam” z Wojciechem Danielem, ale to bramkarz Olimpii zachował więcej zimnej krwi i wyszedł zwycięsko z tej konfrontacji.
     Sytuacja w tabeli Olimpii po tym meczu stała się nieciekawa. Nad strefą spadkową żółto-biało-niebiescy mają już tylko dwa punkty przewagi. Najbliższa okazja na zwiększenie zdobyczy punktowej nadarzy się za tydzień. Olimpia zmierzy się z ŁKS-em Łódź.
     
     Olimpia Elbląg – Znicz Pruszków 0:1 (0:1)

     Bramki: 0:1 Długołęcki (36. min.)
     
     Olimpia: Daniel – Kop-Ostrowski, Lewandowski, Iwanowski, Lisiecki, Szuprytowski, Stępień, Ressel, Bojas (72' Szmydt), Rozumowski (70' Danowski), Kurbiel (76' Kolosov) 
     


     Elbląska Gazeta Internetowa PortEl.pl jest patronem medialnym ZKS Olimpia Elbląg

Sebastian Malicki
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama