Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Poniedziałek 20-11-2017, imieniny Anatola, Sędzimira
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Chwila oddechu Chwila oddechu

Kiedyś mieliśmy mistrzów, dziś nie ma nawet ślizgawek...

Elbląg, Kiedyś mieliśmy mistrzów, dziś nie ma nawet ślizgawek... (fot. AD)
Rek

W Kawiarence Historycznej „Clio” odbyło się wczoraj (9 marca) spotkanie z ikoną łyżwiarstwa szybkiego, zdobywczynią brązowego medalu Zimowych Igrzysk Olimpijskich z 1960 roku Heleną Pilejczyk. Ponieważ spotkanie miało miejsce w Muzeum, rozpoczęło się ono pokazem łyżew z dawnych czasów, których widok wyraźnie wzruszył naszą mistrzynię.

Pierwsza część dyskusji została poświęcona początkom kariery, Helena Pilejczyk wspominała: – Byłam bardzo żywym dzieckiem, skaczącym po drzewach i płotach, jeździłam też na łyżwach saneczkowych na udeptanym śniegu, po jakimś czasie na prezent gwiazdkowy otrzymałam łyżwy jednopłozowe.
     Karierę sportową nasza wybitna panczenistka rozpoczynała jako lekkoatletka i siatkarka. Dziś mówi o tym czasie. – Byłam sprawna fizycznie, może nie wybitna w żadnej dyscyplinie, ale miałam zdolność do przyswajania technik sportowych.
     Niewiele osób o tym wie, ale z przyjazdem do naszego miasta Heleny Pilejczyk wiąże się anegdota, mistrzyni tak wspomina ten dzień: – Przyjechałam do mojej koleżanki, która mieszkała już w Elblągu, a w ten dzień była w szkole. Jadąc do niej tramwajem nr 2 zobaczyłam plakat o kursie nauki jazdy na motorze. Powiedziałam do kogoś siedzącego obok, że bardzo chciałabym zapisać się na taki kurs. Okazało się, że ta osoba akurat jedzie się z tego kursu wypisać i mogę zająć jej miejsce. Tak zaczęłam się uczyć jeździć na motorze. Po jakimś czasie zainteresował się mną trener Kalbarczyk. Trenowaliśmy na zamarzniętym basenie oraz na ulicy Moniuszki, którą trener Kalbarczyk zamykał dla ruchu na część treningu specjalną tablicą.
     Jak wiemy, owocna współpraca zawodniczki z trenerem przyniosła nam olimpijski medal, poprzedzony srebrnym medalem mistrzostw świata w 1959 roku. Swojego trenera Pani Helena opisuje słowami: – Łowca talentów, z wykształcenia księgowy, trener samouk, ale z niesamowitym przeczuciem, przysłowiowym „trenerskim nosem”.
     Wspomniane też zostały oczywiście Igrzyska Olimpijskie z Squaw Valley, na których Helena Pilejczyk odniosła życiowy sukces (nasza reprezentacja liczyła tam zaledwie 13 zawodników): – Startowaliśmy na lodzie, którego nie da się porównać z tym, jaki jest dzisiaj, w strojach, które stawiały niesamowity opór, w zupełnie innych łyżwach, dlatego wyników z tamtych czasów zupełnie nie da się porównać z dzisiejszymi.
     Z igrzyskami wiąże się kolejna anegdota. Po starcie nasze łyżwiarki zostały zaproszone do kasyna: – Mieliśmy tylko 50 dolarów na cały wyjazd, w Polsce to było wtedy dużo, a tam niewiele, nie chciałam tracić pieniędzy na gry. W końcu ktoś namówił mnie na grę na maszynie, do której wrzucało się pięciocentówki. Rozbiłam bank, wygrałam 50 dolarów, a gazety zaczęły pisać, że Polska medalistka rozbiła bank w kasynie, a nie o moim medalu.
     Helena Pilejczyk mówiła też o czasach swojej kariery trenerskiej. W ciągu 20 lat pracy z zawodnikami trenowała 185 dziewcząt oraz 180 chłopców. Tym bardziej ubolewa nad brakiem sportowej infrastruktury w Elblągu, brakiem miejsca do treningu, ba, nawet ślizgawek dla dzieci.

 


     Poruszono także sprawę budowy toru łyżwiarskiego w Elblągu. Pani Pilejczyk stwierdziła: – Trener Kalbarczyk bardzo o to zabiegał. Po jakimś czasie sprawa upadła i do teraz nic się w tym kierunku nie ruszyło. Na dziś łyżwiarstwo szybkie w Elblągu umarło.
     Końcowa część spotkania została poświęcona tegorocznym Igrzyskom w Vancouver, które Pani Pilejczyk porównywała z tymi sprzed pół wieku: – Na igrzyskach, w których startowałam, wszystko było blisko, mogliśmy oglądać zmagania kolegów. W Kanadzie, by zobaczyć skok Małysza czy bieg Kowalczyk, trzeba było jechać trzy godziny.
     O występie naszych panczenistek mówiła: – To coś niesamowitego, dzięki temu medalowi o łyżwiarstwie znowu się mówi, a dzięki Ewie Białkowskiej, która jest trenerem kadry, mówi się też o Elblągu.
     Padło też pytanie na temat uprawiania sportu teraz, a lata temu. Helena Pilejczyk odpowiedziała: – Nasz sport był czysty, bardziej radosny niż teraz, dawał szansę na zwiedzanie świata. Czasem myślę, że gdybym wygrała w totolotka, kupiłabym dom, samochód, pojechała na jedną wycieczkę i pieniądze by się skończyły. Teraz mieszkam w trzypokojowym mieszkaniu, jeżdżę średnim samochodem, ale dzięki uprawianiu sportu byłam praktycznie wszędzie.
     Dzięki Kawiarence „Clio” elblążanie mieli szansę przeżyć spotkanie z gwiazdą sportu. Miejmy nadzieję, że natchnięta sportowymi sukcesami Heleny Pilejczyk elbląska młodzież da nam szansę na przeżywanie podobnych emocji w przyszłości, jeśli tylko znajdzie się dla nich miejsce do treningu.
     

Piotr Zając
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Wielki szacunek dla pani Pilejczyk, jestem dumny z tego, że mieszkam w tym samym mieście co pani Helena. Szkoda, że władza nasza jest tak nieudolna i nie wspiera naszego miejskiego sportu, a przecież to byłaby ogromna reklama miasta i szansa na pozyskanie inwestorów. Inwestor w Elblągu to miejsca pracy dla mieszkańców, to większa kultura społeczeństwa. Ale komu na tym zależy ? Inwestuje się w park technologiczny ale dla kogo będą miejsca pracy, dla wykształconych ludzi z poza Elbląga, a miejscowym znowu kopa, smutne. Ludzi mądrych potrzeba na odpowiedzialne stanowiska i rygorystyczne rozliczanie ze swoich przedwyborczych zobowiązań.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2010-03-10)
  • A czy o Pani Ewie Białkowskiej tez byście mogli coś w Portalu napisać. Taki osięgnęła sukces a nie piszecie jakie to wielkie wydarzenie sportowe. Chyba coś przegapiliście drodzy redaktorzy. Wstyd
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    kulimek(2010-03-10)
  • napisali kulimek, napisali
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2010-03-10)
  • Pani Lusiu! Jestem pełen uznania dla Pani sukcesów. Jest Pani ikoną elbląskiego sportu i dlatego uważam, że takie osoby jak Pani również mogą wpływać na naszych włodarzy - pana prezydenta czy, choćby z własnego "podwórka" - pana prezesa K. S"Orzeł".
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    fan łyżwiarstwa szybkiego(2010-03-10)
  • w ogolnopolskich i warszawskich TV glosno jest o trenerze ABRATKIEWICZU a nie o trenerce z Elblaga. kto w koncu trenuje te panczenistki?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    ArnoldUPR(2010-03-10)
  • Aby elbląskie łyżwiarstwo odżyło trzeba takiego pasjonata jak trener Kazimierz Kalbarczyk, o którym wspomniała pani Lusia. Codziennie widziałem z jaką pasją trenował zawodniczki Olimpii, czy to lato, czy to zima. Spod jego ręki wyszły wszystkie najlepsze polskie panczenistki: Seroczyńska, Pilejczyk, Mroske, Ryś, Białkowska, Korowicka i wiele, wiele innych. No i trzeba krytego toru łyżwiarskiego, Elbląg sobie na taki zasłużył, tutaj może swoją aktywność wykazałby Prezydent Miasta. Pani Lusi sto lat, dostarczyła mi Pani wielu fantastycznych sportowych wrażeń, podziwiam Pani postawę i podejście do sportu i do życia. Mało dziś takich postaw, teraz to Justyna Kowalczyk w taki sposób się prezentuje - do sukcesów prowadzi ciężka, katorżnicza harówka. Pani Lusia to potrafiła, pod koniec swej kariery objeżdżała dziewczyny które mogły być jej córkami.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    MirCrow(2010-03-11)
  • P. Abratkiewicz jest trenerem kadry sprinterów, ale współpracuje z E. Białkowską. Jego zawodniczką jest K. Bachleda - Curuś. Inną rzeczą jest to, że chłop ma straszne "parcie na szkło". Niestety często jest tak, że sukces ma wielu ojców".
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    fan łyżwiarstwa szybkiego(2010-03-11)
  • Jak mowa o takich elbląskich brylantach to należałoby wspomnieć jeszcze o Elżbiecie Krzesińskiej / Duńskiej / - rodzina mieszkała w okolicy ul. Polnej i prowadziła sklep na rogu / obecnie SKOK / Warto poczytać na wikipedii - pl.wikipedia.org
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    STARYDINO(2010-03-11)
  • Ale mamy Kaziuna Kowalczyka w ministrach!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    łyżwami na Druzno(2010-03-12)
Reklama