Niedziela 21-10-2018, imieniny Jakuba, Urszuli
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Wybory 2018

Sport

Gospodarka

Na osiedlu

Społeczeństwo

Na uczelniach

Kultura

Zbrodnia i kara

Dawny Elbląg

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Prasówka

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Pożar w Jegłowniku Pożar w Jegłowniku

Lot po burzy

Elbląg, Lot po burzy (fot. Maciej Seroka - Elbląska Grupa Paralotniowa)

Ostatnimi czasy pogoda sprzyja lataniu na paralotniach w Elblągu i tak też było w ostatnią sobotę 19 lipca. Choć początkowo nic nie wskazywało, że będzie można latać, wręcz przeciwnie - wyraźne chmury burzowe mówiły, że dziś o lataniu możemy raczej zapomnieć. Jednak... Zobacz fotoreportaż .

Jednak piloci to grupa hobbystów, którą wyróżnia niesamowita cierpliwość i wiara w to, że pogoda się pojawi i będziemy mogli fruwać. I tak też się stało. Owszem, błyskało, grzmiało, nawet mocno popadało, ale za to po burzy nastąpiło spełnienie marzeń każdego lotnika - czyste klarowne powietrze, spokojnie, wiaterek wręcz nieodczuwalny - wprost idealne warunki.
     Natychmiast padła komenda: „zbiórka na o godz. 18 na lotnisku”, przelot Elbląg - Kadyny - Łęcze -Elbląg. Jak powiedzieliśmy, tak zrobiliśmy.
     W międzyczasie na płycie naszego elbląskiego lotniska odbywały się skoki spadochronowe. Kto miał okazję w tym czasie odwiedzić Aeroklub Elbląski, był świadkiem opanowania lotniska przez kolorowe spadochrony i nasze barwne paralotnie z napędami.
     Szybko zrobiliśmy odprawę przed wylotem, ustaliśmy kolejność startów i po 20 minutach wszyscy razem, a było nas czterech pilotów, na swych kolorowych paralotniach ruszyliśmy w kierunku Kadyn. Lecąc wzdłuż kanału dotarliśmy do plaży, tam zademonstrowaliśmy się plażowiczom, krążąc nad uroczo położonym kąpieliskiem i machając do odpoczywających ludzi. Myślę, że wzbudziliśmy spore zainteresowanie, bo chyba wszyscy nam odmachiwali i pozdrawiali. Jest to dla nas bardzo miłe i za to w tym miejscu chcemy serdecznie podziękować. Następnie był kilkuminutowy wyskok nad piękne pole niedaleko plaży, gdzie poćwiczyliśmy niskie latanie.
     

 


     Mając świadomość nieubłaganie pędzącego czasu, postanowiliśmy wracać do Elbląga przez, a raczej nad miejscowością Łęcze. Owszem, koledzy polecieli tą droga, ale ja stwierdziłem, że jeszcze polatam nad plażą i wrócę tą samą drogą, którą przyleciałem. Początkowo decyzja była dobra. Nawet sprawnie poruszałem się w kierunku Elbląga, jednak z biegiem czasu, a była to już druga godzina lotu, zacząłem myśleć, że jednak warto było szybko wracać, a nie jeszcze się bawić nad plażą.
     Powoli leciałem w kierunku Elbląga, obserwując bacznie stan paliwa w zbiorniku oraz prędkość postępową, która nie była imponująca, bo zaledwie 15 km/h. Wiatr z minuty na minutę się wzmagał. W niesprzyjających warunkach leciałem nisko nad łąkami i polami po zachodniej stronie Elbląga. Niestety, przeczucie, jakie miałem, się sprawdziło.
     Jako że przed przygodą z paralotniami byłem szybownikiem w Aeroklubie Elbląskim, zapamiętałem mocno jedną z podstawowych zasad na przelocie - zawsze miej na oku wybrane lądowisko w terenie przygodnym. Powtarzano nam wiele razy, że, lecąc na przelot, owszem, szukasz noszeń, realizujesz plan lotu, ale ciągle obserwujesz ziemię, szukając dla siebie dogodnych miejsc do lądowania.
     Podobnie było i w moim locie na paralotni. Zbliżając się do Elbląga, wiedziałem, że nie dolecę do lotniska, bo wiatr był coraz silniejszy, a paliwa coraz mniej, więc szukałem pól i poletek do lądowania. Minąłem jedno, minąłem drugie, a trzecie okazało się tym właściwym. Po kontroli paliwa stwierdziłem, że ląduję, bo paliwa jest za mało. Bezpiecznie wykonałem krąg nad lądowiskiem, zgłaszając uprzednio przez radio do kolegów, którzy lecieli do lotniska, że będę lądował w terenie przygodnym.
     Lądowanie było piękne, bezpieczne, szybciutko się spakowałem, zadzwoniłem po kolegę, aby mnie zwiózł na lotnisko. Tak zakończył się mój lot na paralotni.
     Morał z tego jest jeden - nie walczmy za wszelką cenę, aby dolecieć do celu. Lepiej bezpiecznie wylądować w terenie przygodnym niż gdyby miało nam się skończyć paliwo nad miastem. Lądowanie takie jest bezpieczne, choć wymaga ono dużej wiedzy i sporego doświadczenia, które możemy zdobyć na kursie paralotniowym, jak i latając z koleżankami i kolegami bardziej doświadczonymi.
     Pozostali piloci bezpiecznie dolecieli do lotniska. Ja długo będę wspominał ten lot. Pokazał mi, że wiedza, jaką zdobywamy jako piloci, jest wszechstronna i można ją wykorzystać tak, aby nasze latanie było bezpieczne i ciekawe.
     
     Relacje z naszych lotów oraz lotnicze zdjęcia z Elbląga i okolic znajdziecie Państwo na naszej stronie www.paralotnie24.pl .

Tomek Hillar - Elbląska Grupa Paralotniowa
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Obraz na alupanelu 300x60 - Panorama
Fototapeta fizelinowa 320x148 cm - Samolot
Fototapety dziecięce
Fototapety industrial