Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 25-11-2017, imieniny Katarzyny, Erazma
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

11.11.2017 11.11.2017

Marzymy o mistrzostwie świata

Elbląg, Marzymy o mistrzostwie świata Sylwia Fijałkowska i Krzysztof Taurogiński (fot. AD)
Rek

Dziś elbląska formacja standardowa „Lotos-Jantar” walczy o Mistrzostwo Świata. Poznajmy kilkoro młodych ludzi, dla których jest to jeden z najważniejszych dni w ich życiu. Na początek rozmowa z Sylwią Fijałkowską i Krzysztofem Taurogińskim.

Dominika Kiejdo: Jak zaczęła się Wasza przygoda z tańcem?
     
Sylwia Fijałkowska: Tańczę od szóstego roku życia, czyli od czternastu lat. Moja przygoda z tańcem zaczęła się już w przedszkolu. Brałam wtedy udział w zajęciach tanecznych i moja trenerka wysłała mnie na konkurs, który wygrałam. Wtedy dostałam również zaproszenie do formacji tanecznej „Jantar”. I tak się zaczęło...
     Krzysztof Taurogiński: Do udziału w zajęciach tanecznych zachęcił mnie kolega. Najpierw uczęszczałem na zajęcia w moim mieście, Pasłęku, a od pięciu lat tańczę w elbląskiej formacji i codzienne dojeżdżam na zajęcia do Elbląga, a tańczę od ósmego roku życia, czyli już 10 lat.
     
     Jak godzicie naukę z treningami?
     
Sylwia: Godzenie treningów z nauką nie jest łatwe. Tym bardziej, że teraz już studiuję w Trójmieście. Nie przyjeżdżam na zajęcia tak często, jak bym chciała, ale na bardzo ważnych treningach muszę oczywiście być. Nasze zajęcia odbywają się w każdą środę, więc jakoś daję radę. Jednak gdy przyjeżdża Ariane [choreograf formacji z Berlina – przyp. DK], to zajęcia odbywają się intensywnie przez cztery dni pod rząd.
     Krzysztof: Na zajęciach tanecznych jestem codziennie i bez problemu godzę swoje obowiązki szkolne z moją pasją, tańcem. Dojeżdżam codziennie z Pasłęka, ale nie narzekam, wszystko da się pogodzić. W środy odbywają się zajęcia drużynowe, a w pozostałe dni spotykamy się, by poćwiczyć nasze indywidualne tańce.
     
     Jakimi cechami powinien wyróżniać się dobry tancerz?
     
Sylwia: Powinien być otwartym człowiekiem. Osoba nieśmiała czy zamknięta w sobie nie poradzi sobie w tańcu. W tańcu trzeba być przede wszystkim odważnym.
     Krzysztof: Dobry tancerz musi umieć pokazywać swoje emocje, nie może mieć kamiennej twarzy. Trzeba wyrażać całym sobą to, co się czuje w tańcu. Tancerz musi mieć także aktorskie zdolności.
     
     A jakie są Wasze marzenia? Związane są tylko z tańcem?
     
Sylwia: W tym momencie moim priorytetem jest ukończenie studiów, a studiuję psychologię kliniczną i pedagogikę resocjalizacyjną. Potem chcę znaleźć dobrą pracę. Marzę również o zdobyciu tytułu Mistrza Świata.
     Krzysztof: Ja chciałbym się dostać na dobre studia, zdobyć wykształcenie wyższe, a potem znaleźć pracę. Mam zamiar w przyszłości zajmować się tańcem zawodowo, więc chciałbym wybrać taki kierunek studiów, który choć pośrednio byłby związany z tańcem. Myślę o AWF-ie. Mógłbym być także nauczycielem wf-u.
     
     Czyli wiążesz swoją przyszłość z tańcem? A Sylwia?
     
Krzysztof: Jak najbardziej. W przyszłości chciałbym zostać trenerem tańca i sędzią.
     Sylwia: A ja w przyszłości chciałabym wykonywać zawód związany z obranym przeze mnie kierunkiem studiów, czyli mam zamiar zostać psychologiem. Jednak chcę nadal tańczyć, zostać trenerem i traktować to jako takie moje drugie zajęcie.
     
     Jakie jest Wasze motto życiowe?
     
Sylwia: „Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni”. Myślę, że nie należy się poddawać, lecz mimo niepowodzeń dążyć do upragnionego celu.
     Krzysztof: Moje motto to „carpe diem!”. Chwytaj dzień. Nie należy się przejmować tym, co było wczoraj, co będzie jutro. Należy żyć dniem dzisiejszym, chwilą, myśleć pozytywnie.
     
     Jaki macie pomysł na odniesienie w życiu sukcesu?
     
Sylwia: Nie poddawać się, zaciekle dążyć do obranego celu. Konsekwentnie realizować to, co się sobie założyło. Tylko uporem i wysiłkiem można coś w życiu osiągnąć, we wszystkich aspektach życia. Jeśli chodzi o taniec, to trzeba bardzo, bardzo dużo ćwiczyć, żeby odnieść jakiś sukces. W tańcu nie wystarczy być zdolnym, trzeba bardzo dużo pracować, ale także trzeba być bardzo odpornym psychicznie. Nie można się szybko poddawać.
     
     Jak oceniacie Wasze szanse na sukces, czyli na zwycięstwo elbląskiej formacji w Mistrzostwach Świata?
     
Krzysztof: Oczywiście liczymy na to, że zdobędziemy w sobotę Mistrzostwo Świata. Szanse są ogromne.
     Sylwia: Tym bardziej, że na tegorocznych mistrzostwach nie wystąpi bardzo dobra rosyjska formacja.
     
     Jak współpracuje się Wam jako parze? Jak długo ze sobą tańczycie?
     
Sylwia: Tańczymy ze sobą od trzech lat. Dogadujemy się bez trudu. Czasami się posprzeczamy (śmiech), ale to normalne. Nerwy za chwilę puszczają i obracamy wszystko w śmiech.
     
     A zdarza się Wam, oglądając programy taneczne, patrzeć na tancerzy oczami sędziego?
     
Krzysztof: To zależy od tańca. Specjalizuję się w tańcu towarzyskim i zdarza mi się krytycznie patrzeć na tańczące w programach osoby, jednak pozostałe style taneczne są mi obce i nie podjąłbym się ich oceny.
     
     Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko życzyć Wam powodzenia.
     

Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Reklama