Niedziela 18-11-2018, imieniny Karoliny, Romana
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Sport

Gospodarka

Na osiedlu

Społeczeństwo

Na uczelniach

Kultura

Zbrodnia i kara

Dawny Elbląg

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Prasówka

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Wypadek tramwaju i osobówki Wypadek tramwaju i osobówki

Miłe złego początki

 
Elbląg, Miłe złego początki Concordia przegrała z Mieszkiem (fot. Michał Skroboszewski)
Rek

Futsalowa Concordia Elbląg nie wykorzystała okazji na odbicie się od dna pierwszoligowej tabeli i zdobycia pierwszych punktów w sezonie. Podopieczni Andrzeja Biangi prowadzili po pierwszej połowie dwoma bramkami, ale nie potrafili dowieźć korzystnego rezultatu do końcowego gwizdka. Zobacz zdjęcia.

Latem tego roku w Concordii Elbląg zdecydowano o powołaniu drużyny futsalu. Początkowo miała wystartować od najniższego szczebla rozgrywek (w II lidze), jednak wobec kłopotów pierwszoligowego Vamosu Gdańsk zdecydowano o połączeniu obu zespołów i starcie pomarańczowo – czarnych na zapleczu ekstraklasy. Trenerem zespołu został były selekcjoner reprezentacji Polski Andrzej Bianga. W 6. kolejce spotkań futsalowa Concordia rozegrała pierwsze spotkanie w Elblągu. Wcześniej ze względów proceduralnych podopieczni Andrzeja Biangi swoje „domowe” spotkania rozgrywali w Gdańsku.
     Pierwsza liga okazała się bardzo trudnymi rozgrywkami. Przed dzisiejszym meczem Vamos/Concordia zajmował ostatnie miejsce w tabeli grupy północnej I ligi z zerowym dorobkiem punktowym i tylko pięcioma strzelonymi golami przy straconych trzydziestu.
     Dzisiejszy rywal pomarańczowo – czarnych, Mieszko Gniezno wydawał się idealnym zespołem, aby podreperować konto punktowe i opuścić ostatnie miejsce w tabeli. Zespół z Gniezna do Elbląga przyjechał jako przedostatnia drużyna w tabeli. W pięciu kolejkach wywalczył tylko jeden punkt (2:2 z Auto Wicherek Oborniki).
     Andrzej Bianga ustawił swój zespół na grę z kontry. Na efekty nie musieliśmy długo czekać. W 2:20 minucie Dominik Domagała wykorzystał długie podanie kolegi i ładnym strzałem pokonał bramkarza Mieszka, Dawida Kasprzyka. Koncepcja gry w obronie opierała się na momentami doskonałej grze elbląskiego bramkarza. Mający za sobą ekstraklasową przeszłość Marcin Wolski kilkakrotnie śmiałymi interwencjami ratował Concordię od utraty bramki. W 14:27 minucie pomarańczowo – czarnych uratował słupek. Kilka minut później ponownie na listę strzelców wpisał się Dominik Domagała zachowując zimną krew w starciu z bramkarzem gości.
     - W pierwszej połowie graliśmy dokładnie to, co sobie założyliśmy. Fragmentami wysoki pressing, wyprowadzaliśmy kontry z głębokiej defensywy, starannie wykonywaliśmy stałe fragmenty – mówił Andrzej Bianga, trener Concordii Elbląg po meczu z Mieszkiem Gniezno.
     W drugiej części meczu coś się w drużynie Concordii posypało. W  grę pomarańczowo - czarnych wkradł się chaos, niepotrzebne straty piłki. Zwycięstwo zaczęło wymykać się z rąk w 27:06 minucie, kiedy strzał Dariusza Rychłowskiego odbił się od Szymona Hołowienki i zaskoczył bramkarza Concordii. Kontaktowa bramka pozwoliła gościom uwierzyć w odwrócenie losów pojedynku. Niespełna dwie minuty później Marcin Marcinkowski ładnym, technicznym strzałem pokonał Marcina Wolskiego i doprowadził swój zespół do remisu.
     Ostatnie 10 minut meczu przebiegało pod znakiem zaciętej walki o gola na wagę zwycięstwa. Pomarańczowo – czarni zaczęli śmielej atakować bramkę Mieszka. W 32. minucie Sebastian Tomczuk próbował pokonać Dawida Kasprzyka i wykończyć kontrę swojego zespołu. Górą był jednak bramkarz gości. Minutę później strzał Adama Lamczyka również padł łupem bramkarza gości.
     Piłkarze Mieszka byli bardziej skuteczni. Marcin Marcinkowski zakończył akcję swojego zespołu zdobyciem bramki na miarę zwycięstwa. Gospodarzom do remisu zabrakło doświadczenia i umiejętności. Jak przyznał Andrzej Bianga, końcowe minuty Concordia powinna grać z lotnym bramkarzem, ale... tego wariantu gry jego podopieczni jeszcze nie trenowali.
     - Na drugą połowę wyszedł zupełnie inny zespół. Były nerwy, chaos. Kosztowało nas to stratę piłki i bramek. Gdybyśmy zagrali chociaż w połowie tak dobrze jak w pierwszej połowie, to wynik byłby korzystny dla nas – mówił Andrzej Bianga.
     
     Concordia Elbląg – Mieszko Gniezno 2:3 (2:0)

     Bramki: 1:0, 2:0 – Domagała (2:20 min., 17:48 min.), 2:1 – Hołowienko (27:06, sam.), 2:2, 2:3 – Marcinkowski (28:58 min., 34:18 min.)
     
     Concordia: Wolski – Martynowski, Kowalski, Nowicki, Hołowienko, Pietkiewicz (br), Domagała, Zacharski, Lipiński, Lamczyk, Pawłowski, Tomczuk
Sebastian Malicki
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Wypożyczalnia aut HADM Gramatowski
Serwis i oryginalne części Audi
Ubezpieczenia OC i AC
Autoryzowany Serwis Citroen Hadm Gramatowski