Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 03-12-2016, imieniny Franciszka, Ksawerego
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Montex i Zagłębie w finale

Montex Lublin i Zagłębie Lubin awansowały do finału rozgrywanego w Elblągu turnieju o Puchar Polski w piłce ręczne kobiet. Mecz finałowy pomiędzy tymi zespołami odbędzie się w sobotę o 17.00. Niestety nasze zawodniczki odpadły op starciu z Zagłębiem Lubin (23-25).

Montex Lublin - Zgoda Bielszowice 25:16 (13:7)
     Spotkanie pomiędzy tymi dwiema drużynami rozpoczęło się miłym akcentem. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego zawodniczki Zgody wręczyły piłkarkom Monteksu różyczki i pogratulowały siódmego z rzędu tytułu mistrzowskiego.
     Spotkanie nie należał do emocjonujących. W pierwszej części gry oba zespoły sprawiały wrażenie zmęczonych zmaganiami ligowymi. Dlatego też na boisku mnożyły się błędy, a wynik oscylował w granicach remisu. Momentami spotkanie stawało się nudne i mało widowiskowe. Dopiero w 13 min. po bramce Moniki Marzec lublinianki uzyskały pięciobramkową przewagę, której nie oddały już do końca meczu. Obraz gry uległ zmianie dopiero w drugiej połowie. Zespół Monteksu nabrał rozmachu i z minuty na minutę powiększał swoją przewagę. W 45 min. bramka Swietłany Czerneckiej dała mistrzyniom Polski ośmiobramkową przewagę. Wówczas to trener Andrzej Dróżkowski wprowadził na parkiet zawodniczki z ławki rezerwowej, które świetnie zastępowały swoje poprzedniczki. Bardzo dobrze w całym spotkaniu spisywała się w bramce Monteksu Magdalena Chemicz znana elbląskim kibicom z występów w EB Starcie. Ostatni kwadrans nie przyniósł większych zmian i zespół z Lublina pewnie awansowały do finału.
     Zespoły zagrały w składach:
     Montex: Chemicz, Pierzchała - Aleksandrowicz 1 bramka, Włodek 1, Czapko 5, Damięcka, Mańkowska 1, Marzec 4, Czarnecka Tryka 2, Żukiel 6, Luberecka, Strzałkowska 3, Kot-Kowalska 2.
     Zgoda: Radlińska, Krzymińska - Echolc 4, Guryliowa 1, Hanert 3, Pawlik 5, Siwczyk, Winkler, Rotter 1, Tomys, Pastuszyk 1, Semeniuk 1.
     
     EB Start Elbląg - Zagłębie Lubin 23:25 (12:12)
     Niestety po raz kolejny fatalna postawa zawodniczek EB Startu w drugiej połowie dała przeciwniczkom zwycięstwo. W pierwszej odsłonie meczu oba zespoły grały z wielką determinacja i wolą walki. Po zmianie stron gospodynie w przeciągu osiemnastu minut zdobyły zaledwie dwie bramki.
     Po 2 min. gry gospodynie prowadziły 2:0. Niestety cztery minuty później mieliśmy remis 2:2. Sytuacja taka miała miejsce do 13 min., kiedy to na tablicy widniał wynik 5:5. Wówczas nastąpił atak Zagłębia, które w 24 min. prowadziło już trzema bramkami. Kiedy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się jednobramkowym prowadzeniem gości, Monika Pełka zdobyła bramkę i mieliśmy remis 12:12.
     Po zmianie stron gospodynie rozegrały chyba najgorsze 20 min. w całym sezonie. W przeciągu osiemnastu minut zdołały rzucić zaledwie dwie bramki i na tablicy widniał wynik 21:14 dla Zagłębia. Bardzo dobrze w tym okresie gry broniła bramkarka gości Alicja Głowczak. Ostatnie dwanaście minut to heroiczny bój podopiecznych Jerzego Ringwelskiego. Elblążanki wprawdzie zniwelował straty do dwóch bramek (21:23), jednak na doprowadzenie do remisu zabrakło czasu. Oba zespoły zdobyły jeszcze po dwie bramki i mecz zakończył się zwycięstwem zespołu gości.
     - Bardzo szkoda, że w taki sposób przegraliśmy to spotkanie - powiedział po meczu Jerzy Ringwelski, trener EB Startu. - Chyba trochę za późno nastąpił zryw do ataku. Moje przedmeczowe obawy, że to spotkanie wygra dla Zagłębia ich bramkarka Alicja Główczak sprawdziły się w stu procentach. Oddaliśmy rekordową liczbę rzutów i większość z nich obroniła Główczak. Mieliśmy w tym meczu zbyt mało argumentów by pokonać zespół, który przypomnijmy doszedł do ćwierćfinału Pucharu Federacji. Kluczowym momentem było pierwsze dwadzieścia minut drugiej części gry. Zagłębie odskoczyło na kilka bramek i już zabrakło czasu na odrabianie strat. Czuję niedosyt po tym meczu, bo wynik mógłby być zgoła odmienny.
     Zespoły zagrały w składach:
     EB Start: Charłamowa, Alberciak - Kozik 5, Szuszkiewicz 4, Pazur 2, Pełka 3, Kańduła 2, Szklarczuk 6, Korowacka, Olszewska 1, Radkiewicz.
     Zagłębie: Głowczak, Gała - Pociecha 5, Duchnowa, Sztefan 1, Pobiedzińska 4, Błaszkowska 5, Stańczak, Kot 9, Wojtala 1, Szymczyk.

MP
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • P. Jerzy robi wszystko co w swojej mocy. Za to go lubie. A to, ze EB przegralo jest wynikiem tylko i wylacznie braku funduszy.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    CyfraL(2001-06-09)
  • szukam numeru telefonu do Wioletty Lubereckiej
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    WD(2001-06-09)
  • A moim zdaniem to nie tylko wina funduszy, Start zakurat z Zagłebiem zawsze sobie radzil, tym razem to Zagłębie bylo górą ale nie dzieki fenomenalnej grze ale fatalnej Startu 14 min bez bramki!!! Uwazam że albo nasze zawodniczki byly tak stremowane ze nie mogly pokazać swoich pełnych możliwości albo po prostu zostały żle przygotowane do tego turnieju, przychylal bym sie do tego drugiego. Musze z przykrością stwierdzić że Start zagral jedno z gorszych spotkan w tym sezonie. Elblążanki grały poprostu wolno i bez koncepcji tak jakby zapomnialy jak sie gra w pilke. Co gorsze widziałem szczegolnie na poczatku drugiej polowy zbyt szybka rezygnacje a walke przez cale spotkanie widzialem tylko u Justyny Pazur. Moze moj osąd jest surowy ale uwazam takze, że duzo bledow popelnil trener Ringwelski, czemu tak wczesnie wzial czas w drugiej polowie mogl przeciez jeszcze troche poczekac!!!!, gdy bylo juz po meczu 12:19. Nie uwazam tez trenera Ringwelskiego za jakiegos wirtuoza sztuki trenerskiej, czemu tak szybko sciagnąl Olszewską moze nie miala dnia ale wystarczylo jej przekazac zeby nie bala sie rzucac i przede wszystkim udzioelic cennej wskazowki ze Glowczak nalezy rzucac dolne pilki a nie obijac jej rece i rzucac notorycznie gora, jedynym dobrym posunieciem bylo wstawienie Kozik ale Pelka i Rakiewicz graly beznadziejnie.Uwazam ze z reflksem pana Ringwelskiego nie jest najlepiej. Zgadzam sie ze pieniadze sa wazne a Elbląg obecnie przeżywa kryzys gospodarczy ale oprocz tego potrzebna jest dobra atmosfera w klubie i popularyzacja dyscypliny, a kierownictwo w tym celu nie wiele robi. Z utesknieniem czekam chwili gdy Elblaski klub doczeka czasow gdy bedzie tak profesjonalnym klubem jak Montex, ale najpierw chyba trzeba odkurzyc kieronictwo klubu bo ile czasu mozna zajmowc stanowisko kierownika 12-13lat. Czekam z utesknieniem ze moze kiedys wroci do Elbl. trener Duzkowski moze Ciplinski oni napewno poprawili by wyniki druzyny tylko ze jest jeszcze jedno ale...pieniądze!!! Radkiewicz graly beznadziejnie
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    GREG(2001-06-11)
Reklama