Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 21-04-2018, imieniny Anzelma, Feliksa
 
Reklama w Elblągu
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Niemoc trwa (piłka nożna)

Trzecioligowa Olimpia Elbląg przegrała drugi z rzędu mecz w stosunku 1:3. Tym razem elblążanie ulegli w Łowiczu wiceliderowi ligi, Pelikanowi. Honorową bramkę zdobył Piotr Trafarski w 84. minucie gry. Po tym spotkaniu zespół z Elbląga wylądował na 10. miejscu w tabeli.

Szybki gol
     Piłkarze do Łowicza pojechali dzień wcześniej, by po podróży wypocząć i odpowiednio przygotować się do meczu, którego początek wyznaczono 45 minut przed południem. Mimo to, nietypowa godzina rozgrywania meczu nie wpłynęła na nich zbyt dobrze, bo początek spotkania mieli bardzo niemrawy. Podobnie jak wyjazdowym meczu ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki, tak i tym razem Krzysztof Hyz musiał szybko wyciągać piłkę z siatki. Tam bramka padła już w 13. sekundzie, tu w 5. minucie, ale znaczenie obu goli było podobne - mówiąc potocznie, „ustawiły” mecz. Gospodarze zupełnie zaskoczyli defensywę Olimpii. Inna sprawa, że przyglądała się ona biernie temu, co robi Robert Wilk, a ten sprytnym lobem wrzucił piłkę „za kołnierz” źle ustawionego golkipera z Elbląga. Miejscowi po szybko strzelonej bramce, widząc ospałość olimpijczyków, starali się od razu pójść za ciosem, stwarzając dogodne do zdobycia bramki okazje, ale razili nieskutecznością w finalizowaniu akcji. Tymczasem Olimpia grała niedokładnie, bez pomysłu i zbyt wolno, co przypominało do złudzenia ostatni przegrany mecz z Drwęcą na własnym stadionie.
     Futbolistom z Elbląga z rzadka udawało się przedostać pod bramkę gospodarzy, a nawet wtedy nie potrafili w poważniejszy sposób jej zagrozić. Pelikan natomiast sumiennie realizował nakreśloną przez trenera Jacka Cyzio taktykę i bezapelacyjnie panował na boisku. Elblążanie, nie mogąc przedostać się w pobliże bramki strzeżonej przez Roberta Romanowskiego, próbowali uderzeń z dystansu, ale strzały Daniela Ciesielskiego i Artura Chrzonowskiego w sporej odległości mijały cel. Znów w grze ofensywnej Olimpii pojawiła się irytująca maniera zagrywania wysokich piłek, które praktycznie za każdym razem padały łupem posiadających dobre warunki fizyczne obrońców gospodarzy. W 24. min. brzemienny w skutkach błąd (nie pierwszy i nie ostatni w tym meczu) popełnił Chrzonowski, który zwlekał z wybiciem piłki z pola karnego, i miejscowi podwyższyli wynik na 2:0. W chwilę później podrażnieni takim obrotem sprawy goście po świetnym rajdzie Marka Widzickiego mogli pokusić się o bramkę kontaktową, ale Piotr Trafarski uderzył zbyt słabo, by pokonać Romanowskiego. Gospodarze natomiast nadal grali „swoje” w pełni kontrolując boiskowe wydarzenia. Wynikiem frustracji i bezradności elblążan w tej części meczu były dwie żółte kartki dla Trafarskiego i Łukasza Wróblewskiego w końcówce pierwszej połowy - pierwszy spóźnił się wyraźnie ze wślizgiem, drugi ratował sytuację faulem taktycznym, przerywając groźnie zapowiadająca się kontrę Pelikana. Pierwsze 45 minut zakończyło się w pełni zasłużonym dwubramkowym prowadzeniem gospodarzy, a postawa elblążan w tym okresie gry nie wróżyła nic dobrego przed drugą połową.
     
     Druga część na remis
     Od pierwszej minuty drugiej odsłony trener Andrzej Bianga desygnował do gry Krzysztofa Wierzbę, który zastąpił Wróblewskiego. Niestety, napastnik Olimpii znajduje się obecnie w tak kiepskiej dyspozycji, że roszada ta nie wniosła nic pozytywnego do gry elbląskiej drużyny. Swojego dnia w Łowiczu nie miał również najbardziej doświadczony piłkarz w kadrze Olimpii Chrzonowski, który seryjnie popełniał proste błędy, i już na początku drugiej części dwukrotnie sprokurował niebezpieczne sytuacje pod własną bramką. W 60. min. gospodarze powinni prowadzić 3:0, ale doskonałej okazji nie wykorzystał Radosław Kowalczyk, który nie zdołał z trzech metrów trafić do pustej bramki. Dwie minuty później znów było bardzo groźnie, ale od utraty bramki uratował Olimpię Nidzicki, w ostatniej chwili wybijając futbolówkę spod nóg przymierzającego się do uderzenia napastnika biało-zielonych. Okres pomiędzy 60. a 68. minutą to prawdziwe oblężenie olimpijskiej bramki. Gospodarze stworzyli w tym czasie przynajmniej cztery stuprocentowe okazje do zdobycia gola, Olimpię ratowali kolejno wspomniany Widzicki, Chrzonowski do spółki z Hyzem, poprzeczka i słupek. W 66. min. miejscowi umieścili nawet piłkę w siatce, ale sędzia dopatrzył się pozycji spalonej Wilka. Dwie minuty potem doświadczony pomocnik nie popełnił już błędu i zdobył dla swojego zespołu trzecią, a swoją drugą bramkę w meczu.
     Gol na 3:0 przesądził ostatecznie losy spotkania i spowodował, że gracze Pelikana nie forsowali już tempa. Grający o uratowanie honoru olimpijczycy zdołali zmniejszyć rozmiary porażki na sześć minut przed końcem. Udaną akcję Jakuba Dudka zakończył strzałem Trafarski, ustalając tym samym końcowy wynik meczu. Sposób zdobycia tej bramki, a także kolejność wszystkich trafień w tym meczu pozwala na twierdzenie, że było to spotkanie bliźniaczo podobne do ostatniego przegranego meczu z Drwęca.
     
     Znamiona kryzysu?
     Czy dwa punkty zdobyte w czterech ostatnich meczach, to znak, że drużyna z Elbląga znajduje się w kryzysie? Takie rozumowanie byłoby na pewno dużym uproszczeniem. Widać jednak gołym okiem, że zespół, który na początku sezonu spisywał się bardzo dobrze, z każdym meczem notuje coraz to gorsze występy. Zawodzą piłkarze, stanowiący dotychczas o obliczu drużyny, mający być filarami zespołu. Do końca rundy jesiennej pozostały jeszcze cztery mecze - z Mazowszem Grójec, Ruchem Wysokie Mazowieckie (W), Zniczem Pruszków i Stalą Głowno (W). Trzy z tych drużyn znajdują się wyżej od Olimpii w tabeli (Znicz to lider), tylko Stal ma identyczny dorobek punktowy, co elblążanie. Biorąc pod uwagę choćby ten aspekt, gołym okiem widać, że o zdobycze punktowe w tych pojedynkach będzie niezmiernie trudno. Czy podopiecznych trenera Biangi stać na otrząśnięcie się po ostatnich słabych występach, wyciągnięcie wniosków i nawiązanie do dyspozycji z początkowych kolejek? Na pewno tak.
     
     Pelikan Łowicz – Olimpia Elbląg 3:1 (2:0)
     1:0 - Wilk (5.), 2:0 - Pieprzyk (24.), 3:0 - Wilk (67.), 3:1 - Trafarski (84.)
     
     Pelikan: Romanowski - Goryszewski, Czerbniak, Serocki (Brzózka 72.), Pieprzyk, Jóźwiak, Wilk, Kowalczyk (Kutkowski 77.), Cipiński (Obłuski 82.), Wyszogrodzki (Kaźmierczak 82.), Znyk.
     Olimpia: Hyz - Chrzonowski, Kitowski, Widzicki, Wróblewski (Wierzba 46.), Czuk (Sambor 59.), Gorgol (Dudek 70.), Ciesielski, Trafarski, Ruszkul, Sierechan (Korzeb 70.).
     Żółte kartki: Goryszewski, Wilk (Pelikan) – Chrzonowski, Trafarski, Wróblewski (Olimpia).
     Sędziował: Szymon Lizak (Poznań).
     
     Pozostałe wyniki 11. kolejki III ligi: Świt Nowy Dwór Mazowiecki - Unia Skierniewice 0:0, Drwęca Nowe Miasto Lubawskie - Radomiak Radom 0:1, Mazowsze Grójec - Concordia Piotrków Trybunalski 0:3, Ruch Wysokie Mazowieckie - Warmia Grajewo 2:1, Znicz Pruszków - Nadnarwianka Pułtusk 1:0, Stal Głowno - Wigry Suwałki 1:0, MG MZKS Kozienice - KS Paradyż 4:0
     
     Zobacz tabele
     

BAR
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Autoryzowany Serwis Skoda Hadm Gramatowski.
Citroen HADM Gramatowski wkrótce w Elblągu!
Ubezpieczenia OC i AC
Pomoc w przypadku szkody komunikacyjnej