Wtorek 11-12-2018, imieniny Damazego, Daniela
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Reklama w Elblągu
Rek

Olimpia lepsza od lidera (piłka nożna)

Elbląg, Olimpia lepsza od lidera (piłka nożna) Trenerzy Olimpii i Świtu na pomeczowej konferencji prasowej (fot. BAR)
Rek

Po bardzo dobrym występie drugoligowa Olimpia przywiozła komplet punktów z Nowego Dworu Mazowieckiego. Podopieczni Tomasza Arteniuka pokonali lidera II ligi Świt Nowy Dwór Mazowiecki w najskromniejszym z możliwych rozmiarze 1:0. Bramkę na wagę trzech punktów zdobył Kamil Jackiewicz w 33. minucie spotkania. Za tydzień Olimpia znów zagra na wyjeździe, tym razem w Suwałkach z Wigrami. Na czele tabeli po dziewięciu meczach beniaminek z Nadarzyna. 

Zobacz tekstową relację live z meczu Świt Nowy Dwór Mazowiecki – Olimpia Elbląg
     
     Nareszcie się przełamali i przerwali kilka serii
     Dobrym meczem na boisku lidera i zasłużonym zwycięstwem Olimpia wreszcie przerwała niemoc w zdobywaniu goli. Tym, który tego dokonał był Kamil Jackiewicz. Zawodnik, który także jako ostatni trafił przed feralną serią (w meczu ze Stalą Rzeszów). Wliczając trzy bezbramkowe mecze pomiędzy 5., a 9. kolejką, oraz ostatnie minuty meczu w Rzeszowie i czas do momentu zdobycia gola w Nowym Dworze Mazowieckim seria Olimpii bez strzelonej bramki zatrzymała się na 312 minutach. Na pewno przyniosło to ulgę i zawodnikom Olimpii i przede wszystkim kibicom, którzy nerwowo odliczali kolejne minuty bez gola swoich pupili.
     
     Obok przerwania niemocy strzeleckiej elbląska drużyna dokonała jeszcze dwóch rzeczy. Powstrzymała i nie dała strzelić bramki Dariuszowi Zjawińskiemu, który w każdym meczu z Olimpią trafiał do siatki żółto-biało-niebieskich oraz odniosła pierwsze, historyczne zwycięstwo na terenie Świtu. To również godne odnotowania przy okazji podsumowania sobotnich zawodów.
     
     Spotkanie ze wskazaniem na gości
     Mecz w Nowym Dworze stał na niezłym poziomie, był przy tym dość wyrównanym pojedynkiem, przy czym jasno należy podkreślić, że stroną kontrolującą wydarzenia byli goście z Elbląga. Od pierwszego gwizdka arbitra z Mielca olimpijczycy groźnie zaatakowali i stwarzali mnóstwo problemów bardzo doświadczonej defensywie gospodarzy. Ta spisywała się jednak bez zarzutu, radząc sobie z kolejnymi akcjami Olimpii. Pierwszą dogodną okazję goście mieli już w 2. minucie, kiedy to do piłki na siódmym metrze dopadł Ukrainiec Anton Kolosov (pierwszy raz w wyjściowym składzie w meczu mistrzowskim po zaleczeniu kontuzji – przyp. BAR) i uderzył głową na bramkę. Futbolówka o centymetry minęła poprzeczkę, ale był to sygnał, że przyjezdni nie zadowolą się wyjazdowym podziałem punktów, a zechcą powalczyć o pełną pulę w Nowym Dworze. Elblążanie składnie budowali swoje ataki, ale pod polem karnym biało-zielonych dokonywali złych wyborów, przez co podania nie trafiały do adresatów, a padały łupem obrońców z Nowego Dworu. Sam Krzysztof Bułka przynajmniej w trzech sytuacjach mógł zdecydowanie lepiej obsłużyć podaniami kolegów z drużyny, niestety brakowało mu precyzji, względnie, jego zamiary odczytywali rywale. Szczęście uśmiechnęło się do elblążan dopiero w 33. minucie. Wówczas w odległości ponad 30 metrów od bramki Świtu faulowany był Kamil Jackiewicz. Sam poszkodowany podszedł do wykonania rzutu wolnego, piłkę trącił jeszcze Michał Pietroń, a Jackiewicz huknął ile sił prawą nogą w okolice lewego słupka bramki. Interweniujący Michał Bigajski próbował wypiąstkować futbolówkę, ale nie była to udana parada i piłka zatrzepotała w siatce w okolicach okienka bramki. Piękny gol Olimpii i zasłużone prowadzenie stało się faktem. Niewiele brakowało, a po niespełna minucie Świt zdołałby wyrównać. Do piłki na 18 metrze przed bramką Dominika Sobańskiego dopadł Zjawiński i technicznym uderzeniem „za kołnierz” spróbował pokonać golkipera z Elbląga. Ten wyciągnął się jednak jak struna i znakomitą paradą uratował swój zespół od straty bramki. Późniejsze wydarzenia na placu gry pokazały, że była to najgroźniejsza sytuacja i moment, w którym Świt był najbliżej zdobycia gola. We wszystkich pozostałych bardzo dobrze spisywała się elbląska defensywa, która nie pozwalała gospodarzom na zbyt wiele, podkreślając tym samym swoją wyborną formę, prezentowaną od początku rozgrywek (z małą przerwą na nieudany mecz ze Stalą w Rzeszowie – przyp. BAR).
     
     W drugiej połowie mecz nadal toczył się pod dyktando gości z Elbląga, a gospodarze nastawili się wyłącznie na grę długą piłką i szybkie kontry. W 50. minucie o mały włos nie pokarał ich rozgrywający dobre zawody Oleg Fedosov, który wpadł z piłką w pole karne i oddał strzał z ostrego kąta. Do podwyższenia wyniku zabrakło bardzo niewiele, bo piłka zatrzymała się na bocznej siatce, tuż obok lewego słupka bramki. Potem nielicznie zebrani kibice obserwowali typową ligową piłkę, wymianę ciosów, ale gra toczyła się głównie w środku boiska. Świt nie miał żadnego konceptu na przechytrzenie obrony Olimpii, a goście z Elbląga im bliżej końcowego gwizdka, tym bardziej szanowali piłkę. Czynili to jednak bardzo dobrze, bo przez większą część czasu byli w jej posiadaniu i to na połowie gospodarzy. Dzięki temu utrzymali satysfakcjonujący wynik do końca spotkania i sprawili swoim sympatykom miłą niespodziankę, ogrywając lidera na jego terenie.
     
     Pomeczowe wypowiedzi
     Tomasz Arteniuk (trener Olimpii Elbląg)
– Wiedzieliśmy, że tu jest trudny teren i spotykamy się z drużyną doświadczoną. Trener Cecherz zbudował tu dobry zespół i dobrze z nim pracuje. Nieprzypadkowo do dziś Świt był liderem, tak można po dzisiejszym meczu stwierdzić. Mecz dla nas ułożył się dobrze, od początku staraliśmy się narzucić swój styl gry i myślę, że to się nam udało. Od początku sezonu zdajemy sobie sprawę, że mamy pewną jakość, nasza gra może się podobać, naszą przewagą jest gra piłką. Dzisiejsze warunki, dobra murawa pozwoliły nam na zaprezentowanie naszych atutów. Chcę podkreślić dobrą postawę na boisku młodego Andrzeja Liszki, nasz młodzieżowiec, wychowanek zagrał dziś bardzo rozważnie, a co za tym idzie dojrzale. Wszyscy cieszymy się, że po tych kilku meczach bez goli, po remisach, zrzuciliśmy wreszcie ten balast i udało się sięgnąć po komplet punktów. Gratuluję obronie, która od początku gra bardzo stabilnie, co pomaga całej drużynie, każdemu zespołowi życzyłbym takiej postawy defensywy.
     
     Przemysław Cecherz (trener Świtu) – Gratuluję Olimpii zwycięstwa. Meczu mi szkoda. Stworzyliśmy bowiem sytuacje – Dariusz Zjawiński, Adam Czerkas i Michał Jagodziński, które powinny zakończyć się bramkami. Tego mi najbardziej żal. Dobra postawa bramkarza gości, pomogła drużynie z Elbląga w odniesieniu zwycięstwa. Nie mam pretensji do zespołu, walczyli, starali się, zostawili na boisku zdrowie. To był dobry, szybki mecz, z dużą ilością odbiorów, przechwytów. Nie ma się co załamywać, walczymy dalej. Przed nami kolejne mecze, wierzę, że będzie dobrze.
     
     Kamil Jackiewicz (strzelec zwycięskiej bramki) – Długo czekałem na tego gola, wreszcie się udało, ze stałego fragmentu gry. Pewnie, że mogliśmy wygrać wyżej, ale cieszymy się i z 1:0, tym bardziej, że wygraliśmy na boisku przeciwnika, w dodatku lidera. Tym samym zmniejszyliśmy nieco stratę do czołówki. Zagraliśmy tak, jak nakazał trener, czyli wysoko pressingiem, ostro, ale nie brutalnie. Dużo szybkich zagrań, prostopadłych piłek, niestety wciąż nie możemy trafić w dogodnych sytuacjach. To zdecydowanie musimy poprawić. Udało się wyeliminować mocne strony rywala, takie jak stałe fragmenty gry, po których dziś Świt nam nie zagroził. Na to nas uczulał trener i to z powodzeniem zrealizowaliśmy.
     
     Świt Nowy Dwór Mazowiecki – Olimpia Elbląg 0:1 (0:1)
     0:1
– Jackiewicz (33.)
     Świt: Bigajski – Gmitrzuk, Reginis, Gurzęda, Jagodziński, Kosiec (49. Galicki), Enow, Obem, Drwęcki (76. Maślanka), Zjawiński, Czerkas (69. Strzałkowski)
     Olimpia:
Sobański – Byrski, Sobieraj, Dremliuk, Loda, Bułka, Liszko, M. Pietroń, Fedosov (76. Trela), Kolosov (46. Kudyba), Jackiewicz (86. Chrzanowski)
     Żółte kartki: Gmitrzuk, Drwęcki (Świt) – Byrski, Bułka (Olimpia)
     Sędziował: Leszek Gawron (Podkarpacki ZPN)
     Widzów: 250
     
     Komplet wyników 9. kolejki II ligi gr. wschodniej w sezonie 2010/11: Świt Nowy Dwór Mazowiecki – Olimpia Elbląg 0:1, Start Otwock – Puszcza Niepołomice 2:0, Wigry Suwałki – Pelikan Łowicz 1:1, Wisła Płock – OKS 1945 Olsztyn 5:2, Okocimski Brzesko – Stal Stalowa Wola 0:2, Znicz Pruszków – Resovia 2:1, Stal Rzeszów – GLKS Nadarzyn 0:1, Jeziorak Iława – Motor Lublin 2:0, Ruch Wysokie Mazowieckie – Sokół Sokółka 0:1.
     
     Zobacz tabele 
BAR
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Kuchnia inna niż inne
Kuchnia, a aneks kuchenny
Kuchnia nowoczesna
Kuchnia nowoczesna II