Środa 19-12-2018, imieniny Dariusza, Urbana
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Olimpia lepsza od Olimpii (piłka nożna)

Lider III ligi podlasko-warmińsko-mazurskiej powiększył przewagę nad drugim w tabeli Huraganem Morąg. Stało się tak dlatego, gdyż elblążanie bez problemów ograli na wyjeździe swoją imienniczkę Olimpię Zambrów 3:0, a Huragan uległ na własnym boisku Supraślance Supraśl 1:2.

Do przerwy bez goli
     Pomimo zdecydowanej przewagi elblążan w pierwszej części meczu nie padły gole. Od pierwszego gwizdka sędziego goście z Elbląga zdominowali wydarzenia na boisku, mieli jednak źle ustawione celowniki i nie potrafili pokonać Adriana Bebłowskiego. Najbliżej zdobycia bramki byli Wojciech Kitowski, który dwukrotnie uderzał głową – w 25. minucie piłka musnęła słupek, a w 36. minęła już bramkarza, ale w ostatniej chwili obrońca wybił ją z linii bramkowej, a także Anton Kolosov i Karol Styś. Ukrainiec zmarnował dwie „setki” w 38. i 40. minucie, kiedy to najpierw trafił w słupek po podaniu najlepszego na boisku Kitowskiego, a dwie minuty później fatalnie przestrzelił nie trafiając do pustej bramki z jedenastego metra. Styś groźnie uderzył raz w 33. minucie z dziewiątego metra, ale Bebłowski nogami wybił piłkę w pole ratując swój zespół od utraty gola.
     
     Rozstrzygnięcie po przerwie
     W drugiej połowie obraz gry nie zmienił się ani trochę, stroną zdecydowanie przeważającą i stwarzającą mnóstwo dogodnych sytuacji byli żółto-biało-niebiescy. Ich supremacja została potwierdzona strzeloną bramką dopiero w 65. minucie, a po raz pierwszy golkipera z Zambrowa pokonał Styś, który otrzymał dokładne podanie ze środka boiska od Michała Chmieleckiego i strzałem po ziemi z ósmego metra w długi róg zmusił do kapitulacji Bebłowskiego. Gol otwierający wynik kompletnie odebrał gospodarzom ochotę do gry, a bardzo zdeterminowani podopieczni Tomasza Wichniarka dążyli do zdobycia kolejnych bramek. W 69. minucie w odstępie 10 sekund dwie okazje miał Paweł Nowacki, ale najpierw trafił z piątego metra z ostrego kąta w słupek, a po chwili przejął odbitą piłkę i huknął nad poprzeczką. Po trzech kolejnych minutach było 2:0 dla Olimpii z Elbląga, a gol padł w wyniku ładnej, kombinacyjnej akcji całej drużyny, w końcowym etapie której, Andriy Habyan dograł w pole karne do swojego rodaka Kolosova, a ten strzałem z pierwszej piłki podwyższył wynik. Dopiero przy stanie 2:0 gospodarze po raz pierwszy zagrozili bramce strzeżonej przez Radosława Kucia, ale młody bramkarz Olimpii stanął na wysokości zadania broniąc w sytuacji sam na sam z Wojciechem Kowalczykiem. Pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry padł ostatni gol meczu. Składny atak Olimpii zwieńczył celnym uderzeniem Michał Stawiński, który podłączył się do akcji na prawej flance, otrzymał podanie od Chmieleckiego, wpadł z futbolówką w pole karne i uderzył nie do obrony w boczną wewnętrzną siatkę. W doliczonym czasie gry wyśmienitej sytuacji nie wykorzystał młodziutki Andrzej Liszko, który zmienił w 86. minucie Karola Stysia. Młody pomocnik Olimpii otrzymał dokładne podanie od innego rezerwowego w tym meczu Mateusza Kołodziejskiego i będąc w sytuacji sam na sam z bramkarzem gospodarzy przeniósł piłkę nad bramką.
     
     Trener o meczu
     Tomasz Wichniarek (trener Olimpii Elbląg) - Od początku do końca kontrolowaliśmy przebieg meczu, już w pierwszej połowie mogliśmy zdobyć 2-3 gole. W drugiej połowie wreszcie się przełamaliśmy i zagraliśmy skuteczniej. Słaba skuteczność, to nasz największy problem, bo w każdym meczu mamy mnóstwo okazji, stuprocentowych okazji, a wykorzystujemy zaledwie ułamek tych szans. Dziś było podobnie. Najważniejsze jednak jest zwycięstwo, udało się zagrać na zero z tyłu i z tego faktu jestem też zadowolony. Nie interesują nas wyniki Huraganu i innych ekip za naszymi plecami, dla nas liczy się tylko Olimpia Elbląg. W samej końcówce dałem zagrać młodemu Andrzejowi Liszko, dla którego był to debiut (Liszko zagrał już w oficjalnym meczu Olimpii, ale było to spotkanie Pucharu Polski – przyp. BAR) i uważam ten debiut za udany. Byłoby jeszcze fajniej, gdyby Andrzej lepiej uderzył w tej sytuacji, którą miał tuż przed końcowym gwizdkiem. Będziemy chcieli wprowadzać tego chłopca do zespołu stopniowo, tak jak i innych wychowanków naszego klubu.
     
     Olimpia Zambrów – Olimpia Elbląg 0:3 (0:0)
     0:1 - Styś (65.), 0:2 - Kolosov (72.), 0:3 - Stawiński (85.)
     Olimpia Zambrów: Bebłowski - Modzelewski, Olszewski, Lis, Jurczuk, Staniórski, W. Kowalczyk, Piszczatowski (73. R. Kowalczyk), T. Jastrzębski (68. Grzanka), D. Fiedorczuk (73. Gosk), P. Jastrzębski (46. Wyrzykowski)
     Olimpia Elbląg: Kuć – Stawiński (86. Laskowski), Treszczotko, Jurgielewicz, Kitowski, Nowacki (80. Kowalczyk), Chmielecki, Styś (86. Liszko), Roszak, Kolosov, Habyan (73. Kołodziejski)
     Żółte kartki: R. Kowalczyk (Zambrów) – Habyan (Olimpia Elbląg)
     Sędziował: Wojciech Pawlicz (Białystok)
     Widzów: 250
BAR
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Ubezpieczenia OC i AC
Citroen HADM Gramatowski już otwarty!
Serwis i oryginalne części Audi
Wyprzedaż rocznika 2017 w salonie Skody HADM