Piątek 14-12-2018, imieniny Jana, Alfreda
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Olimpia wreszcie zwycięska (piłka nożna)

Elbląg, Olimpia wreszcie zwycięska (piłka nożna) Czy trener Arteniuk po zwycięstwie nad Resovią straci pracę w Olimpii? (fot. AD)

Po bardzo dobrym, zwłaszcza w pierwszej połowie, meczu elbląska Olimpia wreszcie przełamała ligową niemoc i sięgnęła po komplet punktów. Żółto-biało-niebiescy pokonali w Elblągu Resovię 2:1 po bramkach Antona Kolosova i Andrzeja Matwijowa. Zobacz zdjęcia. Po tym zwycięstwie podopieczni Tomasza Arteniuka zbliżyli się do zespołów czołówki tabeli i tracą do lidera Stali Stalowa Wola 6 punktów. To pierwsza wygrana Olimpii od 18 września, kiedy to pokonała na wyjeździe 1:0 Świt Nowy Dwór Mazowiecki. 

Arteniuk na "wylocie"?
     Mnóstwo emocji wywołała pomeczowa konferencja prasowa i długa wypowiedź trenera Tomasza Arteniuka. Po zakończeniu konferencji, nieobecny na niej, bardzo wzburzony prezes Olimpii Łukasz Konończuk, zapowiedział w kuluarach, że w poniedziałek trener Arteniuk przestanie sprawować obowiązki pierwszego szkoleniowca Olimpii. Czy po wygranym meczu trener Arteniuk straci pracę? 
     
     Zapoznaj się z tekstową relacją z meczu Olimpia – Resovia 
     
     Na to czekali kibice, przełamanie Olimpii
     Od początku meczu bardzo zmobilizowani gospodarze przystąpili do zdecydowanego szturmu na bramkę gości. Taka taktyka przyniosła bardzo szybko efekt w postaci gola. Już w 3. minucie Anton Kolosov wykorzystał błąd dwójki stoperów z Rzeszowa Tomasza Kaczora i Wiesława Kozubka, przejął piłkę przed polem karnym, podciągnął z nią kilka metrów i pewnym uderzeniem lewą nogą z 12 metra nie dał szans wysuniętemu Marcinowi Pietryce. Po raz kolejny Ukrainiec, na którym wielu już postawiło kreskę po długotrwałej kontuzji, potwierdził, że warto na niego stawiać, gdyż jest bardzo przydatny i pożyteczny dla zespołu. Po szybkim objęciu prowadzenia żółto-biało-niebiescy nie zamierzali spuszczać z tonu. Kompletnie zdominowali środek pola, w pełni przejęli inicjatywę i dzięki temu stworzyli kolejne sytuacje, które przy odrobinie dokładności i szczęścia powinny zakończyć się kolejnymi trafieniami dla Olimpii. Tych trafień powinno być kilka, tymczasem skończyło się na jednym. W 28. minucie znakomicie zakręcił obrońcami na lewej stronie Krzysztof Bułka, zacentrował dokładnie w pole karne, wprost na głowę Andrzeja Matwijowa. Zrobił to tak, że filigranowemu pomocnikowi Olimpii nie pozostało nic innego, jak pokonać bramkarza Resovii po raz drugi, co też uczynił. W pierwszej połowie goście nie potrafili przeciwstawić się dobrze dysponowanej Olimpii, nie mieli pomysłu na taktykę nakreśloną przez trenera Arteniuka i bardzo dobrze realizowaną przez jego podopiecznych. Jedyne groźne sytuacje dla Resovii powstały po indywidualnych błędach zawodników z Elbląga. Najgroźniejsza z nich miała miejsce w 43. minucie kiedy to pomylił się na trzydziestym metrze Mykola Dremliuk, który źle obliczył lot piłki. Dopadł do niej Sebastian Hajduk, ale przegrał pojedynek sam na sam z Dominikiem Sobańskim, faulując przy tej akcji golkipera Olimpii.
     
     Skuteczna obrona satysfakcjonującego wyniku
 W drugiej części trener Olimpii nakazał swoim zawodnikom bardziej wyrachowaną grę i obronę korzystnego wyniku. Przynajmniej takie wnioski można wyciągnąć po tym, co olimpijczycy zaprezentowali po zmianie stron. Gospodarze grali inaczej niż w pierwszych czterdziestu pięciu minutach, stąd nieco lepsze wrażenie sprawiali goście z Rzeszowa. Żółto-biało-niebiescy skupili się na wyczekiwaniu na błędy rywala, którego następnie kontrowali. Nie mająca nic do stracenia przemeblowana Resovia (trener Borecki widząc nieporadność swoich graczy dokonał dwóch zmian już w 34. minucie – przyp. BAR) ruszyła do śmielszych ataków i momentami nawiązywała wyrównaną walkę z Olimpią, a na pewno częściej gościła pod bramką Sobańskiego. Zdegustowany postawą swojego zespołu trener gości już w 65. minucie dokonał trzeciej roszady w składzie, wprowadzając za bezproduktywnego Hajduka Słowaka Pavola Húšťave. Hajduk w ubiegłym sezonie w meczu w Rzeszowie okazał się katem Olimpii aplikując jej aż 4 gole, przyczyniając się walnie do zwycięstwa 5:1. Tym razem nie błyszczał i przegrywał większość pojedynków z defensorami Olimpii, którzy kompletnie nie dali mu pograć. Dopiero po zejściu Hajduka goście stworzyli akcję, która przyniosła im gola. W 72. minucie w polu karnym Olimpii zdaniem sędziego przewinił Dremliuk i przyjezdni stanęli przed szansą zdobycia bramki kontaktowej z jedenastki. Skrzętnie z tej okazji skorzystali i za sprawą Kamila Walaszczyka zmniejszyli rozmiary prowadzenia gospodarzy. Mało brakowało, a krótko po zdobyciu pierwszej bramki “pasiaki” zdobyłyby drugiego gola, na szczęście dla Olimpii w wyśmienitej sytuacji przestrzelił wspomniany Húšťava, który nie trafił do pustej bramki z pięciu metrów. Po tej akcji nastąpiła niesamowita wymiana ciosów, akcje przenosiły się sprzed jednego pola karnego pod drugie, obie drużyny poświęcały mniej uwagi obronie, zdecydowanie bardziej angażując się ofensywnie. Na ostatnie dziesięć minut na murawie pojawił się bułgarski pomocnik Lubomir Lubenov, dla którego był to debiut przed elbląską publicznością. O mały włos zaliczyłby prawdziwe wejście smoka, bo chwilę po pojawieniu się na płycie oddał strzał z linii pola karnego, który o centymetry minął bramkę Resovii. Do ostatniego gwizdka sędziego Artura Aluszyka (notabene bardzo dobrze prowadzącego zawody – przyp. BAR) olimpijczycy kontrolowali wynik i w pełni zasłużenie sięgnęli po pełną pulę, dzięki czemu nie stracili kontaktu z czołówką tabeli.
     
     Olimpia Elbląg – Resovia 2:1 (2:0)
     1:0 – Kolosov (3.), 2:0 – Matwijów (28.), 2:1 – Walaszczyk (73. k.)
     Olimpia: Sobański – Żuraw, Sobieraj, Dremliuk, Byrski, Bułka (90. Liszko), Matwijów (84. M. Pietroń), Trela, Kołodziejski (90. Fedosov), Jackiewicz (90. Lubenov), Kolosov
     Resovia: Pietryka – Bogacz, Kaczor (34. Ogrodnik), Kozubek, Podstolak (83. Fedan), Ivanski, Walaszczyk, Nykanovych, Dzierżęga (34. Mastej), Jakuszewski, Hajduk (65. Húšťava)
     Żółte kartki: Dremliuk – Walaszczyk, Podstolak
     Sędziował: Artur Aluszyk (Szczecin)
     Widzów: 937 (113 z Rzeszowa)
     
     Pomeczowe wypowiedzi
     Wojciech Borecki (trener Resovii)
– Przede wszystkim gratuluję trenerowi Arteniukowi i Olimpii trzech punktów. Nie chciałbym tu na gorąco analizować spotkania, na to czas jest kiedy indziej. Wydaje mi się, że ten fatalny w skutkach błąd zaraz na początku meczu miał kapitalne znaczenie dla tego, co się potem na boisku działo. Mamy wielu zawodników w kadrze, którzy podeszli do tego meczu ze zbytnią bojaźnią, ale też i są to zawodnicy z brakiem odpowiednich umiejętności. Co z tego, że Resovia ma bardzo liczną kadrę zawodników, 29 ludzi, skoro teraz trzeba to weryfikować w boju, w trakcie meczy, zdecydowanie nie spełniają pokładanych w nich nadziei. W przekroju całego spotkania Olimpia na pewno zasłużyła na trzy punkty, była bardziej doświadczonym zespołem, wiedziała, co chce robić na boisku. My dopiero w drugiej połowie zagraliśmy na miarę możliwości, udało się momentami sprawić, że widowisko było emocjonujące, trzymało w napięciu, a wynik do końca był sprawą otwartą. W takich okolicznościach i przy takim meczu szczytem marzeń byłby remis. Niestety, jeszcze raz zaznaczam, że nawet na ten jeden punkt nie zasłużyliśmy. Podkreślę – poznaję cały czas zespół, ale już widać gołym okiem, że nie mamy zespołu na awans. Niech nikogo nie zmyli wynik z Płocka. Ta drużyna potrzebuje zmian i to dużych zmian. Bez tego nie będzie poprawy i gry jakiej oczekują od nas kibice i jakiej wymagam od zawodników. 
     
     Tomasz Arteniuk (trener Olimpii) – Ten sezon, ta runda jest i nadal będzie dla nas ciężka. Dwa słowa o rywalu, myślę, że trenera Boreckiego czeka mnóstwo pracy przy poukładaniu tego, co zostawił po sobie trener Copjak, miałem bowiem nieprzyjemność z nim współpracować. Znam jednak warsztat trenera Boreckiego i wiem, że zarząd i kibice Resovii mogą być spokojni. Tak samo kibice Olimpii mogą być spokojni o swoją drużynę – Arteniuk to marka. Przypominam trzynasty mecz na jesieni ubiegłego roku, pamiętam, że mieliśmy 28 czy 29 bramek straconych, a dziś 9. Budowa zespołu, to nie jest wyciągnięcie królika z cylindra, a jeszcze praca w klubie, w którym nie ma boiska treningowego, to jest duża sztuka z przygotowaniem w takich warunkach zespołu. Jesteśmy jedynym klubem w tej lidze bez boiska treningowego. Powiem tak, zobaczymy jak się to teraz potoczy. Mamy przed sobą mecze z teoretycznie słabszymi przeciwnikami. Cieszę się przede wszystkim z postawy zespołu, naszej stabilności, z odblokowania. Rzadko to czynię, ale muszę dziś pochwalić wychowanka Pawła Żurawia. Niesamowity postęp tego chłopaka, zawsze grał na środku obrony, teraz z konieczności zagrał na prawej stronie i zrobił to bardzo dobrze. Miło obserwować takie rzeczy. Gratuluję chłopakom, bo bardzo chcieli i na to zwycięstwo zasłużyli. Myślę, że dobrze pracuje się nowemu zarządowi w sytuacji, kiedy całą odpowiedzialność ponoszę ja. Troszeczkę mam dosyć grania tzw. meczy o wszystko. Denerwuje mnie to, że po wygranych meczach, nie jedna, a sześć kosiarek jeździ po boisku, siedem walców, 45 robotników, a w momencie kiedy się przegrywa mecz, nie ma tego do piątku. Myślę, że warto byłoby to zmienić. Na podsumowania przyjdzie czas. Ja jestem człowiekiem, który dotrzymuje słowa, przychodząc na pewne miejsce, dba o pewien ład i porządek. Mam nadzieję, że zarząd który pracuje w tej chwili, zdaje sobie sprawę z tego, że nie jestem naiwnym chłopczykiem, który najpierw skasował tamten zarząd, ostro stawiał pewne kwestie, by potem na inne kwestie przymykać oczy. Praca z młodzieżą jest niewłaściwa, trzeba to powiedzieć jasno, pora wziąć się za robotę i to bardzo szybko. Tak “troszkę, troszkę”, to tak się nie da. Trzeba działać. Wymagam pewnej klasy, a zarazem docenienia tego co jest. W kuluarach mówi się o nas, o Olimpii, że jesteśmy drużyną grającą najlepszy futbol. Taka jest prawda. I jak ktoś pracuje w klubie, to musi sobie zdawać sprawę z tego, że nie ma zespołów, które utrzymują stabilną formę i jakość latami, ja takiego zespołu nie znam. Tym bardziej, że chodzi tu o zespół, który w ostatnim dziesięcioleciu grał na przemian w III i IV lidze. Po raz pierwszy mamy stabilną sytuację na tym poziomie rozgrywek i potrzeba czasu, dużego nakładu pracy do podtrzymania tego co jest. Przyjdzie czas, że wszystkie sprawy dla dobra klubu wypunktuję, taki jestem, dla dobra tutejszego środowiska piłkarskiego. Nie jestem trenerem prezesa Lecyka, tak samo jak nie jestem trenerem ani prezesa Majkowskiego, ani prezesa Konończuka, mam troszeczkę więcej rzeczy do zrobienia. Przysięgam, że te bolące rzeczy będę wypunktowywał. Nie może być sytuacji, żebym partycypował w wypłatach dla trenera Rogali, bo wydaje mi się, że jest to takiej klasy szkoleniowiec, że powinno się z niego skorzystać jeśli chodzi o pracę i rozwój młodzieży. Tych problemów trochę jest, ale jeśli chcemy stworzyć coś, to muszą być rozmowy, wyciągnięcie wniosków. Także powolutku, do przodu. Przed nami cztery mecze, jeśli zdobędziemy tą liczbę punktów, którą zakładaliśmy, a zakładaliśmy na pięć meczy 10 punktów, choć wszystko wskazuje na to, że będzie ich więcej, to zakładam, iż będziemy mieli realną szansę gry o awans. Liczę, że pierwsza drużyna w tabeli na jesieni nie będzie miała więcej jak 30-31 punktów. Aby jednak bić się o awans w klubie musi być wszystko poukładane, bo zarówno Tomek (drugi trener Rogala – przyp. BAR) jak i ja nie jesteśmy anonimowymi ludźmi, a doszły mnie słuchy, że “różnie to bywa” w takich sytuacjach. Mam nadzieję, że na tym meczu nie było żadnego szkoleniowca, bo uznałbym to za obelgę i potwarz. Dziękuję. 
     
     Zobacz tabelę 2 ligi
     
BAR
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Skopiowałem :-) Wygranych nie pyta się jak to zrobili. OLIMPIA go, go, go. .. Najważniejsze będzie nowy stadion będzie 1 liga!!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    POirytowany(2010-10-18)
  • żegnam Pana ozięble, STOP oszołomom!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2010-10-18)
  • Arteniuk musi zostać bo kogo oni innego wezma na trenera skad znajda takiego dobrego trenera który chciałby tu przyjść do Elbląga to bedzie bład duzy błąd zwolniwnie go,
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    fan(2010-10-18)
  • Ja takze Pana zegnam ozieble STOP-gdyby glupota umiala latac fruwalbys jak orzel trenerze
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2010-10-18)
  • Obawiam sie, ze Pan Kononczuk nie ma wystarczająco "jaj" zeby go wykopac. .. obym sie mylil. ZEGNAJ CHAMIE !!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    EG(2010-10-18)
  • zadnych konkretow. .. jak dla mnie to nie jest dobry trener. .. zreszta z tego co wiem to ma juz za soba dwa kluby gdzie przyczynil sie do ich upadku. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    fghj(2010-10-18)
  • Panie Arteniuk, a czym sie różnii ta pańska II liga od tej poprzedniej III ligi. Przecież dzisiejsza II liga powstała z byłych trzecioligowców w wyniku reorganizacji systemu rozgrywek. Jest Pan dalej na trzecim szczeblu krajowych rozgrywek, tak samo jak poprzedni trener Olimpii. Kibiców / nie kiboli / się nie omami.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    kibice(2010-10-18)
  • Panie Arteniuk to co ma powiedzieć Skorża, który też nie ma boisk treningowych, nie wie gdzie grać sparingi. Trochę pokory. dostał pan duży kredyt zaufania, bo wiele rozwiązań pana jest ok, ale nie może pan rządzić Naszym Klubem. Po co ta awantura? Nerwy puściły? To nie jest zachowanie profesjonalisty.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Stały bywalec A8(2010-10-18)
  • nastepny mecz jak nie wygramy do bedzie blizej spadku jak awansu, bo jak narazie z pierwszej ligi znowu spada 4 kluby do II ligii wschodniej - czyli u nas ze 6 spada od miejdca 12.Jeszcze sie łapiemy na utrzyamnie, ale to śmiech a nie westchnienie. Miasto nie zbuduje trybuny jak w przerwie zimowej nie bedzie miejsca 1-2 albo chociaz tylko punkt lub 2 straty. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    kibicka(2010-10-18)
  • a więc jak walcza tylko o 2 lige to sie nie ch nie wysilaja, bo i tak spadniecie wymogiem PZPN, ze juz nie wspomne o dwa razy mniejszym finansowania w trzeciej lidze przez Ratusz tym samym. Panowie prezesi, lepiej promujcie to bedzie w pierwszej lidze 2 razy wiecej kasy i dla trenera oraz pilkarzy
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    p.s(2010-10-18)
  • No, tylko w góre tabeli to bedzie dach i do przodu
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    kibicka(2010-10-18)
  • Z tego co na dzis wiadomo to z agrykola zmiana planow w wydziale sportu - moze nie byc remontu stadionu, a tylko nowy tor wrotkarsko -lyzwiarski. Ale zamiast tego bedzie budowa na Moniuszk jesli z Olimpii awansuje tylko 2004
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    p.s(2010-10-18)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Kuchnia nowoczesna III
Kuchnia klasyczna
Kuchnia nowoczesna
RTV + SZAFA