Czwartek 13-12-2018, imieniny Łucji, Otylii
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Rek

Olimpia znów przegrała (piłka nożna)

W 9. kolejce elbląska Olimpia poniosła szóstą porażkę w sezonie. Tym razem elblążanie nie dali rady beniaminkowi Dolcanowi Ząbki, przegrywając w kiepskim stylu 0:2. Po tym spotkaniu żółto-biało-niebiescy nadal znajdują się na 14 miejscu w tabeli, ale ich strata do szóstego miejsca, gwarantującego grę w nowej drugiej lidze, wynosi już 12 punktów.

Znów osłabieni
     W meczu z Dolcanem trener Tomasz Wichniarek nie mógł skorzystać z usług pauzującego za kartki Wojciecha Kitowskiego oraz kontuzjowanych Łukasza Wróblewskiego, Daniela Ciesielskiego (po miesiącu stawiania rozmaitych, momentami wykluczających się diagnoz, ma wreszcie przejść zabieg kontuzjowanego kolana) i Tobiasza Jarentowskiego. Jakby tego było mało, w pierwszej części meczu z powodu urazu boisko opuścił Michał Gruszczyński. Tuż po wznowieniu gry w drugiej połowie o zmianę poprosił inny defensor Sławomir Mazurkiewicz, który po jednej z interwencji tak niefortunnie upadł na słupek bramki, że nie był w stanie kontynuować gry. Tak osłabiona Olimpia nie była w stanie toczyć wyrównanego pojedynku z bardzo dobrze dysponowanym rywalem i bezapelacyjnie uległa, będąc zespołem gorszym od beniaminka.
     
     Dobre rozeznanie przyjezdnych
     Goście z Ząbek przyjechali do Elbląga po odrobieniu pracy domowej, bardzo dobrze znane były im słabe strony Olimpii i wiedzę tą bezlitośnie wykorzystali. 85 procent akcji zaczepnych przeprowadzali prawą stroną boiska, gdzie przy absencji Kitowskiego powstała ogromna dziura, której w żaden sposób, pomimo starań, nie potrafił załatać Rafał Anuszek. Nie znalazł on wsparcia w słabiutko spisującym się Adrianie Fedoruku, który większą część meczu przedreptał, będąc praktycznie niewidocznym. Nie udzielał się w defensywie, nie wypełniał także swoich obowiązków w ataku. Jeden rajd na 90 minut to zbyt mało jak na bocznego pomocnika. Obok Fedoruka słabo zaprezentował się doświadczony Rafał Lepka, który w niesprawiedliwie przegranym meczu w Olsztynie był jedną z najjaśniejszych postaci drużyny. Zresztą, cała drużyna spisała się znacznie poniżej swoich możliwości i umiejętności. Jeśliby na siłę kogoś wyróżnić, to byłby to Krzysztof Hyz, który swoimi interwencjami w drugiej połowie uchronił zespół od jeszcze wyższej porażki, a co za tym idzie, kompletnego blamażu.
     
     Słabo, słabiej, słabiutko...
     Tak w największym skrócie w miarę trwania meczu prezentowała się Olimpia. O ile jeszcze w pierwszej połowie elblążanie stworzyli dwie bardzo dobre okazje do zdobycia bramek (obie niewykorzystane przez Piotra Trafarskiego), o tyle w drugich 45 minutach byli jedynie tłem dla ząbkowskiego beniaminka. Pierwszy gol padł w 19. minucie meczu, kiedy za akcją prawą flanką nie nadążył Rafał Anuszek, dośrodkowana w pole karne piłka minęła całą defensywę Olimpii i zatrzymała się na głowie Macieja Góreckiego. Nie miał on żadnych kłopotów z umieszczeniem futbolówki w bramce i od tego momentu Olimpia przegrywała 0:1. Po golu żółto-biało-niebiescy zaatakowali, przez chwilę osiągnęli nawet przewagę w polu, ale znów pod bramką rywala dopadła ich strzelecka niemoc. Bardzo dobrego prostopadłego podania Mateusza Roszaka na gola nie potrafił zamienić szalenie nieskuteczny Trafarski. Kilka chwil po tej akcji znów oko w oko z bramkarzem Dolcanu Dariuszem Matusiakiem stanął „Trafar”, ale goalkeeper w ostatniej chwili nogami wybił piłkę na rzut rożny. Goście w końcówce pierwszej połowy mogli podwyższyć prowadzenie, ale przytomnie w polu karnym zachował się Mateusz Bogdanowicz, który uratował swój zespół od straty gola, ekspediując bezpańską piłkę daleko w pole.
     W drugiej połowie nie mająca nic do stracenia Olimpia, zamiast ruszyć do ataku i spróbować odrobić straty, grała bardzo wolno, statycznie i bez żadnego pomysłu na sforsowanie obrony gości. Po zejściu z boiska Sławomira Mazurkiewicza z piłkarzy Olimpii zupełnie zeszło powietrze. Wykorzystali to goście, którzy nie zamierzali zadowolić się jednobramkowym prowadzeniem. W 56. minucie za sprawą wychowanka Huraganu Wołomin Tomasza Zbrzeźniaka podwyższyli na 2:0. Bardzo słabą grę elblążan obrazuje wymownie fakt, że w drugich 45 minutach oddali jeden strzał w kierunku bramki Dolcanu - słabe uderzenie Trafarskiego w 85. minucie.
     
     Niezadowolenie kibiców
     „Olimpia to my, a nie wy” - tak po meczu skandowali kibice niezadowoleni nie tyle z wyniku, ile z postawy piłkarzy w meczu z Dolcanem. „Odrabianie pańszczyzny” - jedna z wielu opinii, jakie o spotkaniu można było usłyszeć na trybunach po ostatnim gwizdku sędziego. Wzburzeni kibice zarzucili kilku piłkarzom niepoważne podchodzenie do swoich obowiązków i brak zaangażowania. Na pewno racje kibiców zasługują na uwagę, bo postawa i forma sportowa niektórych zawodników występujących w koszulkach Olimpii już od jakiegoś czasu zmusza do refleksji, a może i zastanowienia się nad sensem ich dalszej gry przy Agrikola. Prawdopodobnie w najbliższą środę dojdzie do spotkania fanów z piłkarzami, w czasie którego kibice chcą poznać stanowisko piłkarzy i przyczyny bardzo słabej gry zespołu.
     
     Pomeczowe opinie
     Piotr Szczechowicz (trener Dolcanu): - Ważne trzy punkty w Elblągu, na trudnym terenie. Mecz wbrew pozorom bardzo ciężki. Olimpia postawiła nam trudne warunki. Miejsce zajmowane w tabeli sugerowałoby coś innego. Źle nie grają, brakuje chyba trochę szczęścia. Liczę, że to się zmieni i odwróci, bo teraz będą grali z rywalami, którzy są naszymi bezpośrednimi sąsiadami w tabeli i chcielibyśmy, by urwali im trochę punktów.
     Tomasz Wichniarek (trener Olimpii) - Przed meczem mówiłem, że trzeba zacząć wygrywać, ale, niestety, znów nie ma zwycięstwa. Dolcan to bez wątpienia najlepsza drużyna, z jaką do tej pory graliśmy. Może gdybyśmy w pierwszej połowie wykorzystali te dwie bardzo dogodne sytuacje, ten mecz potoczyłby się inaczej. Nie chcę się tłumaczyć brakiem kilku podstawowych zawodników, kontuzjami kolejnych w trakcie meczu, bo naprawdę przeciwnik był silny i niewykluczone, że także w najsilniejszym składzie stracilibyśmy dziś punkty. Musiałem zmienić Gruszczyńskiego, Mazurkiewicza, o zmianę prosił Bogdanowicz, który ostatni tydzień chorował i brał antybiotyki. Kadra jest mała, małe pole manewru i, niestety, tak to wszystko dziś wygląda. Zespół nie zagrał dobrze, tak jak choćby w Olsztynie. Dolcan na zbyt wiele nam nie pozwolił i wygrał zasłużenie. Teraz mecz „na noże” z Radomiakiem, a potem podejmujemy u siebie bardzo mocny Ruch Wysokie Mazowieckie. Nie ma więc czasu na rozdrapywanie ran, a trzeba dalej ostro pracować. Efekty muszą wreszcie przyjść i karta się odwróci.
     Arkadiusz Koprucki (Olimpia) - Bardzo chcieliśmy dziś wygrać, po przegranych pechowo derbach, by poprawić nastroje naszym kibicom. Niestety, nie udało się. Nie wiem, czego zabrakło tym razem, sytuacje znów były, nie udało się strzelić. Mecz też nie ułożył się po naszej myśli, kontuzje dwóch obrońców, musieliśmy przejść na trójkę z tyłu i to też wprowadziło trochę nerwowości i chaosu. Naprawdę jest nam szkoda.
     
     Olimpia Elbląg - Dolcan Ząbki 0:2 (0:1)
     0:1 - Górecki (19.), 0:2 - Zbrzeźniak (56.)
     Olimpia: Hyz - Bogdanowicz (60. Tomczyk), Gruszczyński (38. M. Anuszek), Mazurkiewicz (48. Kopycki), Koprucki, R. Anuszek, Fedoruk, Sambor, Roszak, Lepka, Trafarski
     Dolcan: Matusiak - Dadacz, Demich, Stawicki, Kowicki, Papierz, Krzywicki, Korkuć, Górecki (35. Grzelak, 84. Sikora), Zbrzeźniak (61. Cieślak), Goliński (70. Wojtulewicz)
     Żółte kartki: Roszak, Lepka, Sambor (Olimpia) - Korkuć (Dolcan)
     Sędziował: Korpalski (Toruń)
     
     Wyniki 9. kolejki III ligi. gr. I w sezonie 2007/08: Olimpia Elbląg - Dolcan Ząbki 0:2, Radomiak Radom - Ruch Wysokie Mazowieckie 2:0, UKS SMS Łódź - OKS 1945 Olsztyn 1:2, Orzeł Kolno - Sokół Aleksandrów Łódzki 0:4, Warmia Grajewo - Wigry Suwałki 1:1, Concordia Piotrków Trybunalski - Stal Głowno 1:0, Drwęca Nowe Miasto Lubawskie - Świt Nowy Dwór Mazowiecki 1:0, Mazowsze Grójec - Nadnarwianka Pułtusk 1:0.
     
     Zobacz tabele
BAR
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
  • Przyczyny słabej postawy są takie że są słabi zawodnicy.Należy wymienić 80% składu na ludzi którym chce się grać i potrafią to robić na szczeblu III ligi.W elbląskiej Olimpi nie ma kogoś takiego który zajmował by się wyłapywaniem talentów z niższych lig,a większość"transferów" jest chybiona.Zaplecze juniorskie nie jest złe ale zanim którykolwiek z nich załapie się do pierwszego zespołu to minie parę lat a Olimpia może wtedy grać w okręgówce.Inna sprawa ilu junirów będzie jeszcze chciało grać?Jedni wypadną z obiegu,inni zmienią klub jeszcze inni wyjadą do Irlandii z rodziną.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Hugo Viana(2007-10-01)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Fototapety do siłowni/fitness club
Obraz na płótnie
Fototapety z jachtami
Fototapety z mapami