Niedziela 16-12-2018, imieniny Albiny, Zdzisława
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Reklama w Elblągu
Rek

Olimpijska mizeria w Suwałkach (piłka nożna)

Elbląg, Olimpijska mizeria w Suwałkach (piłka nożna) fot. AD
Rek

Drugoligowa Olimpia wróciła bez punktów z Suwałk. Typowani na zdecydowanego faworyta elblążanie kompletnie zawiedli i po słabym występie ulegli w meczu 10. kolejki II ligi miejscowym Wigrom 0:1, tracąc bramkę na minutę przed końcem regulaminowego czasu gry.  Po tym meczu zespół z Elbląga traci do dwójki liderów - GLKS Nadarzyn i Stali Stalowa Wola, 5 punktów.

Zapoznaj się z tekstową relacją live z meczu Wigry Suwałki – Olimpia Elbląg
     

     Niezrozumiała sinusoida zakończona klapą
  Tydzień wcześniej Olimpia pokazała się z bardzo dobrej strony, rozegrała dobre zawody, kompletnie przyćmiła lidera i wygrała zasłużenie ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki. Do Suwałk jechała więc jak „po swoje”. Tymczasem kilka dni dzielące oba spotkania wystarczyło, by elblążanie znacznie obniżyli loty i zaprezentowali formę daleką od tej, do której przyzwyczaili swoich kibiców. Tylko pierwsze dwadzieścia pięć minut gry, przypominało obraz doskonale znany z poprzednich spotkań żółto-biało-niebieskich. Później było tylko gorzej, a na samym finiszu spotkania już bardzo źle.
 Jednakże początek meczu nie zapowiadał fatalnego końca, bo od pierwszego gwizdka arbitra, to podopieczni Tomasza Arteniuka dominowali na boisku, zdecydowanie częściej byli w posiadaniu piłki, nie pozwalając na zbyt wiele rywalowi. Po raz kolejny dała jednak o sobie znać największa bolączka elbląskiego zespołu – gra pod polem karnym przeciwnika i finalizowanie akcji. Kompletny brak konceptu na zdobywanie goli. To, że brak w szeregach Olimpii rasowego napastnika, który potrafiłby z zimną krwią zamieniać na bramki akcje skonstruowane przez kolegów, wiadomo nie od dziś. Do szesnastego metra wszystko wygląda jak powinno, dużo gorzej jest w momencie, gdy trzeba zakończyć akcję. Tu dotyka elbląskich napastników dziwna niemoc, w większości przypadkowo tracą piłkę i są nieskuteczni. Mecz w Suwałkach od pozostałych gier w tym sezonie różnił się tym, że tym razem klarownych sytuacji Olimpia stworzyła niewiele, w większej części meczu przystała na warunki miejscowych i „kopała” się z Wigrami w środku pola.
 Gospodarze chyba nieco przestraszeni doniesieniami o dobrej formie prezentowanej przez przyjezdnych w dotychczasowych meczach, dopiero po wspomnianych dwudziestu pięciu minut zaczęli śmielej poczynać sobie na boisku i w 28. minucie po raz pierwszy poważnie zagrozili bramce Dominika Sobańskiego. Ten jednak wyszedł obronną ręką z opresji wygrywając pojedynek sam na sam z Adamem Pomianem. Druga pachnąca golem akcja Wigier miała miejsce tuż przed przerwą, ale ponownie kunsztem popisał się Sobański, który wybił na róg uderzenie głową z 5 metra Rafała Dardy. W sytuacjach bramkowych przed zmianą stron było więc 2:0 dla gospodarzy, a Olimpia to, że nie przegrywała do przerwy mogła zawdzięczać wyłącznie swojemu golkiperowi.
     
     Źle do przerwy, po przerwie jeszcze gorzej
 W drugiej połowie wydawało się, że wraz z upływem czasu miejscowi będą opadali z sił (w tygodniu stoczyli ciężki mecz w Pucharze Polski przeciw Koronie Kielce, który przegrali 0:2 – przyp. BAR), a Olimpia wróci do dyspozycji z wcześniejszych spotkań. Tak się jednak nie stało. Goście z Elbląga momentami sprawiali wrażenie rozkojarzonych, zabrakło tego, co wcześniej było mocną stroną Olimpii – koncentracji i determinacji. Wyglądało to z boku tak, jakby olimpijczycy byli przekonani, że mecz wygra się sam, bez zbytniego przykładania się do wykonywania obowiązków i przy maksymalnym zaoszczędzeniu sił na zbliżający się pojedynek z OKS 1945 Olsztyn (2 października przy Agrykola – przyp. BAR). Być może właśnie to przebywanie myślami przy zbliżającym się wielkimi krokami szlagierze jesieni w Elblągu legło u przyczyn porażki w końcówce? Tego nie wiadomo. Wiadomo jednak, że Olimpia w drugich 45 minutach zaprezentowała się jeszcze gorzej niż w pierwszej odsłonie meczu – bez ładu, bez składu, nic więc dziwnego, że w końcówce przydarzyła się elblążanom sportowa katastrofa. Dwie zmiany, które zaordynował w przerwie trener Arteniuk nie wniosły do gry tego, czego oczekiwał szkoleniowiec decydując się na te roszady. Zarówno wprowadzony za bezproduktywnego Mateja Rożnika Łukasz Pietroń, jak i Krzysztof Trela (zmienił Olega Fedosova) nie podnieśli jakości gry olimpijskiej jedenastki. Byli za to autorami jedynej naprawdę groźnej akcji pod bramką Wigier, która miała miejsce w 54. minucie. Trela znakomitym ponad 30 metrowym podaniem z głębi pola obsłużył młodszego z braci Pietroniów, ale ten nie zdołał opanować dobrze piłki w sytuacji sam na sam z Karolem Salikiem i skończyło się jedynie na strachu w obozie gospodarzy. Później groźnie było już tylko pod bramką Sobańskiego, który w 72. minucie wybronił groźne uderzenie z ostrego kąta Sebastiana Radzio, a w 78. minucie zapobiegł utracie bramki, kiedy nie dał się pokonać Sebastianowi Świerzbińskiemu w sytuacji sam na sam. Niestety w końcówce meczu rozgrywającemu dobre zawody bramkarzowi Olimpii przytrafiła się jedna, zupełnie zbędna interwencja, która jak się potem okazało, miała kapitalne znaczenie dla końcowego wyniku. W 88. minucie Sobański zdecydował się wybić za linię końcową zmierzającą nad poprzeczką piłkę po lekkim strzale Krystiana Słowickiego, czym sprokurował rzut rożny. Po tym stałym fragmencie wykonanym przez Grażvydasa Mikulenasa wszystkich obrońców Olimpii, na czele z Pawłem Byrskim, ośmieszył w polu karnym 18-letni Słowicki, który dopadł do piłki na piątym metrze i nie niepokojony przez nikogo umieścił ją głową w bramce. Dlaczego przy tej akcji pilnujący go Byrski, nie próbował choćby wyskoczyć do główki? Tego nie wie zapewne sam zainteresowany. Krótko po strzeleniu gola sędzia gwizdnął po raz ostatni i przykra dla kibiców Olimpii niespodzianka stała się faktem. Wigry wygrały dopiero drugi mecz w sezonie i spowodowały, że strata elbląskiego zespołu do miejsc premiowanych awansem uległa powiększeniu.
     
     Pomeczowe opinie
     Tomasz Arteniuk (trener Olimpii)
– Nie mamy nic na swoje usprawiedliwienie. Rozegraliśmy najgorszy mecz w sezonie, zabrakło nam w zasadzie wszystkiego, by pokusić się o wygraną. Mnóstwo chaosu z naszej strony. Niebywałe jest to, w jaki sposób moi zawodnicy próbowali dziś rozwiązywać akcje. Lubią także ukrzyżować się w końcówkach meczów. To już nie pierwszy raz, kiedy dajemy rywalom na tacy bramkę pod koniec meczu (wcześniej choćby spotkanie ze Startem Otwock i samobój Dremliuka – przyp. BAR). Mimo faktu, że większość zawodników spisała się poniżej możliwości i oczekiwań, to ten mecz powinien zakończyć się remisem. A tak, choć oba zespoły zasłużyły na podział punktów, to z pozoru niegroźny rzut rożny dał wygraną i komplet punktów gospodarzom.
     
     Marek Witkowski (trener Wigier) – Cieszę się i dziękuję chłopakom za te dzisiaj wywalczone punkty. To był trudny mecz, w końcówce udało się nam przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, do końca jednak baliśmy się o wynik. W tygodniu rozegraliśmy ciężki mecz Pucharu Polski z Koroną Kielce, my biegaliśmy za dwóch, a Olimpia odpoczywała. Pomimo tego faktu, nie odbiło się to na naszej motoryce i kondycji. Zespół jednak bardzo dobrze zniósł trudy pojedynku i pokazał, że walczy do końca. Cieszy bramka młodziutkiego Krystiana Słowickiego, który nie trenował z nami w tygodniu, bo przebywał na zgrupowaniu kadry trenera Michała Globisza. Wrócił i pokazał się z bardzo dobrej strony, po jego akcji wywalczyliśmy rzut rożny, który potem on sam zwieńczył ładnym golem. Słowa uznania dla wszystkich zawodników, każdy kto dziś zagrał starał się, walczył, szczególnie dziękuję chłopakom, którzy wczoraj na treningu zgłosili, że nie są w pełnej dyspozycji, a mimo to zacisnęli zęby i zagrali. Widać, że zespół powoli nabiera charakteru, który kształtuje się w takich meczach jak dzisiejszy.
     
     
Wigry Suwałki – Olimpia Elbląg 1:0 (0:0)
     1:0 – Słowicki (89.)
     Wigry: Salik – Usachev, Makarewicz, Statkievicius, Bajko, Rogoziński, Radzio, Darda (60. Słowicki), Świerzbiński, Pomian (85. Walicki), Mikulenas
     Olimpia: Sobański – Loda, Dremliuk, Sobieraj, Byrski, Bułka, Liszko, M. Pietroń, Fedosov (46. Trela), Rożnik (Ł. Pietroń), Jackiewicz (87. Kudyba)
     Żółte kartki: Rogoziński (Wigry) – Loda, Liszko, Dremliuk (Olimpia)
     Sędziował: Dominik Sulikowski (Gdańsk)
     Widzów: 150
     
     Komplet wyników 10. kolejki II ligi gr. wschodniej w sezonie 2010/11: Wigry Suwałki – Olimpia Elbląg 1:0, Pelikan Łowicz – Start Otwock 3:3, Puszcza Niepołomice – Ruch Wysokie Mazowieckie 1:2, Stal Stalowa Wola – Wisła Płock 1:0, Resovia – Okocimski Brzesko 0:1, Motor Lublin – Stal Rzeszów 0:2, Sokół Sokółka - Jeziorak Iława 1:1, GLKS Nadarzyn – Znicz Pruszków 0:0, OKS 1945 Olsztyn – Świt Nowy Dwór Mazowiecki 0:0. 
     
     Zobacz tabele 
BAR
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Piłkarskie święto w sobote mecz ze stomilem !!! wszyscy na stadion to będzie HIT!!!!!111
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    zksfan(2010-09-26)
  • Tak to będzie "święto" chamstwa i chuligaństwa, i miernoty na boisku.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    :((2010-09-26)
  • oj arteniuk ale ty slaby jestes. .. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    policjant(2010-09-26)
  • Nie " niepokojony", tylko " nie niepokojony". Gałgany nauczcie się pisać, a potem się uzewnętrzniajcie na " Port-felu"
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Miodek(2010-09-27)
  • Oby z OKS wstydu nie było. Przydałoby się 3:0.Trzymam kciuki. .. chociaż Pan Arteniuk do tej pory podarowywał im punkty. .. czas to przełamac!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2010-09-27)
  • No po poprawce od razu ma to sens :))
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Miodek(2010-09-27)
  • a moze naszym zawodnikom przydala by sie pomoc psycholog sportowego od tego w koncu sa
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    bonton(2010-09-27)
  • Arteniuk mając tak dobrą i wielką szansę żeby wypromować siebie oraz zespół robisz tak by zawalić to co jest w ruinę. Zastanów się czy jesteś osobą, która jest w stanie podołać wyzwaniu bo czas mydlenia oczu się skończył. Przekonany jestem, że żadne miasto nie stworzy Ci lepszych warunków jakie masz w Elblągu, a opinia jaką sobie zdążyłeś wyrobić (raczej mierna) będzie się ciągnęła latami i wszędzie.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    kibic Olimpii 100%(2010-09-27)
  • Anton i Koło (który w poprzednim sezonie Resovię załatwił) pewnie nadal sobie będą kopac w A - klasie. Super. Tylko tak dalej.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Kibic z Prostej(2010-09-27)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Fototapety dziecięce
Obraz na płótnie, tryptyk 70x110, 110x110, 70x110 cm
Fototapety ze zwierzętami
Obraz na płótnie