Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Środa 07-12-2016, imieniny Ambrożego, Marcina
 
Rek

UWAGA!

Pewna wygrana (IV liga)

Elbląg, Pewna wygrana (IV liga) Elbląska Olimpia wygrała z Warmiakiem Łukta 3:1 (fot. Damian Matwiejczyk)

Elbląska Olimpia zwyciężyła w kolejnym ligowym meczu o mistrzowskie punkty z Warmiakiem Łukta 3:1. Wszystkie bramki padły w ostatnich dwudziestu minutach meczu. Dwa trafienia dla Olimpii były dziełem Wierzby.

Pierwsze, co dało się zauważyć tuż po rozpoczęciu meczu Olimpii z Warmiakiem, to zmiana w składzie elbląskiej drużyny poczyniona przez trenera Biangę. Od pierwszej minuty wybiegł Sambor, który zastąpił w pierwszej jedenastce dotychczasowego etatowego zawodnika Sławomira Suchomskiego. Jak powiedział po meczu opiekun elblążan, ta roszada podyktowana była lekkim urazem doświadczonego pomocnika Olimpii i trener nie chcąc ryzykować zdrowia piłkarza, zdecydował się na taki manewr.
     
     Niespodziewany początek
     Pomimo tego, że mecz zaczął się jak większość spotkań przy Agrykola od ataków żółto-biało-niebieskich, to pierwszą naprawdę groźną sytuację stworzyli goście w 5. minucie meczu. Ewidentnie faulowany w polu karnym był Wiciński, ale sędzia zawodów Artur Wiśniewski z Olsztyna nie zdecydował się odgwizdać rzutu karnego dla Warmiaka. To tak rozsierdziło szkoleniowca gości Mirosława Romanowskiego, że nie wytrzymał i w dosadny sposób wyraził swoje zdanie o arbitrach. Za takie zachowanie został odesłany przez sędziego na trybuny.
     Kilkanaście minut po tych wydarzeniach przyjezdni za sprawą Osenkowskiego zdobyli nawet bramkę, ale gol nie został uznany, gdyż piłkarz z Łukty znajdował się na pozycji spalonej. Tym razem prowadzący zawody zachował się bardzo dobrze, słusznie nie uznając bramki.
     
     Głową w mur
     Olimpijczycy w pierwszej części meczu nie mogli znaleźć recepty na skomasowaną obronę gości i dość rzadko zagrażali bramce strzeżonej przez Plewę. Najdogodniejszych sytuacji nie wykorzystali Nadolny i Lepka. Ta nieporadność elbląskich piłkarzy irytowała skromniejszą niż zazwyczaj grupę kibiców na elbląskim stadionie. Do przerwy utrzymywał się niesatysfakcjonujący w żaden sposób Olimpii rezultat 0:0.
     Trener Bianga widząc słabość swoich piłkarzy od początku drugiej części meczu desygnował do gry dwóch nowych piłkarzy – Sierechana i Widzickiego, którzy zastąpili kolejno Nadolnego i Lepkę. Początkowo ta roszada nie przyniosła efektu, ale w miarę upływu czasu gry w drugiej połowie akcje elblążan zaczęły się zazębiać i piłkarze z Agrykola osiągnęli wyraźną przewagę. Owocem takiego przebiegu gry była upragniona bramka zdobyta przez Krzysztofa Wierzbę w 73. minucie. Sporą zasługę przy tej bramce miał Marek Widzicki, który dokładnie zacentrował w pole karne wprost na głowę elbląskiego napastnika.
     
     Poszli za ciosem
     Olimpia jak rasowy bokser po zdobyciu prowadzenia nie spoczęła na laurach, a ruszyła do zmasowanego ataku, by dokończyć dzieła zniszczenia. Taka taktyka opłaciła się elblążanom, bo już 6 minut po pierwszej bramce olimpijczycy prowadzili 2:0. Znów na listę strzelców wpisał się niezawodny Wierzba, który tym razem wykazał się największym sprytem w polu karnym i udanie sfinalizował dobre dośrodkowanie Daniela Czuka z rzutu rożnego.
     W 81. minucie spotkania kibice obejrzeli najładniejszą akcję meczu. Widowiskową kombinację rozegrali Czuk, Ciesielski, Korzeb, Wierzba i Sierechan. Czuk dograł w pole karne do Korzeba, ten oddał mu futbolówkę, ta trafiła z kolei do Ciesielskiego, który ponownie odegrał Korzebowi. Napastnik Olimpii piętą zagrał do Wierzby, który "wystawił" ją na strzał Sierechanowi. Sierechan nie dał szans Plewie strzelając po długim rogu. Majstersztyk!
     Kiedy wydawało się, że Olimpia odniesie drugie w tym sezonie zwycięstwo 3:0 goście przeprowadzili ostatnią akcję w meczu. Pewnie interweniujący w polu karnym Kitowski zdaniem arbitra faulował napastnika z Łukty i w 92. minucie meczu przyjezdni mogli cieszyć się z bramki zdobytej przez Bralla z rzutu karnego. W chwilę po honorowym trafieniu dla Warmiaka sędzia Wiśniewski gwizdnął po raz ostatni w meczu, w którym zasłużone zwycięstwo odniosła Olimpia.
     
     Olimpia Elbląg - Warmiak Łukta 3:1 (0:0)
     1:0 - Wierzba (73), 2:0 - Wierzba (79.), 3:0 - Sierechan (81.), 3:1 - Brall (90+2).
     
     Olimpia: Hyz - Chrzonowski, Cicherski, Kitowski, Anuszek (57. Czuk), Lizak (78. Korzeb), Ciesielski, Lepka (46. Widzicki), Sambor, Wierzba, Nadolny (46. Sierechan)
     
     Warmiak: Plewa - Brall, Sikorski, Bujnicki, Nowaliński, Wiciński, Osenkowski, Rakowski (78. Jarosik), Brdak (78. Szostak), Ceglarek, Perzanowski

BAR
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama