Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Wtorek 16-01-2018, imieniny Włodzimierza
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Pielęgniarka, która biega maratony (Elblążanie z pasją, odcinek 12)

Elbląg, Pielęgniarka, która biega maratony (Elblążanie z pasją, odcinek 12) Bożena Znarowska z Adamem Małyszem podczas Orlen Maratonu w Warszawie (fot. archiwum prywatne)

Na co dzień opiekuje się pacjentami na oddziale chirurgii urazowo-ortopedycznej, wolne chwile spędza... w biegu. Bożena Znarowska, pielęgniarka ze szpitala wojewódzkiego, ma już na koncie prawie 30 maratonów, w tym w Rzymie i Barcelonie. - Sama nie wiem, ile dokładnie razy pokonałam maraton, po 25. przestałam liczyć – śmieje się pani Bożena.

Pani Bożena treningi biegowe rozpoczęła jeszcze w szkole w Sztumie. - Zawsze lubiłam biegać, w tamtych czasach trenowałam średnie dystanse u trenera Ryszarda Mizerskiego i to z sukcesami. Ale potem zaczęło się dorosłe życie, obowiązki, rodzina, dzieci i sport odłożyłam na bok – opowiada Bożena Znarowska. - Do biegania wróciłam przez przypadek, najpierw razem ze znajomą zaczęłyśmy się ruszać, by zrzucić parę kilo. Jej niestety przyplątała się choroba i szybko zrezygnowała, a ja postanowiłam biegać dalej. Pewnego dnia dowiedziałam się, że mój były trener Ryszard Mizerski organizuje w Sztumie bieg na 5 km z okazji Święta 3 Maja. To był mój debiut po latach. I tak się wciągnęłam w te starty, że kilka miesięcy później, to był 2007 rok, wystartowałam w maratonie w Bażantarni. Byłam pierwsza w swojej kategorii wiekowej z czasem 4 godziny i 50 minut.
     
     Kryzys przy fontannie di Trevi
     
To była niestety ostatnia edycja elbląskiego maratonu (może ktoś do tej tradycji wróci?), ale dla pani Bożeny to był dopiero początek przygody z długimi dystansami. - Po tym starcie w Bażantarni przez kilka dni nie mogłam chodzić, ale byłam taka szczęśliwa, że miesiąc później dałam się namówić Lucjanowi Chrząstkowskiemu na start w maratonie w Poznaniu. A rok później zrobiłam już 5 maratonów. W sumie mam ich już na koncie prawie 30, dokładnie nie pamiętam, bo przestałam liczyć po 25. - śmieje się pani Bożena.
     Na ścianach w jej mieszkaniu nie ma już miejsca na wieszanie kolejnych medali i innych trofeów. Wzrok przykuwają dwa medale z maratonów w Rzymie i Barcelonie. - W Rzymie było szczególnie ciężko, bo dzień wcześniej zbyt długo zwiedzaliśmy zabytki i nogi dostały mocno w kość. Podczas biegu, przy fontannie di Trevi, około siedmiu kilometrów przed metą, myślałam, że już nie dam rady, taka byłam zmęczona. Ale na szczęście jakaś biegaczka oddała mi swoją wodę i odżywki i dałam radę ukończyć maraton – opowiada pani Bożena.
     Jak sama przyznaje, bieganie jest dla niej odskocznią od codziennych spraw. I najlepszym sposobem na poprawienie kondycji. - Kręgosłup już mnie od dawna nie boli, a często dokuczał po dyżurach w szpitalu. Mam więcej siły, by pomagać pacjentom – mówi Bożena Znarowska. - Oczywiście pacjentom też polecam zdrowy tryb życia, mam nadzieję, że korzystają z tych rad.

  Na ścianach nie ma już miejsca, by wieszać kolejne medale (fot. Anna Dembińska) Na ścianach nie ma już miejsca, by wieszać kolejne medale (fot. Anna Dembińska)


     
     Marzenia o Berlinie
     
Sezon biegowy dla pani Bożeny jeszcze się nie skończył. 11 listopada wystartuje w Biegu Niepodległości w Gdyni. Przygotowuje się do niego pod okiem trenera Andrzeja Dreczyńskiego, który udziela porad przez internet, układając plan treningowy.
     - Najfajniejsze w bieganiu jest nie tylko bicie swoich własnych rekordów, ale przede wszystkim atmosfera, jaka towarzyszy biegaczom. Zarówno na zawodach jak i treningach. Gdy biegnę po szlakach Bażantarni, mijam uśmiechniętych, zadowolonych ludzi, którzy pozdrawiają się nawzajem, nawet jeśli się nie znają – mówi pani Bożena. I marzy o tym, by w przyszłym roku wystartować w maratonie w Berlinie. - Teraz się nie udało, nie wylosowali mnie. Zobaczymy, może będę miała szczęście za rok! 

RG
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama