Wtorek 20-11-2018, imieniny Anatola, Sędzimira
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Reklama w Elblągu
Rek

Po piłkarskiej kolejce (piłka nożna)

Elbląg, Po piłkarskiej kolejce (piłka nożna) (fot. AD)
Rek

W odmiennych nastrojach są piłkarscy kibice w naszym regionie. Euforia w Elblągu, gdzie drugoligowa Olimpia kontynuuje znakomitą passę i odprawia z kwitkiem kolejnych rywali. Wreszcie zwycięstwo zanotowała trzecioligowa Concordia, która zagrała pod wodzą nowego trenera. Sypnęło niespodziankami, niekoniecznie oczekiwanymi, na czwartoligowym froncie.

Rycerze wiosny
     
Śmiało na takie miano zasłużyli podopieczni Tomasza Arteniuka. Przemeblowany zimą zespół przegrał w 2010 tylko raz i to w kontrowersyjnych okolicznościach, kończąc mecz w Nowym Dworze Mazowieckim w ósemkę. Poza tym Olimpia pięć razy wygrała (wliczając w to punkty za walkowera z Hetmanem) i raz zremisowała (0:0 z Kolejarzem w Stróżach).
     Przy Agrykola zmieniło się prawie wszystko – jest nowa drużyna, od kilku dni jest nowy zarząd klubu, który wydaje się mieć pełną akceptację trybun. Olimpia gra tak, jak od dawna oczekiwali jej kibice – jest skuteczna w ofensywie i wreszcie dopracowała się solidnej linii obronnej, gdzie prym wiodą bramkarz Dominik Sobański i dwójka stoperów Krzysztof Sobieraj do spółki z Kolą Dremliukiem. Bardzo dobrym posunięciem okazało się zatrudnienie w okienku transferowym „za pięć dwunasta” skrajnego obrońcy Rafała Lody, który wyrasta na jeden z filarów zespołu.
     W tej beczce miodu znalazła się niestety również łyżka dziegciu. Wiele rzeczy zdaje się w Olimpii zmieniać na lepsze i sprawy zmierzają we właściwą stronę. Jedno pozostaje niestety niezmienne – elblążanie mają najgorsze w całej lidze boisko, a w zasadzie klepisko, bo nazywanie w tym momencie placu przy Agrykola boiskiem jest niestosownym nadużyciem. Podkreślają to zresztą zgodnie wszyscy odwiedzający elbląski obiekt, zarówno trenerzy, jak i piłkarze drużyn przyjezdnych. Mówią o tym cały czas także kolejni szkoleniowcy Olimpii, narzekają zawodnicy, którzy muszą na tym ugorze trenować, a tymczasem nie dzieje się nic, co miałoby ten katastrofalny stan rzeczy zmienić. Aż dziw bierze, że warunki w jakich codziennie pracują pozwoliły na osiągnięcie ostatnich rezultatów.
     Lepsze murawy można znaleźć, zbytnio się przy tym nie wysilając, w lidze okręgowej. Przed nowym zarządem Olimpii mnóstwo pracy i wyzwań, również na tym, nomen omen, polu.
     
     Nowa miotła w Concordii
     
Po pięciu latach pracy przy Krakusa zrezygnował znany w Elblągu trener Lech Strembski, który jako jeden z powodów swej decyzji podał długi okres pracy w Concordii, w czasie którego klub awansował z okręgówki do trzeciej ligi. Można chyba w tym wypadku powiedzieć o pewnym „zmęczeniu materiału” i wypaleniu, bo wyniki osiągane w obecnym sezonie przez Concordię dalekie były od zamierzonych. Działacze Concordii nie potrafili sami podjąć decyzji o zwolnieniu szkoleniowca, dlatego mogą podziękować trenerowi Strembskiemu, że sam zwolnił miejsce na ławce pomarańczowo-czarnych. Decyzję Strembskiego przyśpieszyła zapewne porażka 0:1 z Huraganem Morąg w Pucharze Polski i odpadnięcie z dalszej rywalizacji. Celem na sezon 2009/10 było bowiem zdobycie tego trofeum na Warmii i Mazurach.
     Choć ustępujący trener namaścił niejako na swojego następcę grającego w Concordii Krzysztofa Machińskiego, to klubowi sternicy zdecydowali się powierzyć obowiązki trenera pierwszej drużyny doskonale znanemu w Elblągu Adamowi Borosowi, który w pewnym czasie partnerował Strembskiemu w pracy z „jedynką” Concordii, jednak w pewnym momencie wrócił do pracy z młodzieżą. Teraz Boros będzie pracował już samodzielnie na własny rachunek. Na razie Boros zaliczył udany debiut, bo wygrał w Mońkach 3:1 z Promieniem. Wciąż jednak przed nowym trenerem Concordii mnóstwo pracy, a cel i zadanie na nowy sezon bardzo trudne – awans do II ligi.
     
     Potknięcie Zatoki
     
Kiedy w poprzednim tygodniu Zatoka rozbiła 4:0 na wyjeździe jednego z kandydatów do trzecioligowego awansu Sokoła Ostróda, wydawało się, że nikt i nic w tym sezonie nie stanie już liderowi na drodze do uzyskania promocji. Tymczasem minęło siedem dni i Zatoka musi przełknąć gorzką pigułkę w postaci porażki na własnym boisku. Do Braniewa przyjechał „czarny koń” ligi MKS Korsze i wyjechał bogatszy o trzy punkty po skromnym zwycięstwie 1:0 (gol napastnika Piotra Kozłowskiego przymierzanego onegdaj do elbląskiej Olimpii).
     Zatoka oczywiście nie ma co załamywać rąk, nadal przewodzi stawce, ale ma już tylko trzy punkty przewagi właśnie nad MKS-em z Korsz, który po cichu wyrósł na jednego z pretendentów do III ligi.
     
     Szczytno zatrzymało Olimpię 2004 – dosłownie i w przenośni
     
Szczytno wygrało wysoko i o dziwo w pełni zasłużenie. Po nieudanym występie zespół z Elbląga musiał dodatkowo dłużej zabawić na ternie rywala, bo posłuszeństwa odmówił klubowy autokar, którego awaria spowodowała, że zespół Dariusza Kaczmarczyka wrócił do domu z opóźnieniem. O ile potknięcie Zatoki można potraktować w kategorii niespodzianki, wszak mierzyła się z wysoko notowanym zespołem, o tyle przegraną innego faworyta na awans Olimpii 2004 Elbląg z przedostatnim w tabeli MKS Szczytno należy potraktować w kategorii największej sensacji minionej kolejki.
     Elblążanie nie zachwycili już przed tygodniem, kiedy to zaledwie zremisowali w Elblągu z dużo niżej notowaną Polonią Pasłęk, ale wówczas taki, a nie inny wynik, tłumaczono specyfiką spotkań derbowych. Teraz żadnego tłumaczenia nie ma. Przegrana 1:4 chluby nie przynosi i jeśli Olimpia 2004 chce zrealizować przedsezonowy cel i awansować, musi takie mecze, jak ten ze Szczytnem, rozstrzygać na swoją korzyść. W przeciwnym wypadku o awans będzie bardzo trudno, tym bardziej, że po piętach elblążanom depczą nieobliczalni Błękitni Pasym i Sokół Ostróda, który na pewno nie zrezygnował z walki o III ligę. Różnice punktowe na szczycie tabeli są minimalne, a do końca ligi jeszcze bardzo daleko. Za tydzień przy Moniuszki pojedynek z Romintą Gołdap, która w tej serii przegrała na własnym boisku 0:2 z GKS Wikielec. Jest więc to dobra okazja na przełamanie dla będącej zdaje się w lekkim dołku ekipy znad Dzikuski.
     
     Błękitni przegrali z... Błękitnymi
     
Do takiego meczu w kolorze „celeste” (z włos. błękitny) doszło w Ornecie i lepsi okazali się Błękitni, ale ci z Pasymia, którzy zwyciężyli 4:1. Goście prowadzili już 4:0 i honor miejscowych na pół godziny przed końcem regulaminowego czasu gry udało się uratować Robertowi Mianowskiemu. Jedynym pozytywem meczu jest powrót do składu Błękitnych Orneta po ponad rocznej przerwie Piotra Werhuna. Zawodnik powinien wydatnie pomóc na finiszu w dziele utrzymania w IV lidze.
     
     Płomień usmażył Polonię
     
O wyjazdowym meczu Polonii Pasłęk w Olecku z Płomieniem Ełk (stadion w Ełku znajduje się w remoncie) najlepiej nie pisać. Polonia poległa w sposób niewytłumaczalny 1:7 i nie ma co drażnić pasłęckich kibiców, przed którymi bardzo nerwowa końcówka piłkarskiej wiosny.
     
     W okręgówce remis i wygrana
     
Grające „o nic” rezerwy Concordii podzieliły się punktami z GKS Stawiguda, a przeżywający małe problemy Barkas Tolkmicko przywiózł w pełni zasłużenie komplet punktów z Gierzwałdu. Po ostatniej domowej porażce 1:3 z Osą Ząbrowo trener Janusz Buczkowski miał sporo pretensji do najbardziej doświadczonych zawodników. Do konfliktu na szczęście nie doszło, a niedzielny mecz z Grunwaldem wygrany 3:0 przez Barkas pokazał, że w zespole wszystko funkcjonuje tak, jak powinno.
     
     A-klasa: przegrana lidera
     
Jeszcze kilka kolejek temu nic nie zapowiadało emocji na finiszu A-klasy. Lider z Młynar miał bezpieczną przewagę nad resztą stawki. Tymczasem w ostatniej kolejce Syrena przegrała na własnym boisku z drugim w tabeli GLKS Miłakowo i ma już tylko 3 punkty przewagi. Potknięcia lidera nie wykorzystały rezerwy Olimpii, które zaledwie zremisowały 3:3 (choć prowadziły już 3:0) z rezerwami Huraganu Morąg i odrobiły tylko punkt w ogólnym rozrachunku (tracą do Syreny 6 oczek).
     
     B-klasa: Zalew dogonił Dąb
     
Podobnie jak klasę wyżej, tak i w B-klasie w ostatniej kolejce przegrał lider. Kreowany już dawno na A-klasowca Dąb uległ w Powodowie niziutko sklasyfikowanej Pamie 1:3 i to pozwoliło drugiemu w klasyfikacji Zalewowi Kamińsk na zrównanie się punktami z Dębem. Widać, że także tu walka o awans będzie się toczyła do ostatniej kolejki.
     
     Zobacz tabele
     

BAR
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Fototapety przestrzenne
Fototapety dziecięce
Fototapety z kwiatami
Naklejki na meble