Czwartek 18-10-2018, imieniny Łukasza, Juliana
 
Reklama w Elblągu
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Przełamanie Olimpii w Siedlcach

 
Elbląg, Przełamanie Olimpii w Siedlcach foto AD (archiwum PortEl.pl)
Rek

Jakub Bojas wykorzystując rzut karny na początku drugiej połowy meczu z Pogonią Siedlce zdobył pierwszego gola dla Olimpii Elbląg w tym sezonie. Krzysztof Pilarz nie musiał wyjmować piłki z własnej bramki i żółto-biało-niebiescy z Siedlec wracają z trzema punktami. Pogoń Siedlce - Olimpia Elbląg 0:1.

W Siedlcach spotkały się drużyny, które po dwóch kolejkach nowego sezonu miały bilans bramkowy 0:2. Gospodarze byli w lepszej sytuacji, bo na koncie mieli jeden punkt za remis z GKS Bełchatów. Ale dyspozycja strzelecka obu drużyn delikatnie mówiąc nie zachwyca, swoje dodał też upał i trudno było w Siedlcach oczekiwać ciekawego spotkania.
     Gospodarze pierwsi stworzyli groźną sytuację strzelecką: w 6. minucie piłka po strzale Mateusza Bochnaka poleciała minimalnie nad bramką Krzysztofa Pilarza. Trener Olimpii Adam Boros zdecydował się spróbować kolejnego wariantu w ofensywie i na szpicy zobaczyliśmy Mateusza Szmydta. Dotychczasowa „szpica” Jakub Bojas „wrócił” na skrzydło. Rewolucyjnej zmiany to ustawienie nie przyniosło. Olimpii w dalszym ciągu brakuje dokładności i zrozumienia. Warto jednak odnotować groźny strzał z 12. minuty, po którym Tomasz Margol skierował piłkę poza boisko. Z rzutu rożnego żadnego zagrożenia nie było. Ofensywa Olimpii wyglądała przyzwoicie do 30 metra. Kiedy trzeba było oddać ostatnie podanie, strzelić, to nie było jednak komu. Sytuacji z rozgrywaniem nie ułatwiali też piłkarze Pogoni, którzy dziś wyjątkowo upodobali sobie faulowanie Tomasza Persony. Pomocnik gości wyjątkowo często zwijał się z bólu na murawie. Goście atakowali często, ale decydującego ciosu oddać nie byli w stanie.
     W obronie, można powiedzieć, olimpijczycy wyciągnęli wnioski z dwóch ostatnich meczów. Dwie bramki stracili po stałych fragmentach i w meczu z Pogonią do takich sytuacji nie dopuszczali. A gospodarze mieli w pierwszej połowie poważne problemy ze stworzeniem zagrożenia pod bramką Krzysztofa Pilarza. Tuż przed przerwą doskonała sytuację miał Mateusz Bochnak, ale Krzysztof Pilarz pewnie obronił. W odpowiedzi Michał Kuczałek strzelił nad poprzeczką bramki Pogoni.
     Druga część spotkania zaczęła się dla olimpijczyków najlepiej jak mogła. Najpierw Adam Mójta przeciął podanie Tomasza Persony do Jakuba Bojasa i wysłał piłkę poza boisko. Rzut rożny dla Olimpii, zamieszanie w polu karnym kończy się uderzeniem piłki ręką przez jednego z piłkarzy Pogoni. Sędzia wskazuje "wapno", Jakub Bojas nie miał żadnych problemów z pokonaniem Piotra Smołucha. Jest pierwsza bramka w nowym sezonie.
     Po tym golu wróciły demony Olimpii. Nagle Pogoń zaczęła grać lepiej i stwarzać sobie sytuacje strzeleckie. Przez kwadrans bramka wyrównująca wisiała w powietrzu. W 51. minucie Kamil Walków był blisko szczęścia, przez chwilę mogło się wydawać, że piłka przejdzie przez ręce Krzysztofa Pilarza. Dwie minuty później Mateusz Bochnak nie trafił do bramki Olimpii z kilku metrów. Kilkanaście minut dobrej gry Pogoni zwieńczył strzał nad poprzeczkę Bartosza Wiktoruka z 60. minuty i wtedy... gospodarzom jakby ktoś odciął prąd.
     Olimpia odzyskała kontrolę nad meczem i próbowała strzelić drugą bramkę. Nawet strzeliła - bramkarza Pogoni pokonał Kamil Wenger, ale wcześniej obrońca Olimpii dał się złapać na „spalonym”. Z sytuacji ofensywnych warto jeszcze wymienić niecelny strzał Antona Kolosova z 84. minuty i próbę Oskara Rynkowskiego w doliczonym czasie gry.
     Gospodarzom w końcówce meczu zaczęły puszczać nerwy – czego najlepszym wyrazem jest czerwona kartka dla kapitana Pogoni Tomasza Margola. Piłkarze z Siedlec nie mieli też pomysłu na pokonanie olimpijskiej obrony. Ich najgroźniejsza akcja z 87. minuty wyszła „z niczego”, piłkarz Pogoni próbował zaskoczyć zasłoniętego Krzysztofa Pilarza, doświadczony bramkarz wyszedł jednak z opresji bez szwanku.
     Zwycięstwo Olimpii cieszy, ale trzeba zauważyć, że rywal nie pokazał wielkiej gry. Gdyby nie rzut karny, mecz prawdopodobnie skończyłby się remisem, bo Olimpia wciąż ma problemy z wykończeniem akcji ofensywnych.
     Za tydzień elblążanie podejmą na A8 Siarkę Tarnobrzeg. Prawdopodobnie przy sztucznym oświetleniu. 
     
     Pogoń Siedlce – Olimpia Elbląg 0:1 (0:0)
     
0:1 - Bojas (48 min., karny)
     
     Olimpia: Pilarz – Balewski (82' Rynkowski), Lewandowski, Wenger, Bogdanowicz, Bojas (76' Sedlewski), Kuczałek, Nowicki, Persona (70' Ressel), Kiełtyka, Sszmydt (79' Kolosov).
     
     Zobacz tabelę II ligi
     


     Elbląska Gazeta Internetowa portel. pl jest patronem medialnym ZKS Olimpia Elbląg

Sebastian Malicki
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

OKOWOKO s.c.
Okulary korekcyjne JUST CAVALLI
Okulary korekcyjne EVA MINGE
Okulary przeciwsłoneczne Roberto Cavalli