Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 10-12-2016, imieniny Bogdana, Julii
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Puchar dla Naty (piłka ręczna)

Elbląg, Puchar dla Naty (piłka ręczna) Start przegrał w meczu finałowym pucharu Polski z Natą Gdańsk

Piłkarki ręczne Naty AZS AWFiS Gdańsk wywalczyły w tym sezonie puchar Polski. Akademiczki w meczu finałowym pokonały Start Elbląg 32:31 (21:19).

Przez dwa dni w Elblągu rozgrywany był finałowy turniej Pucharu Polski w piłce ręcznej kobiet. W imprezie, oprócz gospodyń Startu Elbląg, udział wzięły jeszcze trzy zespoły: świeżo upieczone mistrzynie Polski SPR Lublin, wicemistrzynie kraju - Nata AZS AWFiS Gdańsk oraz Sośnica Gliwice. W piątkowe popołudnie rozegrane zostały mecze półfinałowe. Elblążanki w pierwszym pojedynku trafiły od razu na mistrzynie kraju SPR Lublin. Natomiast Nata w drodze do finału musiała się uporać z Sośnicą Gliwice.
     
     Start Elbląg - SPR Lublin 32:30 (18:15)
     Start: Charłamowa, Zwiewka, Ziajka - Stelina 5, Pełka 2, Błaszkowska 2, Polenz 2, Szklarczuk 4, Korowacka 3, Olszewska 6, Migdaliowa 8.
     SPR: Chemicz - Aleksandrowicz 1, Malczewska 6, Włodek 6, Marczuk, Damięcka 3, Rola 4, Hipnarowicz 2, Silantiewa 6, Swatko 2, Woźniak.
     
     Dla obu zespołów był to trzeci mecz między sobą w tym sezonie. W dwóch poprzednich, rozegranych w rundzie zasadniczej, lepsze okazywały się elblążanki. Mimo dwóch wygranych Startu faworytem wczorajszego pojedynku były świeżo upieczone mistrzynie Polski, szczypiornistki SPR-u. Start, który w lidze zajął ostatecznie siódme miejsce, w ostatnim czasie nie prezentował już takiej farmy, jak choćby w spotkaniach właśnie z SPR-em, dlatego też mało kto liczył, że elblążanki zdołają pokonać lublinianki.
     Potwierdziły to pierwsze minuty spotkania, po których Start przegrywał 0:4. Elblążanki od początku miały problemy z przedostaniem się przez obronę lubelskiego zespołu. A gdy im się to udawało, to na ich drodze stawała Magdalena Chemicz. Na szczęście elblążanki szybko się pozbierały, duża w tym zasługa powracającej do zdrowia Iwony Błaszkowskiej i kolejne minuty były już popisem gry naszych zawodniczek. Jako pierwsza na niemoc strzelecką przełamała Paulina Korowacka, zdobywając bramkę dla Startu. W jej ślady poszły kolejno Elżbieta Olszewska, Katarzyna Szklarczuk, Monika Pełka i w 10 min. podopieczne trenera Zdzisława Czoski doprowadziły do remisu 4:4. Chwilę później bramkarkę SPR-u pokonała Olszewska i Start po raz pierwszy w tym pojedynku wyszedł na prowadzenie. Jak się później okazało, gospodynie nie wypuściły już tego prowadzenia do końca meczu. W kolejnych minutach na parkiecie oglądaliśmy wyrównaną grę "bramka za bramkę". Dopiero w końcówce pierwszej odsłony dzięki bramkom Polenz, Korowackiej i Migdaliovej Start odskoczył rywalkom na trzy bramki i na przerwę schodził przy wyniku 18:15.
     Drugą połowę od celnego rzutu rozpoczęła Olszewska i Start prowadził już 19:15. Niestety nasze zawodniczki zamiast powiększać jeszcze przewagę, zaczęły popełniać proste błędy w konsekwencji których w 28 min. rywalki doprowadziły do remisu 20:20. Wyrównana walka trwała do końcowej syreny. Na minutę przed końcem elblążanki prowadziły 31:29 po rzucie Steliny. W posiadaniu piłki były tym razem przyjezdne, i to one na 30 sekund przed końcem po rzucie Małgorzaty Roli zdobyły bramkę kontaktową 31:30. Na szczęście w ostatnich sekundach elblążanki nie tylko nie pozwoliły wydrzeć sobie piłki, ale zdobyły jeszcze bramkę przesądzającą o losach meczu.
     Natomiast w drugim półfinałowym meczu Nata AZS AWFiS Gdańsk pokonała Sośnicę Gliwice 29:24 (13:11). I właśnie z zespołem z Gdańska elblążanki spotkały się w finale.
     
     Start Elbląg - Nata AZS AWFiS Gdańsk 31:32 (19:21)
     Start: Charłamowa, Zwiewka, Ziajka - Stelina 1, Pełka 3, Błaszkowska 2, Polenz 10, Szklarczuk 2, Korowacka 1, Olszewska 6, Migraliova 6.
     Nata: Sadowska - Łabul 3, Strzałkowska 4, Bołtromiuk 3, Stachowska 5, Truszyńska 2, Kudłacz 9, Wolska 5, Kapała 1, Tyda.
     
     O ile przed turniejem finałowym Nata Gdańsk przez większą część sympatyków szczypiorniaka upatrywana była jako pewny finalista, o tyle na pewno występ w finale Startu i wyeliminowanie SPR-u było jednak niespodzianką. Niestety nasze zawodniczki podczas dwóch dni turnieju finałowego sprawiły tylko jedną niespodziankę, choć – trzeba przyznać - do drugiej było bardzo blisko.
     Spotkanie finałowe rozpoczęło się od wyrównanej gry obu zespołów. Jako pierwsza na listę strzelców wpisała się Elżbieta Olszewska, ale Nata szybko doprowadziła do remisu po rzucie Agnieszki Truszyńskiej. Zacięta walka toczyła się do 22 min., kiedy to na tablicy widniał wynik 14:14. Był to zresztą dwunasty remis w tej części meczu. Niestety od tego momentu chwilę rozluźnienia elblążanek bezlitośnie wykorzystały gdańszczanki, które w 25 min prowadziły 17:15. Na kilkanaście sekund przed końcem pierwszej odsłony przewaga Naty wzrosła nawet do trzech oczek 21:18. Ostatnią akcję pierwszej połowy celnym rzutem zakończyła Alesja Migdaliova i na przerwę Start schodził ze stratą dwóch oczek 19:21.
     Druga połowa to już zdecydowanie lepsza gra naszych szczypiornistek. Elblążanki po bramkach Kingi Polenz oraz Moniki Pełki w 37 min. doprowadziły do remisu 21:21. Chwilę później ponownie bramkarkę Naty pokonała Polenz i Start wyszedł na prowadzenie 22:21. W kolejnych minutach inicjatywę posiadały elblążanki, które w 41 min. prowadziły już 25:22. Dwie minuty później przewaga Startu wzrosła do czterech oczek 27:23 i wydawało się, że podopieczne trenera Zdzisława Czoski nie dadzą już sobie wydrzeć zwycięstwa. Niestety fatalna dyspozycja rzutowa sprawiła, że w 49 min. Nata doprowadziła do remisu 28:28, a chwilę później po bramce Moniki Stachowskiej wyszła na prowadzenie 29:28. Na niespełna minutę przed końcem gdańszczanki prowadziły 32:31, ale przy piłce były elblążanki. Niestety najpierw Migdaliova oddała niecelny rzut, ale piłka poszła po rękach zawodniczek Naty i nadal w ataku były elblążanki. Ostatni "rzut rozpaczy" oddała na sekundy przed końcową syreną Iwona Błaszkowska, ale na posterunku była bramkarka Naty Małgorzata Sadowska. Po tej akcji zapanowała wielka radość w szeregach gdańskiego zespołu, dla którego był to pierwszy w historii klubu puchar Polski.

MP
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Dziekujemy dziewczyny za cały sezon za walke i poświęcenie za to, że mogliśmy przeżywać z wami te wspaniałe chwile jak i gorycz porażki. Ale dzieki temu nauczylismy sie patrzeć na porażki inaczej. Teraz czas na zwycięstwa. Tylko apeluje do działaczy weźcie sie do roboty czasu jest mało a najlepsze nasze zawodniczki nie mają podpisywanych kontraktów czy wam nie zalezy??? Takie zawodniczki jak Ela, Kinga, Iwona już powinny miec podpisane kontrakty w styczniu na następny sezon!!!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Grzes(2005-05-23)
  • Piątkowo-sobotnie mecze dostarczyły ogromnych emocji i za to wielkie dzięki. To dobrze, że zawodniczki Startu pokazały na co je nadal stać. Mamy również świetny klub kibica. Nie mogę się jednak pogodzić z tym, że o uznawanej za wydarzenie roku imprezie sportowej nie było żadnej informacji na mieście! Gdzie plakaty, gdzie kampania medialna? To smutne, że trybuny, nawet na meczu finałowym świeciły pustkami. A było co przeżywać. Pozdrawiam organizatorów i życzę większej aktywności.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    kibic(2005-05-23)
Reklama