Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 10-12-2016, imieniny Bogdana, Julii
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Ściany nie pomogły (piłka ręczna)

Elbląg, Ściany nie pomogły (piłka ręczna)

W rozegranym meczu 26. kolejki EB Start Elbląg przegrał z dziewięciokrotnym mistrzem Polski Bystrzycą Lublin 21:28 (9:15). Była to druga porażka naszych szczypiornistek we własnej hali w tym sezonie.

Elblążanki przed tym meczem tylko raz straciły punkty na własnym parkiecie, kiedy to na inaugurację rozgrywek uległy Sośnicy Gliwice 26:28. Dlatego też większość kibiców liczyła, że dobra passa naszego zespołu zostanie podtrzymana. Niestety w konfrontacji z dziewięciokrotnym mistrzem Polski własna hala nie pomogła. Nasze szczypiornistki przegrały, a głównym powodem była wręcz opłakana ich skuteczność. Rewelacyjnie spisująca się w bramce Bystrzycy ex-elblążanka Magdalena Chemicz raz po raz swoimi udanymi interwencjami wprawiała w osłupienie miejscowych kibiców. Praktycznie wszystkie rzuty skierowane od pasa w dół stawały się łupem lubelskiej bramkarki. Jedynie najskuteczniejsza w naszych szeregach Kinga Polenz kierowała piłkę w górną część bramki. Niestety koleżanki z zespołu nie poszły jej śladem i dlatego wynik jest taki, a nie inny.
     Jak się można było spodziewać początek spotkania była bardzo wyrównany. Pierwszą bramkę zdobyły gospodynie po rzucie Katarzyny Szklarczuk. Za moment jednak do remisu doprowadziła Agnieszka Wolska. Zacięta walka trwała tylko cztery minuty, kiedy to na tablicy widniał wynik 3:3. Od tego momentu nastąpił zdecydowany atak przyjezdnych i jak się później okazało były to decydujące momenty tego meczu. W ciągu zaledwie siedmiu minut Bystrzyca zdobyła pięć bramek z rzędu nie tracąc żadnej i w 11 min. mieliśmy wynik 8:3. Wówczas to trener Startu poprosił o czas, a w miejsce słabo spisującej się Natalii Charłamowej wprowadził na parkiet Karolinę Ziajkę. Na boisku pojawiła się również Kinga Polenz i Anna Pąłgan. Roszady w składzie sprawiły, że gra znów się wyrównała, jednak nadal przewaga bramkowa Bystrzycy była zdecydowana. Elblążanki w kolejnych minutach aż pięciokrotnie zbliżały się do rywalek na cztery bramki, jednak nie potrafiły przełamać tej magicznej bariery. W ostatnich pięciu minutach po raz kolejny dała o sobie znać Magdalena Chemicz, która udanymi interwencjami zupełnie wybijała z rytmu zawodniczki Startu. To właśnie w dużej mierze dzięki jej udanym interwencjom Bystrzyca schodziła na przerwę z zapasem sześciu oczek.
     Po przerwie niewiele zmieniło się na parkiecie. Przyjezdne starały się kontrolować przebieg gry, natomiast elblążanki coraz bardziej raziły nieskutecznością. W 38 min. przewaga lubelskiej ekipy wzrosła nawet do siedmiu bramek 18:11. Nadzieja na nawiązanie równorzędnej walki powróciła w 46 min. kiedy to Start przegrywał już tylko 16:20. Wydawało się, że podopieczne Zdzisława Czoski wreszcie złapały odpowiedni rytm i potrzeba jeszcze 2-3 minut, by doprowadzić do wyrównania. Niestety na taką grę gospodyń szybko zareagował szkoleniowiec Bystrzycy, który poprosił o czas. Jego uwagi na tyle okazały się pomocne, że w ciągu kolejnych dwóch minut przyjezdne znów prowadziły różnicą siedmiu oczek 23:16. W ostatnich fragmentach tego pojedynku elblążanki wiedząc, że tego meczu już nawet nie zdołają zremisować, zupełnie oddały pole gry przyjezdnym. To wystarczyło, by lublinianki do ostatniej syreny utrzymały siedmiobramkowe prowadzenie.
     Dzięki wygranej Bystrzyca nadal pozostaje w grze o złoty medal, nam natomiast coraz bardziej oddala się wizja 3-4 miejsca.
     
     EB Start Elbląg - Bystrzyca Lublin 21:28 (9:15)
     EB Start: Charłamowa, Ziajka - Szklarczuk 1, Dolegało, Lipska, Stelina, Pełka 2, Giejda, Pałgan 5, Polenz 6, Korowacka 2, Olszewska 5, Migdaliova.
     Bystrzyca: Chemicz, Pierzchała - Aleksandrowicz 3, Malczewska 2, Włodek 5, Marczuk, Damięcka, Rola 3, Hipnarowicz, Silantyeva 5, Luberecka 4, Wolska 6.
     Kary: 4 i 10 min.
     
     Komplet wyników 26. kolejki: miejsca 1-6: EB Start Elbląg - Bystrzyca Lublin 21:28 (9:15), Nata AZS AWFiS Gdańsk - Zagłębie Lubin 30:27 (14:11), Vitaral Jelfa Jelenia Góra - Zgoda Ruda Śląska 26:26 (18:12). Miejsca 7-12: Gościbia Sułkowice - AZS AWF Katowice 19:17 (11:9), Piotrcovia Piotrków Trybunalski - Kolporter Kielce 29:24 (16:12), Sośnica Gliwice - Łącznościowiec Szczecin 20:29 (10:18).
     
     Zobacz tabele

MP
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • po mimo przegranej i ta gratuluję szczególnie kindze polenz Bardzo wam kibicowałam (chyba było słychać).najładniejsze były wrzutki kingi i mocne uderzenia eli.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    miki(2004-03-25)
  • Szkoda to spotkanie można było wygrać! Wynik na pewno nie odzwierciedla różnicy jaka dzieliła oba zespoły w spotkaniu- gdyby tylko nie było aż tylu błędów ze strony naszych zawodniczek to...!! Co innego nieskuteczne strzały elblążanek i tu ukłony dla Magdy Chemicz w 50% to jej zasługa że lublinianki wywiozły 2pkt ,a co innego szkolne błędy. Niestety po raz kolejny sprawdziła się przypowieśc ... że kobieta zmienną jest. Nieoczekiwane zwycięstwo w Lubinie i przegrana u siebie. Zgodzę się z miki że pozytywnym akcentem meczu jest powrót do dobrej formy Kingi Polenz i "mocne uderzenia" Eli Olszewskiej. I chociaż na pudło nie ma szans to wierze, że czwarte miejsce jest nadal w zasięgu naszego zespołu.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Rex(2004-03-26)
Reklama