Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Czwartek 18-01-2018, imieniny Małgorzaty, Piotra
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Siatkarska gratka na zakończenie Turnieju

Rek

Takiego finału nie powstydziłby się żaden ze światowych turniejów. Dwie równorzędne drużyny, którym przyświecał jeden cel, zwycięstwo. Długie efektowne akcje i wymiany siatkarskich ciosów, tak można streścić mecz o Puchar Prezydenta Elbląga, w którym spotkały się wielkie niespodzianki turnieju: Cerrad Czarni Radom i Indykpol AZS Olsztyn. Z niezwykle trudnego pojedynku ostatecznie z tarczą wyszli siatkarze z Olsztyna, którzy pokonali rywala 3:1. Zobacz fotoreportaż.

W pierwszym secie zobaczyliśmy na parkiecie niemal najmocniejsze szóstki, jakie przyjechały do Elbląga zarówno z Radomia, jak i Olsztyna. Początek partii to zdecydowane prowadzenie drużyny AZSu Olsztyn. Na drugiej przerwie technicznej prowadzili oni już kilkoma punktami. Chwila odpoczynku i rozmowa z trenerem Raulem Lozano sprawiła, że radomianie powrócili na boisko zupełnie odmienieni. W kilka minut doprowadzili do stanu 16:15, a o czas był zmuszony poprosić trener akademików Andrea Gardini. Walka punkt za punkt i elbląscy kibice mieli okazję po raz kolejny oglądać emocjonującą końcówkę seta podczas tych zawodów. Cios za cios, tak można określić ostanie akcje pierwszej partii. Rozgrywający obu zespołów wykorzystali cały dostępny wachlarz zagrań, jakie ćwiczyli na treningach. Najwięcej zimnej krwi w końcówce zachowali akademicy i dzięki doskonałej grze w bloku mogli się cieszyć z wygranej 29:27.
     Przegrana w pierwszej odsłonie zmobilizowała siatkarzy z Radomia i już na pierwszą przerwę techniczną zeszli z czteropunktowym prowadzeniem. Olsztynianie nie złożyli jednak broni i dzięki doskonałemu rozegraniu kapitana zespołu Pawła Woickiego doprowadzili do remisu 9:9. W tym momencie do głosu z powrotem doszli radomianie. Przestali popełniać błędy w ataku i na tablicy pojawił się wynik 18:13. Statystki tego seta można by przedstawić w postaci fali. Po serii punktów zdobytych przez Cerrad Czarnych, przyszła kolej na akademików. Przyjmujący AZSu, Bartosz Bednorz nie bał się wstrzymać ręki i dwa razy popisał się efektownym asem serwisowym. Dzięki dobrej grze w bloku obu zespołów znowu o zwycięstwie w secie miały zadecydować przewagi. Zamieszanie w szeregach Olsztyna sprawiło, że wygrana, 27:25, w drugiej odsłonie przypadła w udziale zespołowi Czarnych Radom.
     Kolejna partia i kolejne emocje. Jedno jest pewne, żadna z drużyn nie miała zamiaru odpuścić tego meczu swoim rywalom. Wskazywała na to wyrównana walka i remisowy wynik, który utrzymywał się aż do drugiej przerwy technicznej, na którą z przewagą jednego punktu zeszli siatkarze z Olsztyna. Sytuacja nie zmieniła się aż do końca. Trzeci set i trzecia walka na przewagi, którą drugi raz wygrali zawodnicy z Olsztyna i prowadzili w meczu już 2:1.
     - Niewątpliwie jest to najładniejszy mecz spośród wszystkich czterech, jakie mieliśmy okazje oglądać w ten weekend. Oba zespoły grają równo. Przed meczem obstawiałem wynik 3:2 i kto wie czy tak się nie stanie. Poziom jest naprawdę wysoki. Oczywiście zdarzają się drobne błędy, ale co najważniejsze zawodnicy unikają serii błędów, które są najbardziej niebezpieczne w siatkówce. Jeśli będzie tie-break, to wygrana może być kwestią losu, lecz podejrzewam, że większe szanse ma jednak drużyna z Olsztyna – w przerwie meczu mówił Tomasz Woźny, były siatkarz a obecnie prezes IKSu Atak Elbląg.
     Czwarty set to głównie przewaga radomian i odrabianie strat przez AZS Olsztyn. Mecz stał się świetnym widowiskiem, w szczególności dzięki małej liczbie błędów własnych u obu ekip. Większość przewinień to głównie dotknięcia siatki. Od tego sezonu przepisy zabraniają dotykania całej siatki, przez co wielu zawodników nieświadomie ocierało się o nią , co było jednoznaczne ze stratą punktu, przez ich drużynę. Podobnie w jak trzech poprzednich partiach, również w czwartej, siatkarze powalczyli dłużej niż zwykle. Takiego pojedynku nie widzieli chyba nawet najstarsi kibice siatkówki. Zawodnicy AZSu mieli już kilka piłek meczowych w górze, jednak doskonała gra w obronie radomian sprawiła, że w konsekwencji to oni wyszli na jednopunktowe prowadzenie przy wyniku 32:31. Nie był to jednak koniec zmagań. Prowadzenie przechodziło z jednej na drugą stronę. Wydawać by się mogło, że set ten będzie trwał wiecznie. Większość kibiców na hali miała nadzieję, że emocje towarzyszące temu meczowi nie skończą się jeszcze, a o wygranej zadecyduje piąty set. Niestety nadzieje kibiców rozwiali siatkarze Indykpolu AZSu Olsztyn, którzy przy kolejnej piłce meczowej wybronili akcję Radomia i wyprowadzili skuteczną kontrę, wygrywając tym samym seta 37:35 i cały mecz 3:1.
     - Cieszy nas zwycięstwo, ale przede wszystkim cieszy nas to, że zagraliśmy cztery sety na przewagi, a trzy udało nam się wygrać. Jesteśmy również zadowoleni z rosnącej formy. Osobiście cieszy mnie to, że stworzyliśmy dziś takie widowisko i kibice mogli zobaczyć kawał dobrej siatkówki – mówił po meczu szczęśliwy kapitan Indykpolu AZSu Olsztyn, Paweł Woicki.
     Między innymi za świetną dyspozycję podczas finału, Paweł Woicki został wybrany najlepszym rozgrywającym całego Turnieju Czterech Trenerów. Tytuł najlepszego zagrywającego otrzymał natomiast Bartłomiej Bołądź, grający w zespole Cerradu czarnych Radom. Najlepiej przyjmującym zawodów został wybrany, również zawodnik z Radomia, Wojciech Żaliński. Nagroda dla najlepiej punktującego zawodnika oraz tytuł MVP całego turnieju powędrowały w ręce młodego przyjmującego AZSu Olsztyn, Bartosza Bednorza.
     - Całe spotkanie było bardzo ciężkie. Mam nadzieję, że kibicom się to podobało. To jest turniej w okresie przygotowawczym, więc gramy głównie dla kibiców, a także testujemy swoją grę. Uważam, że zagraliśmy dobrą siatkówkę w końcówkach i to jest najważniejsze. Po tym właśnie poznaje się dobry zespół – mówił najlepszy zawodnik elbląskiego turnieju, Bartosz Bednorz.
     Turniej Czterech Trenerów przeszedł do historii ale zarówno kibice jak i siatkarze mają nadzieję na to, że zawody te staną się imprezą cykliczną i na stałe wpiszą się do siatkarskiego kalendarza w naszym kraju.

Michał Skorupa
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Reklama