Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Niedziela 21-01-2018, imieniny Agnieszki, Jarosława. Dzień Babci
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Światełko do nieba Światełko do nieba

Siatkarskich niespodzianek ciąg dalszy

 
Elbląg, Siatkarskich niespodzianek ciąg dalszy Ostatecznie zawodnicy z Radomia pokonali Lotos Trefl Gdańsk 3:1 (fot. Michał Skorupa)
Rek

W drugim meczu Turnieju Czterech Trenerów spotkały się drużyny Lotosu Trefla Gdańsk oraz Cerradu Czarnych Radom. Kolejne spotkanie było nie mniej emocjonujące niż pierwsze starcie. Kolejną niespodziankę elbląskim kibicom sprawili tym razem zawodnicy z Radomia, którzy pokonali Lotos Trefl Gdańsk 3:1.

Tym razem na parkiecie Centrum Sportowo-Biznesowego elbląscy kibice mieli okazję obejrzeć, między innymi jednych z najlepszych polskich środkowych Daniela Plińskiego oraz Wojciecha Grzyba, którzy przez wiele lat reprezentowali Polskę na światowych imprezach. Drugi mecz turnieju to również starcie dwóch wybitnych trenerów, którzy niegdyś mieli zaszczyt prowadzić drużynę narodową Polski. Zarówno Raul Lozano z Cerradu Czarnych Radom, jak i Andrea Anastasi z Lotosu Trefla Gdańsk cały mecz spędzili na stojąco przy linii bocznej, pokazując tym samym jedność ze swoimi zespołami.
     W pierwszym secie pojedynku zawodnicy wymieniali uderzenia niemal od samego początku. Na przestrzeni całej partii prowadzenie kilku krotnie obejmowali zawodnicy raz jednej, raz drugiej ekipy. Największe emocje pojawiły się w końcówce, gdy siatkarze z Gdańska wyszli na prowadzenie - 24:22. Dwa błędy w ataku Trefla sprawiły, że radomianie doprowadzili do remisu, a następnie objęli jednopunktowe prowadzenie. Gra na przewagi, punkt za punkt, toczyła się jeszcze przez kilka akcji. Najwięcej spokoju zachowali jednak gracze Cerradu Czarnych Radom, którzy po wybronionym ataku gdańszczan, wyprowadzili skuteczną kontrę, zwyciężając ostatecznie w pierwszym secie, 28:26.
     Początek drugiej partii to przede wszystkim koncert jednego zawodnika. Doskonała gra w obronie i dwa asy serwisowe, środkowego Lotosu Trefla, Artura Ratajczaka sprawiły, że gdańszczanie osiągnęli przewagę 5:0. Następnie dwoma siatkarskimi gwoździami z przechodzącej piłki popisał się drugi środkowy żółto-czarnych, Bartosz Gawryszewski, a na tablicy świetlnej pokazał się wynik 10:2. Doskonale prowadzona gra przez rozgrywającego, Marko Falaschi, sprawiła, że gdańszczanie spokojnie doprowadzili tego seta do końca, wygrywając ostatecznie 25:16.
     Siatkówka pokazała po raz kolejny, że lubi być zmienna i przewrotna. Po dominacji Lotosu Trefla w drugiej partii, trzeci set rozpoczął się od prowadzenia Czarnych Radom, 5:0. Wszystko zmieniło się po przerwie na życzenie sympatycznego trenera gdańskiej drużyny, Andrei Anastasiego. Żółto-czarni w krótkim czasie doprowadzili do remisu, 13:13. W siatkówce jednak jak w życiu. Po chwili dobrej gry Lotosu Trefla Gdańsk, role się odwróciły. As serwisowy Cerradu Czarnych Radom i kilka błędów po stronie Lotosu sprawiły, że na prowadzenie, 21:17, powrócili podopieczni Raula Lozano. W tym secie, w drużynie z Gdańska widoczny był brak Mateusza Miki i Piotra Gacka, którzy wraz z reprezentacją Polski w tym samym czasie rozgrywali swój drugi mecz na Mistrzostwach Europy w Bułgarii. Lotos Trefl Gdańsk nie sprostał wymaganiom jakie postawił w tym secie rywal z Radomia i ostatecznie przegrał 19:25.
     Dla gdańszczan, czwarty set był walką o pozostanie w meczu. Jednak już na pierwszą przerwę techniczną schodzili ze stratą trzech punktów. Podopieczni Andrei Anastasiego, niesieni dopingiem klubu kibica, który przyjechał do Elbląga aby wspierać swoją drużynę, podnieśli się i doprowadzili do remisu, po 15. Nie wystarczyło to jednak na wygranie w całym secie i utrzymania się w grze o złoto Turnieju Czterech Trenerów. Siatkarze z Gdańska przegrali w czwartej partii, 21:25 i jutro (11 października) o godzinie 12 powalczą z drużyną PGE Skry Bełchatów o brąz.
     - Radom zagrał dziś bardzo dobry mecz. To był wyrównany pojedynek, ale w końcówkach zawsze brakowało nam pewnych elementów. Radomianie wykorzystywali to systematycznie powiększając nad nami przewagę. Jak na ten etap przygotowań do ligi, spotkanie mogło się podobać. Pewnych rzeczy jeszcze brakuje, ale mimo przegranej, która oczywiście boli, cieszymy się, że podczas takich meczów wychodzą niedociągnięcia, nad którymi możemy później pracować – o meczu opowiadał Artur Ratajczak, środkowy Lotosu Trefla Gdańsk.
     Jutro o godzinie 14.30 w wielkim finale turnieju spotkają się drużyny Indykpolu AZS Olsztyn i Cerradu Czarnych Radom. Obie drużyny są niewątpliwą niespodzianką elbląskiego turnieju. Przed zawodami za głównych faworytów uchodziły, ostatecznie pokonane, zespoły PGE Skry Bełchatów i Lotosu Trefla Gdańsk, które w ostatnim sezonie uplasowały się na czołowych miejscach w PlusLidze.
     - Po pierwsze chciałbym bardzo pogratulować organizatorom turnieju, za stworzenie świetnego widowiska. Wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Chciałbym, żeby ten turniej odbywał się cyklicznie, bo uważam, że każdy siatkarz chciałby tu wracać. U każdej z drużyn widać, że poziom sportowy wzrasta przed ligą. My jednak nie graliśmy dziś dobrej siatkówki. Dwa sety były na styku, więc wszystko mogło się zdarzyć. Graliśmy średnio, ale zwyciężyliśmy i to jest najważniejsze – mówił po meczu Daniel Pliński, środkowy Cerradu Czarnych Radom.

Michał Skorupa
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
  • Turniej fajny!Gra na znakomitym poziomie!Szkoda, że w Elblągu tylko II Liga kobiet bo widowisko z udziałem takich zawodników to "GRATKA"!Chcielibyśmy jednak jako kibice obejrzeć Panującego Nam P. Prezydenta na meczu w Gim nr 9 na Browarnej na krzesełkach/brak trybun/ w naszych "elbląskich" realiach!ZAPRASZAMY!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    2 1
    (2015-10-11)
  • Tu też się siedział na krzesełku
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    1 0
    (2015-10-11)
  • Tu też. .. nie wiem ale mam nadzieję, że "się siedział" się pokaże w hali/Gim nr 9/ na tych samych krzesełkach gdzie będą grały elblążanki w II Lidze a nie tylko lans przy okazji turnieju męskiego!Mamy fajne "laseczki", które warto wspomóc i P. Prezydent tam by zrobił więcej dobrego dla naszego miasta niż tutaj!A kto tego nie rozumie jest kiepściakiem!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    1 0
    (2015-10-11)
Reklama