Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Piątek 24-11-2017, imieniny Jana, Flory
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

11.11.2017 11.11.2017

Siatkarskie święto w Elblągu

 
Elbląg, Siatkarskie święto w Elblągu fot. Anna Dembińska
Rek

Pojedynek 1/8 finału Pucharu Polski pomiędzy Lotosem Tref Gdańsk a BBTS-em Bielsko-Biała pokazał, że w Elblągu istnieje zapotrzebowanie na siatkówkę na wysokim poziomie. Spotkanie obejrzało około 2800 kibiców. Zobacz zdjęcia.

Drużyna Lotosu Trefl postanowiła po raz pierwszy w historii rozegrać w roli gospodarza mecz poza Trójmiastem. Pomysł zorganizowania tego pojedynku w Elblągu okazał się strzałem w dziesiątkę. Zainteresowanie meczem było ogromne. Hala CSB wypełniła się niemal do ostatniego miejsca. Większość kibiców zapewne przyszła zobaczyć w akcji mistrza świata Mateusza Mikę, byłego reprezentanta Polski Wojciecha Grzyba i Piotra Gruszkę oraz trenera Andre Anastasiego, a wynik meczu był dla nich sprawą drugorzędną. Faworytem tego pojedynku był Trefl, który po 19 kolejkach jest wiceliderem PlusLigi. Z kolei drużyna prowadzona przez wieloletniego reprezentanta Polski Piotra Gruszkę zajmuje miejsce dziesiąte. Żaden z zespołów nie mógł być zupełnie pewny zwycięstwa, ponieważ pojedynki pucharowe rządzą się swoimi prawami - Aktualnie zajmujemy bardzo dobrą pozycję, przeciwnik z kolei nie jest aż tak wysoko, ale na pewno jest dość groźny i dysponuje mocną zagrywką. Mecz może być naprawdę interesujący, jednak jeśli zagramy za swoim dobrym poziomie, to pokonamy rywala - mówił przed spotkaniem Wojciech Grzyb. - Dzisiejszy mecz na pewno nie będzie łatwy - dodał Mateusz Mika. - Jesteśmy na nowej hali i przyjmujący mogą mieć pewne problemy, ale one mogą dotyczył nas i przeciwnika. Jeżeli uda nam się opanować przyjęcie, to powinno być dobrze. Tabela pokazuje, że nie powinniśmy mieć problemu, jednak zdarzały się już takie mecze gdzie lider przegrywał z ostatnią drużyną, więc nie wolno podchodzić do meczu w sposób taki, że on już się sam wygrał - zakończył przyjmujący Lotosu.
     Publiczność zgromadzona w hali CSB kibicowała zespołowi z Gdańska, a doping wyraźnie motywował podopiecznych Andrea Anastasiego, którzy mimo iż na początku gonili rywala, to od stanu 5:7 zaczęli punktować seriami. Przerwa zarządzona na prośbę trenera BBTS-u, spowodowała, że gra zaczęła być bardziej wyrównana. Przewaga gospodarzy wynosiła jednak już cztery-pięć punktów i drużyna z Bielsko-Białej nie była już w stanie odrobić strat. Gdańszczanie utrzymywali bezpieczną przewagę kilku punktów i ostatecznie zakończyli seta wynikiem 25:19.
     Początek drugiej partii należał do Trefla, który po ataku Damiana Schulza prowadził 7:5. Chwilę później Mateusz Mika sprytnie ograł blok i na pierwszą przerwę techniczną oba zespoły schodziły przy stanie 8:6 dla gdańszczan. Po przerwie po kapitalnym pojedynczym bloku wspomnianego Schulza było 9:6. Zawodnicy z Bielska-Białej szybko jednak wyrównali, na zagrywce świetnymi zagraniami popisywał się Serhiy Kapelus, zawodnik z Ukrainy. Siatkarze Trefla stracili impet, pozwalając przeciwnikom prowadzić 12:10, dlatego trener Anastasi wziął czas. Rozmowy z zawodnikami nie przyniosły większego efektu. BBTS powiększał przewagę. Gdy było 20:17, trener Lotosu ponownie poprosił o przerwę. Siatkarze BBTS nie dali się jednak wybić z rytmu, po świetnym ataku Kamila Kwasowskiego prowadzili już 22:19. Zaraz potem ten sam zawodnik popisał się asem serwisowym i BBTS miał piłkę setową. Niespodziewanie choć zasłużenie wygrał 25:20 i był remis w setach.
     Początek trzeciej partii to wymiana punkt za punkt, tablica wyników wskazywała remis. Po pojedynczym bloku Bartosza Bućko BBTS prowadził 8:6, a po uderzeniu piłki w antenkę po bloku było już 11:7 dla gości. Trener Anastasi ponownie wziął czas i to początkowo pomogło, bo Trefl powoli odrabiał straty. Siatkarze BBTS nie dali się jednak zaskoczyć, po potrójnym bloku na Mateuszu Mice prowadzili 14:10, a na przerwę techniczą zeszli przy przewadze 16:12. Do lepszej gry Lotos poderwali Marco Falaschi i Artur Ratajczak, którzy dzięki skutecznym atakom doprowadzili do remisu 16:16. Przy stanie 17:16 dla Lotosu trener BBTS Piotr Gruszka wziął czas. Gdańszczanie prowadzili już 21:19, ale po pięknej i długiej wymianie BBTS zmniejszył przewagę do rywala i było już tylko 21:20. Koncówka seta była nerwowa, po błędzie w rozegraniu BBTS-u punkt zdobył Lotos i było 23:20. Trener Gruszka ponownie wziął czas, ale po asie Amerykanina Murphy'ego Troya było już 24:21. Emocje udzieliły się zawodnikom, siatkarze Lotosu mieli pretensje do sędziego, twierdząc, że piłka wyszła na aut po ataku Wojciecha Ferensa. Po ostrzeżeniu szybko się uspokoili i skończyli set skutecznym atakiem na 25:22.
     Czwarty set przypominał trzeci. Oba zespoły grały początkowo punkt za punkt, po pierwszej przerwie technicznej było 8:7 dla Lotosu. Po ataku Łukasza Polańskiego prowadził już jednak BBTS 9:8. Sędziująca to spotkanie Katarzyna Sokół z Wrocławia po raz drugi uspokajała zawodników obu drużyn, którzy wymieniali się przy siatce uwagami na temat ostatniej piłki. Było 13:12 dla BBTS, ale Trefl szybko doprowadził do remisu. Ostatnie zdanie przed przerwą techniczną należało jednak do Wojciecha Ferensa z BBTS i zespół gości prowadził 16:14. Emocje sięgnęły zenitu, gdy żółtą kartką przez sędziów został ukarany trener Piotr Gruszka. Potem kolejne dyskusje z sędzią prowadził kapitan zespołu BBTS Bartłomiej Neroj. Było 19:19. Wkrótce potem ofiarnie grający siatkarze z Bielska-Białej wyszli na prowadzenie, broniąc wydawałoby się piłki nie do odbicia. Końcówka seta wyraźnie dla gości. Pierwszego setbola Trefl obronił, bo Wojciech Ferens zaserwował w aut, czas ponownie wziął trener Gruszka. Seta skończył Kapelus skutecznym atakiem po bloku. Lepszego scenariusza elbląscy kibice nie mogli sobie wymarzyć, czekał ich tie-break.
     Piąty set w drużynie Lotosu Trefla rozpoczęła wyjściowa szóstka. Gdańszczanie prowadzili 1:0, ale kolejne piłki wygrali goście i było 4:1 dla BBTS. Na uwagę zasługiwał as serwisowy Bartłomieja Neroja. Gdańszczanie niesieni dopingiem kibiców szybko odrobili straty, a po ataku Mateusza Miki było 5:5. Chwilę póżniej skutecznym atakiem popisał się Sebastian Schwarz i Trefl prowadził 8:7. Po zmianie stron gdańszczanie grali fenomenalnie w przyjęciu, zmuszając BBTS do błędów. Po "gwoździu" wbitym w drugi metr przez Bartosza Gawryszewskiego było już 10:7 dla Lotosu Trefla. Gdańszczanie kontrolowali mecz, po podwójnym bloku Wojciecha Grzyba i Damiana Szulza przyszedł czas na piłkę meczową. Egzekutorem ponownie okazał się Grzyb, który zablokował ostatnią piłkę. Lotos Trefl wygrał 3:2.
     Najlepszym zawodnikiem spotkania został wybrany Sebastian Szwarz z Lotosu Trefla.
     
     Powiedzieli po meczu:
     
     Piotr Gruszka (trener BBTS) -
Dziś rano powiedziałem sobie, że będziemy bić się, by zwyciężyć, bo nie po to jechaliśmy przez całą Polskę, żeby zrobić sobie wycieczkę. Szkoda tego meczu. Widać, że w piątym secie opadliśmy z sił. Cieszy mnie jednak to, że walczyliśmy i byliśmy konsekwentni. Mimo przegranej możemy wyjść z podniesioną głową. Dużo większa presja była po stronie Lotosu. Ciesze się, że zmusiliśmy ich do tego, ze musieli mieć trochę stresu, a żałuje że przegraliśmy ten mecz.
     Piotr Gacek (libero Trefla) -
Był to dla nas bardzo ciężki mecz. Ja troszeczkę znam przyczynę dzisiejszej dobrej gry drużyny z Bielska, a niekoniecznie znam przyczynę naszej momentami słabszej gry. Nie graliśmy źle, ale uciekło nam parę punktów, które normalnie nam nie uciekają. Jeśli chodzi o dobra grę rywala jest w tym trochę mojej winy. Tydzień temu rozmawiałem z moim bardzo dobrym przyjacielem Piotrkiem Gruszką o normalnych rzeczach, po czym zeszliśmy na tematy naszych meczów. Wtedy byłem kompletnie wybity z rytmu meczowego i myślałem, że naszym rywalem o finał Pucharu Polski będzie zespół z Bydgoszczy, a zupełnie zapomniałem, że wcześniej gramy z Bielskiem. Podejrzewam, że Piotrek zmotywował chłopaków za ten mój tekst, a ja powiedziałem swoim kolegom w szatni jakie faux pas popełniłem i muszę się przyznać, że już nigdy nie zapomnę z kim gramy.
     Andrea Anastasi (trener Trefla) -
Nie jestem specjalnie szczęśliwy ze sposobu, w jaki graliśmy, ale ważne jest, że w meczu, w którym decyduje się awans do kolejnej rundy, potrafimy walczyć do końca. Teraz możemy już myśleć o meczu z Bydgoszczą, ten mecz da nam przepustkę do Final Four, w którym Gdańsk nigdy nie grał i jeśli się uda będzie to historyczny awans.
     
     Lotos Trefl Gdańsk - BBTS Bielsko-Biała 3:2
(25:19, 20:25, 25:22, 21:25, 15:9)
     
     Trefl: Falaschi, Schulz, Schwarz, Ratajczak, Mika, Grzyb, Gacek (l), Stępień, M'Baye, Gawryszewski, Troy, Wierzbowski, Stolc, Czunkiewicz.
     BBTS: Polański, Ferens, Neroj, Gonzales, Sobala, Kapelus, Dębiec (l), Błoński, Siek, Pilarz, Bućko, Buniak, Czauderna, Kwasowski.
     
     

Patronat medialny nad meczem sprawowała Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl

AD, RG
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama