Piątek 20-07-2018, imieniny Czesława, Małgorzaty
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Sport

Gospodarka

Na osiedlu

Społeczeństwo

Na uczelniach

Kultura

Zbrodnia i kara

Dawny Elbląg

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Prasówka

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Wikingowie przybyli... Wikingowie przybyli...

'To był bardzo ważny mecz, który zbliżył nas do szóstki' (wypowiedzi pomeczowe)

 
Elbląg, 'To był bardzo ważny mecz, który zbliżył nas do szóstki' (wypowiedzi pomeczowe) fot. Anna Dembińska
Rek

Wczorajszemu pojedynkowi między Kram Startem a Energą AZS mogły towarzyszyć skrajne emocje. Elblążanki do przerwy miały osiem bramek straty, by ostatecznie wygrać mecz trzema golami - W przerwie powiedziałyśmy sobie, że gorzej już być nie może i ważny będzie początek drugiej połowy. Zrobiłyśmy dziś kawał dobrej roboty - powiedziała Aleksandra Jędrzejczyk.

Takiego scenariusza pojedynku chyba nikt nie przewidywał. Drużyna Andrzeja Niewrzawy bardzo źle weszła w mecz i przez dziesięć minut nie była w stanie sforsować defensywy przyjezdnych, a jeśli już to się stało, to na ich drodze stawała Beata Kowalczyk. Gdy w końcu przyszło przełamanie, udało się grać jak równy z równym jednak tylko przez kilka minut. Później w poczynania naszych zawodniczek znów wkradła się bezradność i na przerwę zeszły przegrywając 6:14. Już początek drugiej odsłony zawodów pokazał, że nasza drużyna będzie walczyć do ostatnich sekund. Bramka Ewy Andrzejewskiej, Sylwii Lisewskiej oraz trzy Joanny Wagi spowodowały, że koszalinianki były zupełnie zdezorientowane. Dziewięć minut przed końcem meczu tablica wyników wskazywała remis po 16 i jeszcze wszystko mogło się zdarzyć. Niesione dopingiem swoich kibiców elblążanki nie pozwoliły Akademiczkom na złapanie wiatru w żagle i znacznie oddaliły ich marzenia o grze w najlepszej szóstce. Nasze piłkarki podkreślały, że w przerwie nie było nerwów ani krzyków - W szatni powiedzielibyśmy sobie, ze gorzej już być nie może i ważny będzie początek drugiej połowy - powiedziała Aleksandra Jędrzejczyk. - Dorzuciłyśmy dwie-trzy bramki, Koszalin się zagotował. Trener powiedział nam w szatni mądrą rzecz, że to zawsze my prowadziłyśmy i nas gonili, a teraz zabawimy się w drugą stronę i udało nam się. Zrobiłyśmy dziś kawał dobrej roboty. To był bardzo ważny mecz, który zbliżył nas do szóstki - podsumowała zawodniczka wyróżniona przez kibiców.
     - Nam chyba lepiej idzie gonienie niż prowadzenie - dodała Aleksandra Stokłosa. - Okazało się, że wszystko jest możliwe. Napędzali nas nasi wspaniali kibice, my dostałyśmy powera w drugiej połowie. Rzuciłyśmy jedną, dwie, trzy bramki, rywalki się zaczęły gotować. W pierwszej połowie wycięły nam Lisa i zaczęłyśmy kombinować, a z tego nam nic nie wyszło, nie wiedziałyśmy co robimy. Trener uczulał nas, żebyśmy nie rzucały w dół bramki, bo Beata Kowalczyk świetnie broni, a my właśnie tam oddawałyśmy rzuty. Pod koniec pierwszej połowy miałyśmy już taki moment, że siadłyśmy i nie wiedziałyśmy co się dzieje, że to nie jest nasza gra. Po tym się poznaje sportowca, że nie ważne jak zaczyna, ważne jak kończy. Pokazałyśmy wolę walki, skorygowałyśmy błędy i pokazałyśmy że w Elblągu się nie da wygrać. Można powiedzieć, że ten mecz był o wejście do szóstki. Był obciążony ogromnym ładunkiem dla nas, z emocjonalnego punktu widzenia był on bardzo ważny - podsumowała młoda obrotowa.

 

Radości po meczu nie ukrywała Sylwia Lisewska - Ludzie mówią, że w Elblągu się nic nie dzieje, że jest nudno. Przyjdźcie na Start, na hale, bo to co się tu działo, takich emocji i takiego meczu nikt nie zapomni do końca życia. Odrodziłyśmy się, z minus osiem wyszłyśmy na plus trzy. W piłce ręcznej różne rzeczy się zdarzają. W szatni wprost sobie powiedziałyśmy, że nie mamy nic do stracenia, przegrywamy ośmioma bramkami i musimy coś wymyślić. Skoro Koszalin pierwszą połowę wygrał ośmioma, dlaczego nie możemy wygrać drugiej jedenastoma. Udało się, jestem przeszczęśliwa - powiedziała nasza rozgrywająca.
     Z kolei trener Andrzej Niewrzawa bardzo chwalił swoje zawodniczki za grę w obronie - Tym razem to my byliśmy po tej drugiej stronie, która odrabiała straty. Dziewczyny miały w głowach wycięcie Sylwii Lisewskiej i okazało się, że w drugiej połowie można znaleźć na to antidotum. Kluczem i tak była obrona, bo te rzucone bramki w drugiej połowie nic by nam nie dały, gdyby nie fakt że straciliśmy tylko trzy. W pierwszej połowie nasza obrona też nie wyglądała źle. Straciliśmy czternaście bramek, ale osiem-dziewięć po szybkich atakach, czy ze skrzydeł. Cieszę się, że nam się udało. Poczuliśmy smak jak to jest gonić, tym bardziej że z happy endem i trzema bramkami, więc w dwumeczu z Koszalinem jesteśmy na plusie. Nic nie ma nigdy pewnego, dopóki nie ma gwizdka sędziego. To zwycięstwo praktycznie jest w stanie nam zapewnić jedną nogą miejsce w szóstce, dlatego było ono takie ważne - podsumował szkoleniowiec.
     Przed naszą drużyną kolejny ciężki mecz. W sobotę (28 stycznia) o godz. 17 zmierzy się na własnym parkiecie z Zagłębiem Lubin.
     

Patronem medialnym Kram Startu jest Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl

Anna Dembińska
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • "Trener uczulał nas, żebyśmy nie rzucały w dół bramki, bo Beata Kowalczyk świetnie broni, a my właśnie tam oddawałyśmy rzuty." No to jak się nie stosują do poleceń, to niech się nie dziwią, że tak przegrywały...
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    2 4
    brak_slow(2017-01-26)
  • zabierzcie w końcu tą muchocką bo mnie krew zaleje
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    5 3
    (2017-01-26)
  • Ale gdzie??? Ja zabrac .. moze Ty jej to powiedz zanim Cie krew zaleje .
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    2 0
    Bladek(2017-01-27)
  • Szkoda tego komentować. Jest euforycznie bo się udało. Jakby się nie udało wtedy jest; byłyśmy przygotowane na każdy wariant taktyczny, nie wiemy co się stało, to siedzi w naszych głowach. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    1 1
    (2017-01-27)
  • wzmocnienia za Muchocką Grobelską i niemotą szopińską i medal pewny
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    2 0
    (2017-01-27)
  • trudno, pomińmy milczeniem pierwszą połowę, co prawda, gdyby nie ona, to nie byłoby drugiej. .. .. za drugą- dzięki.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    kibicikibicka(2017-01-27)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Plecaki i tornistry
Pieczątki Firmowe
Clinex Grill
Powrót Do Szkoły