Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Niedziela 17-12-2017, imieniny Łazarza, Floriana
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Taka sytuacja na Moście Niskim Taka sytuacja na Moście Niskim

Waleczne Skrzaty na korcie

 
Elbląg, Waleczne Skrzaty na korcie fot. nadesłana
Rek

Mają nie więcej niż 12 lat, ale skupienia i determinacji nie może odmówić im nikt. I mają za sobą poważny turniej, który jest punktowany przez Polski Związek Tenisowy, z równie profesjonalnymi nagrodami. Seria zimowa Team Junior Cup dobiegła końca.

Na kortach w Kazimierzowie odbył się ostatni turniej w sezonie zimowym, na którym pojawili się zawodnicy Warszawy, Szczecina, Olsztyna, Trójmiasta, Żyrardowa, a nawet z obwodu kaliningradzkiego. Nie zabrakło małych elblążan – w większości wychowanków elbląskiej B&M Tennis Club, szkoły, która zorganizowała Team Junior Cup. To oni rywalizowali ze sobą przez trzy dni – od 23 do 25 kwietnia. - To turniej kategorii piątej, nazywany Wojewódzkim Turniejem Kwalifikacyjnym Skrzatek i Skrzatów, zapisany w kalendarzu Polskiego Związku Tenisowego. Gra jedna, duża grupa, podzielona na dziewczynki i chłopców. Dodatkowo odbywają się gry singlowe oraz deblowe – tłumaczy Bartłomiej Kierwiak, organizator zawodów. - Na całej liście było 29 dziewczynek, ale turniej przewiduje drabinkę na 16 osób. W tym gronie znalazły się osoby, które otrzymały tzw. dzikie karty, przyznane przez organizatora. Osoby, które zaczynają, mają możliwość zagrania w turnieju. Natomiast chłopców było 11.
     Najlepszą zawodniczką w grze pojedynczej okazała się Amelia Ciesielczyk z Olsztyna, natomiast w grze podwójnej duet: Angela Kisiel z Gdyni i Oriana Gniewkowska z Sopotu. Wśród chłopców najlepszym okazał się Egor Ivanov z obwodu kaliningradzkiego. Szczegółowe wyniki można sprawdzić na stronie Polskiego Związku Tenisowego.
     Dzielnym zawodnikom kibicowali rodzice. Niektórzy podwójnie przeżywają turnieje – za siebie i za swoje dziecko. Jedną z takich osób jest Krzysztof Jankowski, tata Hani.
     - Jestem na każdym meczu córki, dobrze je oglądać, ale cały jestem w nerwach. To emocje. Dlatego żona siedzi w środku, a ja na zewnątrz. Ale do wyniku podchodzę spokojnie – opowiada. - Widzę, że dzięki grze córka jest bardziej zdyscyplinowana, gra od czterech lat.
     Plusy, jakie niesie ze sobą ruch na korcie, widzi również Janina Brusiło ze Szczecinka. - U nas było tak, że córka dwa lata temu przyszła do nas i powiedziała, że chciałaby pograć na korcie. To był jej pomysł, chciała bardziej systematycznie trenować. My, rodzice, bardzo się ucieszyliśmy. Zaczęła chodzić na zajęcia tenisowe i zaczęła lepiej układać sobie harmonogram dnia. Zauważyliśmy również, że ma lepszą koordynację pscyhoruchową – opowiada mama Hani. - Na turnieju jesteśmy po raz drugi, bardzo nam się tu podoba, jest dobra organizacja.
     Ale czym byłyby zawody bez prestiżowych nagród? Dzieci otrzymały puchary i medale, które wycinane są waterjetem. Dodatkową nagrodą byly ręczniki, które mają sprawić, że dzieci będą czuły się jak na profesjonalnych zawodach tenisowych. Nie inaczej było i tym razem. Jak się okazuje, dla dzieci ma to znaczenie.
     - Dzieci zwracają uwagę na nagrody, szczególnie na te medale, które są niepowtarzalne. Takich medali nigdzie indziej nie ma - wyjaśnia Bartłomiej Kierwiak.

Bartłomiej Kierwiak, B&M Tennis Club
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama