Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Środa 22-11-2017, imieniny Cecylii, Marka
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Szpital Miejski ul.Komeńskiego Szpital Miejski ul.Komeńskiego

Wygrana po tie-breaku (piłka siatkowa)

Elbląg, Wygrana po tie-breaku (piłka siatkowa) Atak zawodniczki Orła Joanny Kocemby (Fot.WS)
Rek

Przeciętne widowisko siatkarskie obejrzeli w sobotę elbląscy kibice. E.Leclerc Orzeł wygrał z UKS Ozorków 3-2 (22, 20, -23, -21, 8), jednak mecz mógł się zakończyć już po trzech setach. Oba zespoły popełniały dużo niewymuszonych błędów. Elblążanki grały lepiej w dwóch pierwszych setach i niepotrzebnie spoczęły na laurach w trzecim, co spowodowało nerwową końcówkę. Zobacz fotoreportaż.

Pierwszy set rozpoczęła doskonałym atakiem z drugiej linii Joanna Kocemba. Rywalki szybko odrobiły starty po ataku z lewej strony Kamili Łuczak. Przez cały czas delikatną przewagę punktową miały gospodynie. Trwała walka „punkt za punkt”, lecz gdy tylko do remisu doprowadzały siatkarki UKS-u, natychmiast odpowiadały elblążanki. Orzeł „odskoczył” przyjezdnym w połowie seta. Po ataku Kocemby z lewej strony nasza drużna doprowadziła do wyniku 15-10 i gdy wydawało się, że gospodynie łatwo wygrają pierwszą partię elblążanki „stanęły” i przyjezdne odrobiły stratę. UKS prowadził nawet 22-21 po celnej zagrywce Anny Adamiak. Na szczęście siatkarki Orła zagrały lepiej w końcówce i po skutecznym podwójnym bloku Małgorzaty Łysiak i Justyny Bąk wygrały 25-22.
     Drugi set toczył się z jeszcze większą przewagą podopiecznych Andrzeja Jewniewicza. Elblążanki nie grały porywająco, lecz wystarczało to na słabo dysponowane siatkarki z Ozorkowa. Pierwszy punkt dla gości zdobyła Łuczak, ale elblążanki szybko odrobiły z nawiązką straty i jak się potem okazało nie oddały prowadzenia do końca seta. Po skutecznym bloku Moniki Jabłońskiej było 16-10. Rywalki zdobyły co prawda kilka punktów z rzędu po celnych atakach Marty Wankiewicz, lecz końcówka seta należała zdecydowanie do naszego zespołu, który po autowym ataku przeciwniczek w ostatniej akcji wygrał 25-20.
     W trzeciej odsłonie spotkała elbląskich kibiców, czekających na zwycięstwo 3-0, niemiła niespodzianka. Siatkarki Orła popełniały masę niewymuszonych błędów i po niecelnym ataku Marty Szafraniak przegrywał już 13-20. O słabości rywalek niech świadczy fakt, że elblążanki zdołały po ataku z lewego skrzydła Kocemby doprowadzić do wyniku 23-22. Niestety końcówka seta należała do przyjezdnych, które wygrały ostatecznie do 23.
     W czwartej partii nasz zespół prowadził jedynie na początku, gdy po ataku z obiegnięcia Anny Tracz było 2-1. UKS przejął inicjatywę i szybko „odskoczył” na kilka punktów. Bardzo dobrze atakowały na skrzydłach Wankiewicz i leworęczna Adamiak. Rywalki prowadziły 15-10, a chwilę później 19-14. Nasza drużyna zagrała co prawda lepiej w końcówce i doprowadziła nawet do stanu 21-22 po ataku ze skrzydła Moniki Jabłońskiej, lecz końcówka seta po raz kolejny należała do przyjezdnych, które wygrały pewnie 25-21.
     Tie-break to już zdecydowana przewaga elblążanek, które „wróciły do gry”. Jedyny moment w którym UKS zbliżył się punktowo do gospodyń, to błąd Orła w rozegraniu piłki, po którym rywalki zdobyły punkt, a wynik brzmiał 6-5. W końcówce lepiej funkcjonował elbląski blok, celnie atakowały Kocemba i Tracz, co pozwoliło na zwycięstwo w piątym secie 15-8.
     Powiedzieli po meczu:
     Andrzej Jewniewicz (trener Orła)-
Mieliśmy końcówkę trzeciego seta spokojnie na dogranie. Niestety podobnie jak w meczu z Politechniką zdecydowały indywidualne błędy podstawowych zawodniczek. Być może widowisko dla kibiców było dobre, bo trwało aż pięć setów, ale my nie jesteśmy zadowoleni, bo straciliśmy jeden punkt, który musimy odrobić w meczu z Ostrołęką. Musimy porozmawiać i wyciągnąć wnioski. Szkoda tego jednego punktu, no ale wolę wygrać 3-2, niż przegrać 2-3.
     Joanna Kocemba (Orzeł)- Mogłyśmy spokojnie wygrać 3-0, a niestety męczyłyśmy się. Nie wiem co się z nami stało w trzecim secie. Kilka nieprzyjętych zagrywek powoduje utratę werwy i cała gra siada. Jesteśmy bardzo niezadowolone ze swojej gry. Dziś nie było dobrego elementu gry w naszym wykonaniu. Na szczęście wygrałyśmy.
     Marta Wankiewicz (UKS Ozorków)- Być może poziom nie był najwyższy, ale cieszy nas ten jeden wywieziony punkt. Szkoda, że zabrakło konsekwencji w naszej grze, bo mogłyśmy nawet wygrać. Orzeł za szybko uwierzył w trzecim secie w zwycięstwo. My postawiłyśmy wszystko „na jedną kartę” i udało się doprowadzić do piątego seta. Elementem, który dobrze dziś funkcjonował był blok.
     
     Orzeł: Szafraniak, Jabłońska, Korzeniewska, Pasznik, Bąk, Adamowska, Łysiak, Kocemba, Cieżyńska, Tracz, Rzepnikowska, Bartkowska.
     UKS: Andrzejczak, Łuczak, Widawska, Adamiak, Kuźmin, Klejman, Kuropatwa, Łuczak, Walenciak, Wankiewicz.
 

ppz
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama