Środa 26-09-2018, imieniny Kosmy, Damiana
 
Reklama w Elblągu
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

"Wygrywanie z nimi sprawia nam ogromną przyjemność" (komentarze pomeczowe)

 
Elbląg, "Wygrywanie z nimi sprawia nam ogromną przyjemność" (komentarze pomeczowe) fot. Anna Dembińska
Rek

Piłkarki Kram Startu pokonując MKS Lublin wróciły na ścieżkę zwycięstw. Elblążanki zagrały dobre spotkanie i jako pierwsze w tym sezonie odebrały punkty wielokrotnym mistrzyniom Polski - Jestem dumny ze swojej drużyny, to zwycięstwo było nam potrzebne - powiedział po meczu Andrzej Niewrzawa.

Potyczka Kram Startu z MKS Lublin zwiastowała wiele emocji i ciekawych bramek. Od pierwszych minut na parkiecie trwała zacięta walka, jednak to nasze piłkarki zdołały doskoczyć na kilka trafień. Trener Andrzej Niewrzawa doskonale przygotował swoje podopieczne do tego spotkania, bowiem do przerwy elblążanki zdołały rzucić mistrzyniom tyle bramek, ile w niektórych meczach inne drużyny zdobywały przez cały mecz. Gospodynie rozgrywały świetne zawody, a gdy po raz ósmy do siatki trafiła Sylwia Lisewska, tablica wyników wskazywała 20:14. Nic nie wskazywało na to, by lublinianki miały jeszcze jakiekolwiek szanse na korzystne rozstrzygnięcie, a jednak z minut na minutę niwelowały straty, by doprowadzić do remisu po 25:25. Na parkiecie zrobiło się nerwowo, jednak to nasze piłkarki zachowały więcej zimnej krwi i odprawiły rywalki bez punktów. Po spotkaniu trener Startu chwiali swoje zawodniczki i podkreślił, że najważniejsze jest zwycięstwo, a nie to jakie błędy się popełniło w trakcie meczu.
     - Chyba jesteśmy takim narodem, że w momencie zwycięstwa nie potrafimy się do końca z tego cieszyć, tylko szukamy dziury w całym. Meczu się nie ocenia po tym czy się gra równo czy nierówno, tylko jest ważny wynik na koniec spotkania. Trochę niefartownie ułożył się dla nas ten mecz, bo było trochę straconych piłek, słupków, jednak uważam, że mój zespół zagrał bardzo dobrze. Pamiętajmy, że naprzeciwko stał rywal nie byle jaki i on też wymuszał błędy i prowokował sytuacje kiedy traciliśmy piłkę. Jestem dumny ze swojej drużyny. To zwycięstwo było nam potrzebne, dziewczyny same sobie udowodniły, że w tym sezonie mogą sprawić jeszcze niejedną niespodziankę - podsumował szkoleniowiec.
     Po końcowym gwizdku nasze zawodniczki nie kryły radości - Nie wiem jak to się dzieję, że wygrywamy z Lublinem - powiedziała Sylwia Lisewska. - Podkreślałam niejednokrotnie, że w ciągu trzynastu lat chyba raz wygrałam z Lublinem, aż do poprzedniego sezonu. To co się działo w zeszłym roku i trwa nadal jest jak piękny sen, bo MKS to jedna z mocniejszych drużyn w kraju jak nie najmocniejsza. Wygrywanie z nimi sprawia nam ogromną przyjemność. Mam nadzieję, ze tą wygraną wrócimy na ścieżkę zwycięstw. Ten sezon nie wygląda źle. Trochę na własne życzenie przegrałyśmy w Gdyni, wygrałyśmy w Szczecinie, teraz z Lublinem. Mamy dwie porażki, ale nie gramy tragicznie nie licząc meczu z Zagłębiem, który nam kompletnie nie leży - zakończyła autorka dziesięciu bramek.
     Pojedynek z MKS miał szczególne znaczenie dla Katarzyny Kozimur, która jeszcze w zeszłym sezonie reprezentowała barwy rywala - Nie da się ukryć, że było trochę stresu, nie było łatwo, bo ja znam dziewczyny z Lublina i one znają mnie. Chyba na twarzach wszystkich zgromadzonych w hali było widać zdenerwowanie w końcówce meczu. Bardzo się cieszę, że nie wypuściłyśmy tego zwycięstwa, bo bardzo by to bolało. Praktycznie przez całe spotkanie prowadziłyśmy. To drugi wygrany mecz z moją poprzednią drużyną, pierwszy w lidze. Zwycięstwo cieszy, tym bardziej że było nam bardzo potrzebne - zakończyła rozgrywająca.
     Kram Start odniósł czwarte zwycięstwo i dopisał do swojego dorobku kolejne trzy punkty. W sumie nasza drużyna ma ich dwanaście, tyle samo co Energa AZS Koszalin. W najbliższą sobotę elblążanki zagrają w Kielcach z Koroną, która jeszcze do tej pory nie zaznała smaku zwycięstwa.      


     Patronem medialnym Startu jest Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl

Anna Dembińska
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Starcie do końcu muszą być same zwycięstwa. Najcięższe spotkanie bedzie na Grunwaldzkiej w Elblągu z Energą AZS Koszalin. Mam nadzieję, że innego scenariusza nie przewiduje sztab trenerski wraz z zawodniczkami. START ELBLĄG!!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    4 1
    EKS(2017-10-18)
  • My też jesteśmy dumni za Startu, ale emocje jakie nam serwuje są niewyobrażalne, niech nie zabrzmi to jako apetyt rośnie w miarę jedzenia, prawdziwi kibice znają rangę rywala, ale grając tak dobrze można to kontynuować do końca.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    3 0
    krzychu7777(2017-10-18)
  • idziemy na mistrza
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    2 0
    (2017-10-18)
  • A ja bym jednak szukał dziury w całym, trenerze. Jeśli chcemy być coraz lepsi, to trzeba skończyć z tym mitem, że "Zagłębie nam nie leży". Błagam.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    3 0
    (2017-10-18)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Polar z haftem
POLO z HAFTEM
Torba z nadrukiem elbląskiej Starówki
Naszywka HERB ELBLĄGA