Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Poniedziałek 20-11-2017, imieniny Anatola, Sędzimira
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Strażnicy rzeki Strażnicy rzeki

Wystartowała IV liga (piłka nożna)

W miniony weekend pierwszą wiosenną kolejkę rozegrali czwartoligowcy z Warmii i Mazur. Z trójki drużyn reprezentujących nasz region na tym szczeblu rozgrywek na boiska wybiegły dwie - Polonia Pasłęk i Olimpia 2004 Elbląg. W 18. kolejce pauzowała Zatoka Braniewo, która miała zmierzyć się na wyjeździe z Mamrami Giżycko, ale gospodarze z uwagi na zły stan murawy poprosili o przełożenie meczu na późniejszy termin.

Sześć goli i remis Polonii
     Kibice zgromadzeni na stadionie w Pasłęku na inaugurację obejrzeli ciekawy pojedynek ligowych sąsiadów w tabeli, który obfitował w sytuacje podbramkowe, i w którym padło aż sześć bramek. Przez długi okres przewaga należała do gości z Nidzicy, którzy w 36. minucie objęli prowadzenie. Gola na 1:0 zdobył Piotr Sobotka - nie zmarnował sytuacji sam na sam z bramkarzem Piotrem Kuklińskim. Jednobramkowe prowadzenie Startu utrzymało się do przerwy, gdyż Polonia w pierwszych 45 minutach spisywała się słabo i nie była w stanie poważnie zagrozić rywalom.
     W drugiej połowie nadal lepsze wrażenie sprawiali przyjezdni - postawili na grę z kontry i taka taktyka okazała się skuteczna. W 59. minucie błyskawiczny kontratak nidziczan skutecznie sfinalizował Michał Leszczyński i zrobiło się 2:0 dla gości. Dopiero druga bramka dla Startu zmobilizowała pasłęcką jedenastkę do bardziej wytężonej pracy na boisku. Na efekty tego nie trzeba było długo czekać. W 66. minucie kontaktowego gola zdobył Gregori Arutunyan, który skutecznie zakończył dwójkową akcję Tomasza Durki i Marka Zawady. Zdobyta bramka dodała gospodarzom wiary w możliwość osiągnięcia korzystnego wyniku. Poloniści przeprowadzali kolejne akcje z dużym rozmachem i animuszem, dlatego już dziewięć minut po zdobyciu gola kontaktowego udało się im doprowadzić do remisu. Znów na listę strzelców wpisał się Arutunyan, który trafił do Pasłęka w przerwie zimowej z Bałtiki Kaliningrad. Niestety, wkrótce po doprowadzeniu do remisu gospodarze nadziali się na błyskawiczną kontrę Startu i po strzale Grzegorza Walkiewicza zrobiło się 2:3. Na szczęście dla Polonii miała ona w swoich szeregach doświadczonego Marka Zawadę (obok strzelca dwóch goli Arutunyana, najlepszego zawodnika Polonii w sobotnim meczu). Właśnie to doświadczenie przydało się pasłęczanom na pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry. Zawada oszukał w polu karnym obrońcę gości, sprytnie wykorzystał jego pomyłkę i wywalczył rzut karny. Sam poszkodowany wymierzył sprawiedliwość, doprowadzając do remisu. Pomimo ataków do ostatniego gwizdka arbitra Polonii nie udało się przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę i musiała zadowolić się podziałem punktów. Z perspektywy wydarzeń na boisku w pierwszej godzinie gry i faktu, że goście z Nidzicy prowadzili już dwoma bramkami, wywalczony przez polonistów remis należy uznać za dobry wynik.
     
     Polonia Pasłęk - Start Nidzica 3:3 (0:1)
     0:1 - Sobotka (36.), 0:2 - Leszczyński (59.), 1:2, 2:2 - Arutunyan (66., 72.), 2:3 - Walkiewicz (81.), 3:3 - Zawada (85. k.)
     Polonia: Kukliński - Kurgan, Andrusewicz, Licznerski, Safaryan, Wołczecki, Zawada, Rapacki (Gładek), Borysiewicz (Żabko), Arutunyan, Rogowski (Durka)
     Start: Rólka - T. Łazicki, Kołakowski, Zieliński, Rutkowski, P. Sobotka, R. Sobotka (Kurpiewski), Szpejewski, Walkiewicz, Leszczyński (K. Szymański), Mróz.
     
     Falstart Olimpii 2004 Elbląg
     Nie udała się wiosenna inauguracja futbolistom Olimpii 2004 Elbląg. Elblążanie na boisku w Tolkmicku ulegli MKS Korsze 2:3, choć przez blisko godzinę grali z przewagą jednego zawodnika po czerwonej kartce dla Rafała Soleckiego.
     Przed meczem spekulowano, że wzmocniona w porównaniu do jesieni Olimpia 2004 powinna spokojnie poradzić sobie z młodziutkim zespołem z Korsz (na boisku w trakcie meczu pojawiło się aż ośmiu zawodników poniżej 20 roku życia). Tymczasem pierwsze fragmenty spotkanie pokazały coś zgoła odmiennego. Grający nieszablonowo, bez kompleksów przyjezdni w 10. minucie objęli prowadzenie. Składną akcję lewą stroną boiska zakończył strzałem w długi róg Piotr Sawicki i futbolówka wpadła do siatki obok bezradnie interweniującego Konrada Wilczyńskiego. Olimpijczycy podrażnieni takim rozwojem wypadków ruszyli do odrobienia straty i udało się to im w 16. minucie spotkania. W ogromnym zamieszaniu podbramkowym piłkę do własnej bramki wepchnął pomocnik MKS, który niefortunnie interweniował. Po meczu niektórzy obserwatorzy to trafienie przypisali Marcinowi Sierechanowi z Olimpii 2004. Wyrównanie stanu meczu wpłynęło chyba zbyt rozluźniająco na ekipę grającego trenera Dariusza Kaczmarczyka, bo po dwóch kolejnych minutach przegrywała ona już 1:2. Drugi gol dla przyjezdnych padł w kuriozalnych okolicznościach. Piłkę z rzutu rożnego w pole karne skierował Krzysztof Piwiszkis i ku zaskoczeniu wszystkich, na czele z nieporadnie interweniującym golkiperem gospodarzy, znalazła się ona w siatce. Ta „dziwna” bramka spowodowała, że znów goście objęli prowadzenie, a gospodarze musieli gonić wynik. Ta sztuka powiodła się im w 30. minucie spotkania. W zamieszaniu pod bramką MKS obrońca Rafał Solecki zatrzymał lecącą w światło bramki futbolówkę i prowadzący zawody pierwszoligowy arbiter Zdzisław Bakaluk nie miał innego wyjścia, jak wyrzucić z boiska defensora MKS-u i podyktować rzut karny dla Olimpii 2004. Jedenastkę na gola zamienił pewnym uderzeniem Ireneusz Jaromiński i zrobiło się 2:2. Wydawało się, że osłabieni goście nie będą w stanie nawiązać walki i kolejne bramki dla gospodarzy są tylko kwestią czasu. Stało się jednak inaczej. Nie mający nic do stracenia korszanie w drugich 45 minutach zaprezentowali bardzo mądry futbol, ograniczając się do gry z kontrataku i zabezpieczenia własnej bramki. Sprawnie funkcjonująca defensywa MKS-u, konsekwentni w poczynaniach obrońcy nie sprokurowali żadnej groźnej sytuacji pod bramką Macieja Krupiczojcia, dlatego wszystkie ataki Olimpii 2004 przypominały przysłowiowe walenie głową w mur i kończyły się na 20 metrze przed bramką. Szczęścia w postaci strzałów z dystansu próbowali Jacek Bykowski, Marcin Sierechan a także wprowadzeni po przerwie Adam Niedźwiedzki, Paweł Wiśniewski i Wiesław Korzeb. Żaden nie chciał jednak znaleźć drogi do bramki MKS. Goście sporadycznie kontrowali, ale ilekroć to robili, to pod bramką gospodarzy było gorąco. Taka właśnie akcja przyniosła im sukces na kwadrans przed końcem meczu. Składna akcja w wykonaniu Damiana Rokseli, Piotra i Pawła Sawickich oraz Adriana Romanowskiego zakończyła się zdobyciem bramki dla MKS-u. Największą zasługę przy trzeciej bramce dla swojego zespołu miał Romanowski, który wymanewrował defensywę Olimpii 2004 i wyłożył w taki sposób futbolówkę Piotrowi Sawickiemu, że pozostało mu jedynie przyłożenie nogi i piłka znalazła się w pustej bramce. W samej końcówce MKS mógł podwyższyć prowadzenie, ale tym razem uderzenie Piwiszkisa w bardzo dobrym stylu obronił Wilczyński.
     
     Trenerzy o meczu
     Stanisław Fijarczyk (trener koordynator Olimpii 2004): - Trudno, przegraliśmy mecz, który w pewnym momencie wydawało się, że kontrolujemy i zdołamy wygrać. Mnóstwo pracy przed nami i sporo zmian, jeśli poważnie podchodzimy do realizacji celu, jakim jest utrzymanie w lidze. Niektórym się wydaje, że są wielkimi piłkarzami i nie muszą się zbytnio wysilać na boisku, za to zostaliśmy dziś skarceni i przegraliśmy. Młodzież w szeregach gości mogła się podobać, walczyli do końca i to się im opłaciło. My w drugiej połowie, grając w przewadze, zagraliśmy gorzej niż w czasie, gdy obie drużyny były w równych składach. Teraz trzeba szukać punktów, kompletu punktów, za tydzień. Trzeba jednak zmienić nastawienie do tego czasu, bo w przeciwnym wypadku będziemy świadkami tego, czego świadkami jesteśmy dziś.
     Mirosław Miller (trener MKS Korsze): - Tak jak zawsze przed pierwszym meczem jest niepewność, tak samo było i tym razem. Okazało się jednak, że ten odmłodzony zespół spisał się dziś na medal - grając przez 60 minut w osłabieniu, zdobył jeszcze bramkę na wagę zwycięstwa. Za to należą się chłopakom gratulacje. Muszę ich pochwalić za realizację założeń taktycznych ustalonych w przerwie, to na pewno jest powód do optymizmu na przyszłość. Pokazali charakter, niezłe umiejętności i sporo dojrzałości jak na swój wiek. Jestem pełen uznania za drugą połowę meczu w naszym wykonaniu.
     
     Olimpia 2004 Elbląg - MKS Korsze 2:3 (2:2)
     0:1 - Piotr Sawicki (10.), 1:1 - Mikołajczyk (16. sam.), 1:2 - Piwiszkis (18.), 2:2 - Jaromiński (30. k.), 2:3 - Piotr Sawicki (75.)
     Olimpia 2004: Wilczyński - Czerniewski, Kaczmarczyk, Miller, Rosenau, Sambor (71. Niedźwiedzki), Tyburski, Jaromiński (62. Korzeb), Piotrowski (62. Wiśniewski), Bykowski, Sierechan
     MKS Korsze: Krupiczojć - Miller, Branicki, Fedczak, Solecki, Piwiszkis, Roksela, Paweł Sawicki, Mikołajczyk (62. Romanowski), Piotr Sawicki (90. Jakubczak), Bednarczyk (86. Damian Sawicki)
     Żółte kartki: Wilczyński, Rosenau (Olimpia 2004) - Mikołajczyk (MKS)
     Czerwona kartka: Solecki (MKS)
     Sędziował: Bakaluk (Iława).
     
     Wyniki 18. kolejki IV ligi warmińsko-mazurskiej: Polonia Pasłęk - Start Nidzica 3:3, Olimpia 2004 Elbląg - MKS Korsze 2:3, Zamek Kurzętnik - Mazur Ełk 2:0, Motor Lubawa - GKS Wikielec 1:0, Sokół Ostróda - Tęcza Biskupiec 6:1. Mecze MKS Szczytno - Błękitni Pasym, Granica Kętrzyn - Rominta Gołdap, Mamry Giżycko - Zatoka Braniewo, Płomień Ełk – Tęcza Miłomłyn zostały przełożone z powodu złych warunków atmosferycznych, a co za tym idzie, nieprzygotowanych płyt boisk.
     
     Zobacz tabele

BAR
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Zawada i Gladek mogli by grac w Olimpii 2004 i jej pomoc a nie na jakiejs wsi. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2009-03-16)
  • co do olimpii 2004 to takie drewniaki jak korzeb i sierechan nie powachali pilki w sobote a robia z siebie gwiazdorow panowie czy wy tego nie widzicie wynik sam mowi za siebie
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2009-03-16)
  • Tak sie wszyscy podniecają, że w Korszach zagrało 8 zawodników poniżej 20 roku życia, a w Starcie zagrało ich niewiele mniej bo 7 (z rezerwowym Szymańskim). Warto zauważyć, że w formację defensywną (bramkarz+obrona) tworzyli (oprócz Łazickiego) juniorzy (3 zawodników rocznik 90,jeden 92). Ale oczywiście utarło się, że tylko Korsze mają młodziutki skład
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    peter1213(2009-03-16)
Reklama