Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Czwartek 23-11-2017, imieniny Klemensa, Adeli
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Pogoda nie ma znaczenia Pogoda nie ma znaczenia

Z pokładu POL 207: po sezonie, przed sezonem (żeglarstwo)

Elbląg, Z pokładu POL 207: po sezonie, przed sezonem (żeglarstwo)

Lato 2007 dla załogi elbląskiego jachtu „Bezan” POL 207 było szczęśliwe. W 100 procentach zrealizowaliśmy to, co zaplanowaliśmy poprzedniej zimy, przygotowując jacht do zejścia na wodę. Reprezentowaliśmy Elbląg w regatach na Zalewie Wiślanym, Unity Line na morzu, w końcu na wielkim Zlocie Żaglowców w Szczecinie i Morskich Mistrzostwach Polski.

Po regatach Unity Line przyszła kolej na Morskie Żeglarskie Mistrzostwa Polski w klasie IMS w Świnoujściu. Były to bardzo intensywne regaty. Łącznie siedem wyścigów, 19 startujących jednostek. Wśród nich po wielu latach przerwy była elbląska reprezentacja z Jachtklubu Elbląg, czyli Bezan Team POL 207 w składzie: Marcin Panek - sternik, Przemysław Żyła - dziobowy, Krzysztof Brykalski - trymer żagli przednich, Robert Paul - baksztagowy.
     Było to dla nas nowe doświadczenie. Z lekką nutką niepewności obserwowaliśmy regatowe maszyny wpływające do świnoujskiego portu w przeddzień regat. To wrażenie zniknęło jednak już po pierwszym wyścigu krótkim. Odciążony ze wszystkiego, co zbędne podczas ścigania, „Bezan” ożył, udało się nawiązać walkę z szybszymi teoretycznie jachtami. Zaprocentowało zgranie załogi opływanej w licznych regatach na Zalewie Wiślanym, rewelacyjny okazał się nowy żagiel - spinaker z logiem Elbląga. Na mecie drugiego wyścigu przywitały nas gratulacje od starszych, bardziej doświadczonych regatowo załóg. Nasze morale i oczekiwania wzrosły. Wyniki przeliczone ukazały się po drugim dniu regat i już wiedzieliśmy, na czym stoimy. Była to 4. lokata. Oczekiwaliśmy co najmniej trzeciego miejsca po przeliczeniu, więc było to dla całej załogi zaskoczenie, ale ostatecznie - porządna motywacja.
     Kolejny, długi wyścig na dystansie 60 mil morskich miał mieć decydujące znaczenie dla punktacji. Warunki wiatrowe od początku korzystne zaczęły nam płatać figle, zdarzały się irytujące „flauty” , podczas gdy peleton powoli uciekał. Na metę wpłynęliśmy po zmroku. Ten wyczerpujący i wymagający taktycznie bieg ukończyliśmy na nie do końca nas satysfakcjonującej 4. pozycji. Ostatnie, krótkie, bo półtoragodzinne wyścigi chcieliśmy rozegrać tak, by obronić miejsce tuż za podium. W zmiennym co do kierunku wietrze o dość dużej sile pasjonujące były pojedynki ze „Słoni” - jachtem znanym nam z regat na Zalewie Wiślanym. I udało się! Całe regaty ukończyliśmy na 4. miejscu, co uważamy ostatecznie za sukces, a przede wszystkim - masę doświadczeń na polu walki regatowej.
     Po zapakowaniu naszych rzeczy z powrotem na jacht i sprawdzeniu prognozy pogody padła decyzja - płyniemy do domu! Nie miał to być zwykły powrót. Wystartowaliśmy do oficjalnej próby bicia rekordu trasy Świnoujście - Górki Zachodnie (Gdańsk). Internetowe prognozy na nasze wybrzeże zapowiadały wiatr 6-7 stopni B z kierunków zachodnich - wprost idealne do bicia rekordu. Ten ustanowiła rok wcześniej właśnie załoga „Słoni” - 36 h 49 min.
     Po to trofeum ze Świnoujścia wyruszyły tego dnia trzy jachty: większy regatowy „Duży Ptak”, my oraz dzielna załoga „Słoni”. Lepszych warunków nie można było sobie wymarzyć. Przepiękne widoki, fale 2-3-metrowe, wspaniała żegluga, odkosy fali dziobowej strzelające powyżej pokładu. Prędkości 7-9, czasami 11-12, a maksymalna 14 węzłów, czyli pełen ślizg! Nad ranem nowa prognoza pogody zapowiadała już wiatr do 9 stopni B. Wszystko wskazywało na to, że do celu dopłyniemy w poniedziałek wieczorem, więc sztorm przeczekamy już bezpiecznie w porcie. Koło godz. 11. minęliśmy Łebę. Wszystko szło po naszej myśli. Właśnie do kokpitu trafił garnek pełen wyśmienitej sałatki, kiedy nagle ster przestał reagować. Łódka zrobiła na fali bardzo gwałtowny zwrot przez rufę. Chłopaki oparci o reling znaleźli się do połowy w wodzie. Grot w dół! Poszedł momentalnie. Nie było czasu na myślenie, wszyscy działali automatycznie. Na szczęście łódka nie przeciekała, maszt dalej stał na swoim miejscu. Po chwili zrzuciliśmy także foka. Na spokojnie sprawdziliśmy, czy są jakieś reakcje na ster. Zero, zero... steru już nie było. Była to 21. godzina żeglugi. Znajdowaliśmy się około 15 mil od Rozewia. Bez steru jacht z szybkiej jednostki stał się miotaną przez fale łupinką. Szybko postawiliśmy foka sztormowego, a z rufy jachtu na wodę poszła dryfkotwa. Mogliśmy już mniej więcej panować nad kursem „Bezana”. Nieciekawie zapowiadała się perspektywa spędzenia sztormowej nocy na morzu bez steru. Kilka telefonów i udało się dostać namiar na kuter rybacki, który mógłby nas ściągnąć bezpiecznie do Władysławowa. Ten wypadek okazał się dla nas przygodą i kolejnym doświadczeniem - śniadanie zjedliśmy już, obserwując fale rozbijające się o falochron portu Władysławowo. Wielkie brawa dla załogi „Dużego ptaka” - to oni ustanowili nowy rekord, który będzie teraz dużo większym wyzwaniem.
     Dzięki bardzo życzliwemu kapitanowi portu i miejscowej firmie remontującej kutry udało się zamontować awaryjną, stalową płetwę sterową. Po dwóch kolejnych dobach „Bezan” rzucił cumy w macierzystej przystani Jachtklubu Elbląg.
     To był szczęśliwy sezon „Bezana”. Dzięki wsparciu naszego Klubu, pomocy Miasta Elbląg i życzliwych firm w 100 procentach zrealizowaliśmy to, co zaplanowaliśmy poprzedniej zimy, przygotowując jacht do zejścia na wodę. Reprezentowaliśmy Elbląg w regatach na Zalewie Wiślanym, Unity Line na morzu, w końcu na wielkim Zlocie Żaglowców w Szczecinie i Morskich Mistrzostwach Polski. Ambicje bicia rekordu pozostały - dołączymy je do przyszłorocznych planów regatowych.
     W imieniu załogi pozdrawiam wszystkich sympatyków żeglarstwa, a ciekawych i potencjalnych sponsorów zapraszam stronę naszego klubu: www.jachklub.elblag.pl oraz stronę jachtu „Bezan” www.bezan.eu!

Marcin Panek
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Elbląskie żeglarstwo leży i kwiczy. Podniecanie się 4 miejscem w MP IMS to żenada.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    MIKSON(2007-10-22)
  • Świetna notka!:)To był faktycznie wspaniały sezon: pracowity i jakże bogaty w nowe doświadczenia. 4 m-ce na MP należy traktować jako oznakę potencjału, który w przyszłości należy wykorzystać. Po inwestycji w sprzęt I m-ce MP to realny cel, wszędzie jednak pieniądze (a raczej ich brak) blokują drogę do nowych wyzwań. Nie jestem pewien czy Ty "MIKSON'ie" wiesz o czym mówisz, a może po prostu celowo przyjmujesz taki styl wypowiedzi, bo jak większość umiesz tylko narzekać. .. ale musisz wiedzieć, że Elbląg również posiada ciekawą historię żeglarstwa. Sztuką jest nie narzekać- a sięgać do niej, wybierać co najlepsze i ciągnąć dalej! z żeglarskim pozdrowieniem!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Przemek Żyła(2007-10-22)
  • Przemku, z tego co mi wiadomo, to w Elblągu pomieszkuje mistrz Europy w klasie Optimist, który teraz całkiem nieźle radzi sobie w klasie Laser, mieszka gość, który medalami z mistrzostw Polski w różnych klasach, w tym olimpijskich mógłby sobie pewnie mieszkanie wytapetować, mieszkają ludzie, którzy bywali w 10 na mistrzostwach świata w żeglarstwie. Więc podniecanie się imprezą rangi MP IMS i czwartym w niej miejscem trochę dziwi. A celowanie w pierwsze miejsce IMS takim rupciem jak BEZAN, to opowiadanie głodnych kawałków ludkom nie mającym pojęcia o żeglowaniu. Aczkolwiek sam zapał załogi i kierunek - jak najbardziej słuszny i oby tak dalej. ( tylko nieco realizmu w planach ) :)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    MIKSON(2007-10-23)
  • "Pieniądze"-tak mógłbym odpowiedzieć. Bezan jest jednostką wysłużoną stąd ciągłe poszukiwania sponsorów, nie tylko na tą czy tamtą śrubkę lecz idące dalej-w celu zakupu jachtu, na którym będzie można ścigać się jak równy z równym, bez kompleksu 27-letniej jednostki. Jedno jest pewne- każdy mistrz świata czy Europy od czegoś zaczynał, najczęściej od jakiejś łupiny, na której zdobywał pierwsze szlify i. .. pierwsze miejsca np. w okręgowych regatach. Ktoś go pokierował, wspomógł i proszę! Co do "podniecania się" rangą MP IMS- radzę się zastanowić MIKSONie nad tym co piszesz, bo jak na razie jest to impreza, skupiająca szczyt polskiego morskiego żeglarstwa regatowego. Taką imprezą o dziwo "podniecają się" zarówno kpt. Krzysztof Paul (Duży Ptak) czy Konrad Smoleń (Stocznia Ustka). Swoja drogą ten ostatni pierwsze regaty wygrywał właśnie na Bezanie, radzę zobaczyć na czym teraz się ściga, o ile nazwa nic Ci MIKSONie nie mówi:) p. s. przy takich dyskusjach dobrym zwyczajem jest podpisywanie sie imieniem i nazwiskiem; ] pozdrawiam!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Przemek Żyła(2007-10-23)
  • MIKSON, a może tak wyluzuj trochę i zacznij doceniać. 1.Mistrz może i pomieszkuje ale nie reprezentuje Elbląga jak Bezan i jego załoga. I to należałoby docenić. Dlaczego nie słychać o nim w Elblągu? 2.Wielu jest takich jak piszesz "z medalami z mistrzostw Polski. .. ", daleko nie trzeba szukać, wymienię na przykład kapitana Bezana. Inni z naszego klubu też się starają, żeby zarobić na sprzęt całe wakacje pracowali, a jacht mają z innego klubu, bo u nas niestety nie ma nowszych konstrukcjiregatowych. 3."Więc podniecanie się imprezą rangi MP IMS. .. trochę dziwi. " - moim zdaniem nie powinno. Właściwie należałoby się z tego cieszyć bo na nic innego na razie się nie zanosi. 4."celowanie w pierwsze miejsce IMS takim rupciem jak BEZAN, to opowiadanie głodnych kawałków ludkom nie mającym pojęcia o żeglowaniu" Może w takim razie opowiesz coś o swoim pojęciu, doświadczeniu w żeglarstwie, "głodnym ludkom" do których też się sam zaliczę. Jestem "głodnym ludkiem", głodnym wieści o elbląskim żeglarstwie. Bo takich wieści już dawno nie było i przez takich jak Ty pewnie nie będzie. Poza tym może przyjmiesz do wiadomości, że w Świnoujściu naprawdę można było pomyśleć, że to "rupieć", jak ścigaliśmy się z mantrami, i to z powodzeniem. Ten rupieć jeszcze wiele potrafi. Więcej wiary. Poza tym myślę, że ten sposób promocji miasta i klubu jest chyba jednym z lepszych, ale grono malkontentów, którym mówimy stanowczo nie, zawsze będzie krytykować takie przedsięwzięcia.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    rf(2007-10-23)
  • Lądowy szczurek nigdy nie zrozumie człowieka na jachcie, który nawet na 100 letniej balii, podczas no powiedzmy siódemki idzie ostro do wiatru, na wszystkich szmatach lub na pełnym wali do przodu przeganiając fale. To jest to proste żeglarskie życie, za które. .. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    AborygenMiejscowy(2007-10-23)
  • Nie głodne ludki, tylko głodne kawałki. Czytać się naucz przyjacielu ze zrozumieniem tekstu czytanego. Elbląg nie jest akurat szczególnie odosobniony jesli chodzi o "Leżenie" żeglarstwa morskiego. .Generalnie całe polskie morskie żeglarstwo regatowe to totalny zaścianek Europy nie mówiąc o świecie. Nie ma w tym winy żeglarzy a systemu, który przez lata bronił dostępu do morza i jachtów. Mantra - no jest. Ale czy to jest morski jacht regatowy z prawdziwego zdarzenia ? "Duży Ptak". .też jest. Ale czy ma tak wielką wartość regatową ? Widziałem takie regaty w Gdańsku, gdzie przy konkretnym wiaterku po Dużym Ptaku jechała jak chciała krajowa czołówka Omegi i jakaś stara 730.a skoro faceci na konstrukcjach z 1942 r wygrywają na morzu z morskim jachtem regatowym, to o czym mowa ?:)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    MIKSON(2007-10-24)
  • mowa tu o tym, że xx letnim hobiecatem każdy rozjedzie w konkretnym wiaterku ACC i co z tego? Zapraszam Pana Mixona na regaty. Pozdrawiam
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    marcin panek(2007-10-27)
  • dopowiem że mantra 7000 zdobyła niedawno ME IMS.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    marcin panek(2007-10-27)
Reklama