Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Czwartek 08-12-2016, imieniny Marii, Wirgiliusza
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Zabójcza końcówka (IV liga)

W kolejnym spotkaniu z rzędu elbląska Olimpia przechyliła szalę zwycięstwa na swoją stronę w doliczonym czasie gry. Żółto-biało-niebiescy pokonali w Działdowie miejscowy Start 3:2, przegrywając na trzy minuty przed końcem meczu 1:2. Bramki dla Olimpii zdobyli Sambor, Chrzonowski i Wierzba.

Wszystkie mecze rozegrane do tej pory przez olimpijczyków w sezonie 2005/06 są bardzo podobne do siebie. Drużyna posiada przewagę przez większą część spotkania, stwarza liczne sytuacje do zdobycia bramek, zawodzi jednak skuteczność, a gole, po szkolnych błędach naszych piłkarzy, zdobywają przeciwnicy. Nie inaczej wyglądało spotkanie ze Startem Działdowo.
     
     Brak strzałów, słaba skuteczność
     W pierwszej połowie na małym i krótkim boisku Startu lepiej prezentowali się piłkarze Olimpii. Częściej byli w posiadaniu piłki, mogli wyjść na prowadzenie po akcjach Lizaka i Wierciocha. Zawsze jednak na posterunku znajdował się dobrze dysponowany bramkarz gospodarzy. Kiedy wydawało się, że gol dla Olimpii jest kwestią czasu, jedną z nielicznych kontr przeprowadzili miejscowi. Piłka została zagrana do napastnika Startu, który znajdował się na ewidentnej pozycji spalonej, sędzia puścił jednak grę i w ten oto sposób od 32. minuty po strzale Czarneckiego działdowianie objęli prowadzenie. Ten wynik utrzymał się do przerwy, w której trener Bianga dokonał, jak się później okazało, bardzo dobrej zmiany - Czuka zastąpił Sambor.
     
     Wejście smoka
     Pomocnik Olimpii miał niesamowite wejście w mecz - w 49. minucie wykorzystał bardzo dobre dośrodkowanie Millera uderzając piłkę w pełnym biegu z półwoleja w długi róg bramki Startu. Był to bez wątpienia najładniejszy gol meczu. Po tej bramce piłkarze Olimpii ruszyli do jeszcze bardziej zmasowanych ataków, co chwila niepokojąc bramkarza gospodarzy. W tym fragmencie meczu przewaga olimpijczyków była jeszcze bardziej wyraźna niż w pierwszej części spotkania, długi czas Start był zamknięty na własnej połowie boiska, nie potrafił przekroczyć linii środkowej, niestety po raz kolejny dała znać o sobie pięta achillesowa elblążan - słaba skuteczność.
     
     Niewykorzystany karny
     Nadeszła jednak 68. minuta gry i wydawało się, że Olimpia musi zdobyć bramkę. W akcji na polu karnym gospodarzy zmierzającą nieuchronnie do bramki po strzale Lizaka piłkę zatrzymał ręką jeden z graczy Startu i sędzia podyktował rzut karny. Etatowy, do tej pory niezawodny egzekutor tego stałego fragmentu gry - Adam Cicherski strzelił obok słupka i nadal Olimpia tylko remisowała 1:1. Przestrzelony przez nas rzut karny dodał jakby wiary i sił miejscowym, obraz gry nieco się wyrównał, a Start kilka razy groźnie skontrował. I po jednej z takich kontr, a w zasadzie po wybiciu na "uwolnienie" do bezpańskiej piłki dopadł Chrzanowski, wymanewrował Millera i strzelił po długim rogu bramki Olimpii obok bezradnie interweniującego Hyza. Była to 87. minuta meczu i wydawało się, że elblążanie nie są już w stanie odwrócić losów tego pojedynku.
     
     Zabójczy finisz
     A jednak stało się inaczej. Po raz kolejny sprawdziła się stara piłkarska maksyma, że gra się do samego końca. W minutę po stracie gola rzut rożny egzekwował Ciesielski, do piłki w polu karnym najwyżej wyskoczył Chrzonowski i strzałem głową doprowadził do drugiego remisu w tym spotkaniu. Tuż po wznowieniu od środka Olimpia przejęła piłkę i zamknęła praktycznie gospodarzy na ich własnym polu karnym, nie dając im żadnej możliwości do przejęcia i rozegrania piłki.
     Kiedy sędzia chciał już kończyć spotkanie, ostatnie dośrodkowanie w pole karne ponownie wykonał Ciesielski, piłkę lekko podbił głową Nadolny, dopadł do niej Wierzba i sprytnym strzałem przelobował Mątewskiego. Szał radości zapanował w sektorze zajmowanym przez kibiców z Elbląga, a arbiter nie pozwolił nawet na wznowienie gry od środka. Kolejny mecz żółto-biało-niebieskich wygrany został po bramce w doliczonym czasie gry.
     
     Start Działdowo - Olimpia Elbląg 2:3 (1:0)
     1:0 - Czarnecki 32., 1:1 - Sambor 49., 2:1 - Chrzanowski 87., 2:2 - Chrzonowski 88., 2:3 - Wierzba 90+2.
     
     Olimpia: Hyz - Chrzonowski, Miller, Kitowski, Cicherski , Czuk (Sambor 46.), Suchomski (Nadolny 85.), Ciesielski, Wiercioch, Lizak (Anuszek 71.), Lepka (62.)
     Start: Mątowski - Łukaszewski Ł., Pieckowski, Szwajc, Utnicki, Sobociński (Wyżlic 37.), Szczęsny (Zagórski 66.), Chrzanowski, Czarnecki P. (Werner 88.), Łukaszewski S., Mostek
     
     Komplet wyników 4 kolejki IV ligi: Warmiak Łukta - Mazur Ełk 3:2, Orlęta Reszel - Polonia Pasłęk 1:1, Victoria Bartoszyce - Granica Kętrzyn 1:1, Motor Lubawa - Huragan Morąg 1:0, Rominta Gołdap - Mrągowia Mrągowo 1:1, Start Działdowo - Olimpia Elbląg 2:3, Sokół Ostróda - OKS 1945 Olsztyn 1:1, DKS Dobre Miasto - Start Nidzica 1:0, Olimpia Olsztynek - Płomień Ełk 1:2
     
     Zobacz tabele

BAR
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • i co nidzicy sędziowie już nie pomagają za dużo kosztuje stać ich było tylko na korupcje w okręgówce a teraz trener płacze że go przekęcili to niech sobie przypomni jak on kręcił szmaciarze jedne
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    rzyczliwy(2005-08-22)
  • Zobaczymy na co stać Olimpie w najbliższych meczach z Sokołem Ostróda i Dobrym Miastem
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    manolo(2005-08-22)
Reklama