Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Piątek 24-11-2017, imieniny Jana, Flory
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

11.11.2017 11.11.2017

Zwycięstwo uciekło choć było blisko (piłka ręczna)

Elbląg, Zwycięstwo uciekło choć było blisko (piłka ręczna) (fot. PS)

Kolejny mecz piłkarek Startu, w którym nie potrafiły zachować zimnej krwi, by utrzymać prowadzenie na wagę zwycięstwa i tak potrzebnych im punktów. Start Elbląg - AZS Politechnika Koszalińska 24:24 (11:11).

Kiedy po bramce Alesi Mihdaliovej w 59. minucie elblążanki prowadziły 24:22, wydawało się, że rywalki nie zdołają odrobić dwubramkowej straty do syreny kończącej ten mecz bezpardonowej walki. Trener AZS Waldemar Szafulski w tak ważnym momencie poprosił o czas i wyłożył swoim zawodniczkom, jak mają zagrać w decydujących o wyniku kilkudziesięciu sekundach. Z kolei Andrzej Drużkowski, szkoleniowiec Startu, korzystając z przerwy, apelował do piłkarek o spokojne rozgrywanie piłki, bo czas pracował dla gospodyń. Jednak tego spokoju zabrakło w ekipie elblążanek, a zwłaszcza Monice Pełce-Fedak, bo zamiast walczyć do końca o piłkę, a nie oczekiwać na odgwizdanie faulu, sprawiła, że akademiczki wyszły do ataku, sprowokowały rzut karny, który na bramkę zamieniła Ewa Jarzyna. Kontaktowa bramka, niestety, nie zmieniła stylu rozgrywania piłki przez zawodniczki Startu. Nadal niepotrzebnie forsowały one atak, nie szanując piłki. I stało się, złe podanie Pełki-Fedak przechwyciły rywalki i w akcji z kontry na 18 sekund do końca meczu bramkę na remis zdobyła Marta Szostakowska.
     Nie ma powodów do wspominania całego przebiegu tego pojedynku, trzeba jednak dodać, że rywalki nie przebierały w środkach, by hamować akcje gospodyń. Raz po raz gwizdki arbitrów przerywały zapaśniczą i bokserską walkę. Szczególnie poniewierana była przez potężnie zbudowaną Ewę Jarzynę rozgrywająca Anna Lisowska, ale koszalinianka tylko raz została wykluczona na 2 minuty z gry. Walcząca ambitnie Lisowska trzykrotnie była karana i w 47. minucie otrzymała czerwoną kartkę. W końcówce meczu wyraźnie zabrakło tej doświadczonej piłkarki w drużynie Startu.
     Kapitan elbląskiego zespołu Justyna Stelina stwierdziła po meczu, że do końca rundy podstawowej pozostały jeszcze dwie kolejki spotkań i Start jeszcze nie zrezygnował z poprawienia dorobku punktowego.
     

 


     Składy i bramki
     EKS Start Elbląg -AZS Politechnika Koszalińska 24:24 (11:11).
     Start: Mikszto, Miecznikowka, Górecka - Dolegało 3, Stelina 4, Pełka-Fedak, Sądej 2, Tutaj, Lisowska 6, Szklarczuk 1, Mihdaliova 8, Knoroz 1. Trener Andrzej Drużkowski. Kary 10 min.
     AZS: Łącz, Morawiec - Zaniewska, Szostakowska 2, Kobyłecka, Jarzyna 4, Dworaczyk 8, Skipor, Cieśla 1, Goraj 1, Chmiel 3, Szafulska 4, Morawiec, Serwa 1. Trener Waldemar Szafulski. Kary 16 min.
     Sędziowali: Marek Majka Gliwice i Grzegorz Wojtyczka Chorzów. Widzów 800.

M
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama