Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Poniedziałek 19-02-2018, imieniny Konrada, Arnolda
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Studniówki

Wiadomości

Na osiedlu

Społeczeństwo

Gospodarka

Sport

Kultura

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Zabielona... Bażantarnia Zabielona... Bażantarnia

Zwycięstwo w biegu dla najwytrwalszych

Elbląg, Zwycięstwo w biegu dla najwytrwalszych (fot. nadesłane)

Mariusz Kamiński z Elbląga zajął trzecie miejsce w kategorii służb mundurowych w II Biegu Szlakiem Wygasłych Wulkanów, który odbył się w miniony weekend w Złotoryi. Brodząc w błocie, czołgając się i wspinając zawodnicy mieli do pokonania 11-kilometrowy tor przeszkód. Musieli pokonać rowy melioracyjne, trzęsawiska, jeziora, górki.

Do zawodów stanęły setki ochotników – kobiet i mężczyzn, a nawet dzieci. W II Biegu Małego Zdobywcy Wulkanów stratowali przedszkolaki, uczniowie szkół podstawowych i gimnazjów. Jednak najtrudniejsze zadanie mieli do wykonania dorośli.
     Elblążanin już w eliminacjach zajął 5 miejsce.
     - Biegi eliminacyjne, ku mojemu zdziwieniu, mimo braku błota, brodzenia w wodzie dały się mocno odczuć – przyznaje Mariusz Kamiński. - Może to zmęczenie po podróży, a może trasa niebyła najłatwiejsza. Liczne przeszkody, podbiegi czy miejsca, w których było trzeba się czołgać dały nieźle w kość, a to dopiero początek.
     Bieg Szlakiem Wygasłych Wulkanów kobiet i mężczyzn odbywał się w kilku kategoriach, m.in. Open, Służb Mundurowych, Biznes, Prenumeratorów Czasopisma „Bieganie” i Złotoryjan. 11 kilometrów w błocie, lodowatej wodzie – to trasa tylko dla najtwardszych zawodników.
     - Początek biegu w dosyć szybkim tempie, przygotowane przez organizatorów liczne hałdy z piasku i drewniane płoty wybijały dość skutecznie z rytmu, czołganie się i przeciskanie przez różnego rodzaje rury zatykały dech w piersiach – relacjonuje Kamiński. - Kilkaset metrów biegu i pierwsza woda, zalew Złotoryjski, po pas w wodzie można było się troszkę ochłodzić. Po wyjściu z wody - rów z rozsypanymi oponami, trzeba uważać, żeby nie skręcić kostki, o kontuzje w takim biegu bardzo łatwo, więc trzeba stale uważać gdzie się stawia nogi. Stromy podbieg pod górę, organizatorzy dla ułatwienia umieścili liny, dzięki którym można było się wspinać. Bez nich byłoby naprawdę ciężko. Mokre buty błoto pod nogami i wspinaczka staje się niebezpieczna. Po wdrapaniu się na szczyt od razu zejście, zbieg czy jak kto woli zjazd. Drewniane kładki, po których trzeba było wbiec na kontenery - jak były jeszcze suche nie stanowiły problemu, ale po przebiegnięciu kilkudziesięciu zawodników , naniesieniu błota i wody stanowiły duży problem dla reszty zawodników. Kolejne kilometry po lasach, łąkach przecinane były brodzeniem przez lodowatą wodę w rzece. Kolejne mordercze podbiegi, leśne ścieżki, ciemne tunele, bagniste jeziora coraz bardziej utrudniały bieg, a sił z kolejnymi kilometrami było coraz mniej. Gdy zaczęły się rowy z błotem i zimną wodą nie było mowy o biegu, a nawet szybki marsz był niemożliwy. Zmęczenie, skurcze mięśni to wszystko odeszło i pojawił się uśmiech na mojej twarzy gdy zobaczyłem zawodnika przede mną idącego... bez buta. Z oddali było słychać już muzykę i kibiców oklaskujących pierwszych zawodników, jeszcze kilkaset metrów brodzenia w błocie i koniec.

 


     Starszy szeregowy Mariusz Kamiński, odbywający służbę w 13 Pułku Przeciwlotniczym w Elblągu, pokonał tę trasę w czasie 1:19:12.16. Dało mu to trzecie miejsce w swojej kategorii.
     - Po dotarciu do mety wiedziałem, że za rok też tu muszę przyjechać – dodaje reprezentant naszego miasta. - Mimo zmęczenia licznych zadrapań i siniaków takie imprezy mają coś w sobie, że przyciągają coraz więcej zawodników i miłośników silnych wrażeń .
     Biegom towarzyszyły inne imprezy, m.in. rekonstrukcja bitwy pod Legnicą z 1241 roku, Nocne Mistrzostwa Polski w Płukaniu Złota i występy artystyczne.
     Mariusz Kamiński, w minionym roku wystartował w Biegu Katorżnika zajmując drugie miejsce.

OK
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama