UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Teraz ja - Gwoli przypomnienia miejscowym kierowcom...

Szanowni kierowcy. Jako rowerzystka, czuję się urażona artykułami, komentarzami i krążącą wśród Was opinią, że nie stosuję się do zasad ruchu drogowego, czy zasad kultury. Jeżdżąc codziennie do pracy, jestem narażona na wiele niebezpieczeństw.

Chciałabym zwrócić uwagę na to, że nie każdy rowerzysta dojeżdża do przejścia dla pieszych z zamiarem wtargnięcia wprost pod nadjeżdżający samochód. Osobiście, jeśli to możliwe, przejeżdżam przez przejście po uprzednim upewnieniu się, czy takowy nie nadjeżdża. Jeśli zaś nadjeżdża, zatrzymuję się i go przepuszczam.
     Ostatnio znalazłam się jednak w sytuacji, kiedy mając zielone światło, stałam w deszczu i czekałam, aż wszyscy kierowcy, skręcający zarówno z lewej jak i z prawej strony, przejadą lub mnie przepuszczą.
     Zielone światło minęło, a ja nawet nie miałam szansy pokazać, że chcę i mogę przejść (przejść! zeszłam z roweru!) - kierowcy byli tak uprzejmi, przepuszczali się wzajemnie, uśmiechali się do siebie, każdy z nich spojrzał nawet na mnie, ale żaden nie pamiętał, że ja też chciałabym przejść na drugą stronę.
     Ponadto, nie każdy rowerzysta "drynda" dzwonkiem na pieszych, jadąc po chodniku.
     Ja, jeśli poruszam się po chodniku, gdzie nie została wyznaczona ścieżka dla rowerów, zachowuję szczególną ostrożność, i w żadnym wypadku nie zmuszam pieszych do ustąpienia mi miejsca. Jeśli natomiast pieszy zauważy mnie, i z własnej woli zrobi miejsce, żebym mogła przejechać, uśmiecham się i grzecznie dziękuję, jednocześnie korzystając z możliwości przejazdu. (Tu pragnę zwrócić się również do pieszych, którzy często nie zauważają ścieżki rowerowej, o poruszanie się po tej części chodnika, która dla nich jest przeznaczona).
     Równie istotną sprawą, jest schodzenie z roweru, jeśli na przejściu nie została wyznaczona ścieżka dla rowerzystów. Ja pod tym względem nie mam sobie nic do zarzucenia, jednak czytając chociażby ostatni artykuł na temat rowerzystów, wciąż noszę brzemię nieodpowiedzialnej, nieostrożnej rowerzystki.
     Podsumowując...
     Szanowni kierowcy! Będę wdzięczna, jeśli w Waszych oczach przestanę być zagrożeniem, czy "piratem na dwóch kółkach".
     Stosuję się do wszelkich zasad bezpieczeństwa i kultury. Ustępuję pierwszeństwa, przeprowadzam rower przez przejście, jeżdżę wyznaczonym do tego pasem - jeśli takowy istnieje. Staram się nie jeździć ulicą, ponieważ czuję się na niej niepewnie, a niepewność może spowodować nieprzyjemną sytuację.
     Jednak niezależnie od tego, czy poruszam się po jezdni, czy po chodniku, nie mogę przypisać sobie tego, co Wy, drodzy kierowcy, zarzucacie.
     Jestem przekonana, że większość rowerzystów może podpisać się pod moim apelem, aby na drogach kierować się rozsądkiem, ustalonymi zasadami i szacunkiem, a nie ogólnie przyjętą opinią.
     
     Artykuł jest tylko i wyłącznie odpowiedzią na wcześniejszy artykuł pt. "Gwoli przypomnienia miejscowym cyklistom".
     
Katoliczka
Liczba publikacji: 1
W tym miesiącu: 0
Ocena Głosów Komentarzy
3.9 7 42

..., a moim zdaniem
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • W ogóle nie rozumiem co autorka chciała przekazać w pierwszej części tego tak zwanego apelu. Przejście (wydedukowane, może mylnie), zielone światło, do tego autorka występująca jako piesza czeka w strugach deszczu aż sobie samochody przejadą. A tak właściwie to o co chodziło? Reszta to wylewanie żali i tłumaczenie się przed sobą, chociaż piesi na ścieżkach rowerowych są faktycznie zmorą.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2011-08-13)
  • co sie martwisz, co sie smucisz, ze wsi jesteś na wieś wrócisz.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    J.CH. Pasek(2011-08-13)
  • Tekst tak beznadziejny, że nie chciało mi się czytać do końca.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    czub(2011-08-13)
  • W Niemczech piesi NIE chodzą po ścieżkach rowerowych. Wtargnięcie pieszego na taką scieżkę rowerową w Berlinie czy Dortmundzie jest karane wysokim mandatem, by pieszemu więcej nie przyszło do głowy, żeby wejść na ścieżkę rowerową. To samo jst, gdy ktoś zaparkuje na takiej ścieżce swoje brum, brum.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Hans Klops(2011-08-13)
  • Szanowna autorko tekstu (wypocin) sądzę że nie masz zielonego pojęcia o przepisach ruchu, jeśli się ma zielone światło to jedz anie stoisz jak święta krowa.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    kierowca(2011-08-13)
  • ale wy kur*a w komentarzach to uprzejmi jesteście. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    tojatylkojaikintwiecej(2011-08-13)
  • autorka ma mózg w przeciwieństwie do was i nie jest samobójcą który wjeżdża pod nadjeżdżający pojazd. wiele razy idąc na zielonym samochody wymuszają przejazd. popieram autorkę
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    igi(2011-08-13)
  • Brawo dla tej pani za odwagę i napisanie tego artykułu
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2011-08-13)
  • Autorka powinna po drogach publicznych poruszać się wyłącznie z osobą dorosłą. proponuję również wizytę u specjalisty
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2011-08-13)
  • Jaką odwagę ?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2011-08-13)
  • Jeżeli na chodniku nie ma wydzielonego pasa dla rowerów to można po nim jechać gdy jest zupełnie pusty ?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2011-08-13)
  • Przypominam że jesteśmy w Polsce, anie w Niemczech. U nas zawsze najpierw ma pierwszeństwo pieszy potem rowerzysta a potem cała reszta. Szłam ostatnio chodnikiem z wydzielonym pasem dla rowerów. Pchałam wózek z dzieckiem druga ręką trzymałam drugie dziecko od strony chodnika dla pieszych. Z naprzeciwka mijał mnie 1 rowerzysta, który po tym chodniku dla rowerów pruł chyba ze 40 km/h(!) widział mnie, a ja jego. Szłam przy krawędzi jego pasa bo reszta chodnika była zajęta przez pieszych. Co zrobił rowerzysta? Specjalnie przejachał z ogromną prędkością tak, że tylko milimetrów brakowało by mnie lub wózek potrącił! Mogł pojechac nieco bardziej środkiem ale zrobił to na złość. W dodatku ta prędkość. Dziecko moje ma rożne pomysły, a gdyby mi się wyrwało i wybiegło na jego pas? To ja już na chodniku nie mogę sie czuc spokojna idąc z dziecmi? Rozumiem pas dla rowerów, dziecko moje też zna tą zasadę, ale to tylko dziecko. .. Nie mozna jeździc jakby sie było na ulicy z prędkością samochodów po chodnikach. To powinno byc ukrócone przez policję!!!!! Rowerzyści niczym nie odbiegaja od chamstwa kierowców.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    adalada(2011-08-13)
Reklama