Środa 23-01-2019, imieniny Rajmunda, Ildefonsa
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

2018 rok w lokalnej polityce (opinia)

 
Elbląg, 2018 rok w lokalnej polityce  (opinia) Radość w sztabie Witolda Wróblewskiego tuż po poznaniu nieoficjalnych jeszcze wyników wyborów (fot. Anna Dembińska, archiwum portEl.pl)
Rek

Jaki był 2018 rok w elbląskiej polityce? Pokazał, że dla mieszkańców, którzy uczestniczą w wyborach, ważne jest nie to, kto i co obiecuje, ale czy jest konsekwentny w swojej działalności i czy trzyma się z dala od krajowej polityki. Dlatego wybory na prezydenta Elbląga z tak dużą przewagą wygrał Witold Wróblewski, a PiS stracił większość w Radzie Miejskiej. Wielkim przegranym został też SLD, ale z całkiem innego powodu.

Witold Wróblewski został politycznym zwycięzcą roku. Niewiele zabrakło mu do wygranej w pierwszej turze wyborów samorządowych, ale w drugiej zmiażdżył swojego głównego rywala Jerzego Wilka. Wprowadził też do Rady Miejskiej aż sześciu radnych (dotychczas miał jednego), choć tutaj los mocno się do niego uśmiechnął. Gdyby wynik losowania ostatniego mandatu w okręgu 4 (przypomnijmy, że tyle samo głosów uzyskał PiS i KWW Witolda Wróblewskiego,) był korzystny dla PiS, to partia Jerzego Wilka miałaby 10 mandatów w Radzie, a więc więcej niż Koalicja Obywatelska, która wygrała elbląskie wybory! W układzie sił w RM niewiele by to zmieniło, bo komitet prezydencki zapewne i tak dogadałby się w sprawie koalicji z PO i Nowoczesną, ale PiS mógłby się nawet ogłosić moralnym zwycięzcą wyborów. Mimo że to działacze PiS w dużej mierze przyczynili się do wyborczej porażki swojego ugrupowania w Elblągu.
     
     Dlaczego PiS przegrał?
     
Lokali politycy zbyt mocno uwierzyli w krajowe sondaże, które przed wyborami oscylowały w granicach 40 proc. poparcia dla tej partii, ale w skali ogólnopolskiej. Przenosili krajowe sprawy na lokalne podwórko, otwarcie sugerując, że jeśli wygrają wybory, łatwiej będzie im pozyskać pieniądze od rządu PiS na rozwój miasta, co jak się okazało, na wyborców zbytnio nie podziałało. Blokowali wiele propozycji prezydenta Witolda Wróblewskiego (jak choćby kwestię restrukturyzacji zadłużenia miasta, przejęcia infrastruktury Góry Chrobrego czy też  zupełnie bezensownie - uchwałę w sprawie nadania imienia wiaduktowi). Największą czkawką odbiła im się zmasowana krytyka inwestycji w wiadukt, na który mieszkańcy Zatorza czekali kilkadziesiąt lat i oskarżenia o to, że konstrukcja grozi katastrofą budowlaną.
     PiS-owi w Elblągu nie pomogła ani wizyta Jarosława Kaczyńskiego, ani premiera i jego ministrów, ani symboliczne wkopanie słupka w miejscu przekopu Mierzei, co było raczej okazją do kpin a nie poważnej dyskusji na temat inwestycji. Zupełnie lokalni działacze tej partii zawalili kampanię przed drugą turą, decydując się na rozlepienie w mieście podobizny Jerzego Wilka, nawiązującej do layoutu słynnego plakatu z Wujem Samem. Chyba nie zdawali sobie do końca sprawy, że pierwowzór, z którego korzystali, był propagandowym plakatem nawołującym Amerykanów do wstępowania do armii w czasie I i II wojny światowej. Ta wojenna retoryka (na plakacie Jerzy Wilk wyglądał, jakby miał kogoś wytykać palcem) była gwoździem do trumny kampanii PiS. Kampanii, w której zresztą kandydat PiS na prezydenta sprawiał wrażenie, jakby w ogóle nie chciał wygrać. I trudno mu się dziwić, skoro w Sejmie zasiada od prawie czterech lat i ma duże szanse na przedłużenie swojego mandatu w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych. Podczas kampanii wyborczej można było również odnieść wrażenie, że w Elblągu startują dwa oddzielne komitety PiS – jeden Jerzego Wilka, drugi – Marka Pruszaka. Obaj panowie rzadko wspólnie prezentowali szczegóły programu wyborczego, w przeciwieństwie do sztabu Witolda Wróblewskiego, który za każdym razem powtarzał, że ma drużynę, z którą chce rządzić miastem.
     
     To nie przeszkodziło w wygranej
     
Witoldowi Wróblewskiemu nie zaszkodziła ani kontrowersyjna decyzja o przyznaniu 200 tys. złotych Elbląskiemu Stowarzyszeniu Miłośników Sportów Zimowych, w którego władzach zasiadały osoby związane niegdyś z komitetem wyborczym prezydenta (po nagłośnieniu tej sprawy przez media i rozliczeniu dotacji stowarzyszenie na swoje zadania wydało ostatecznie 60 tys. zł). Nie zaszkodziła też sprawa basenu przy ul. Spacerowej i przegrana miasta w konkursie na rewitalizację (wniosek samorządu czeka na liście rezerwowej na dodatkowe środki z Unii) ani kluczenie w sprawie przyszłości energetycznej miasta, ani też umieszczenie na czołowych miejscach na listach dyrektorów szkół, co dla bardziej wyrobionych wyborców było czytelnym sygnałem - dyrektorzy nie idą po mandaty dla siebie, bo nie zrezygnują z dobrze płatnych posad w oświacie. Sami zainteresowani, dopytywani przez dziennikarzy, kluczyli lub udzielali odpowiedzi „jeszcze nie wiem, czy przyjmę mandat”. A to dawało do myślenia.
     Mimo to Witold Wróblewski wygrał, bo potrafił przekonać mieszkańców, że krajowa polityka nie powinna rządzić lokalnymi sprawami (mimo że sam należy do PSL). Że najważniejsze są konkretne działania i pomysły na rozwiązywanie miejskich problemów. Nawet osoby nieprzychylne Witoldowi Wróblewskiemu muszą przyznać, że konsekwencji i skuteczności w ostatnich czterech latach mu nie brakowało, czego potwierdzeniem jest pozyskanie przez samorząd ponad 200 mln złotych na inwestycje. Ktoś może powiedzieć, że te pieniądze leżą na ulicy i to żadna sztuka. Dlaczego w takim razie nikomu wcześniej się ona nie udała?
     Przypomnijmy, że wybory do Rady Miejskiej wygrała Koalicja Obywatelska, potwierdzając po raz kolejny, że zgoda buduje. Dzięki wystawieniu wspólnych list Platforma i Nowoczesna zyskały parę procent, co wystarczyło do triumfu w wyborach, choć zapewne politycy tej partii liczyli na więcej. Nie powtórzyli już jednak błędu sprzed czterech lat i tym razem wystawili swojego kandydata na prezydenta Elbląga. Michał Missan jak na debiutanta osiągnął przyzwoity wynik, choć po pierwszej turze okazało się, że PO nie mówi jednym głosem. Missan ogłosił najpierw publicznie, że decyzję w sprawie poparcia Witolda Wróblewskiego pozostawia wyborcom, kilka dni później szef elbląskiej PO Jerzy Wcisła, apelował, by jednak dotychczasowego prezydenta poprzeć.
     Oficjalne poparcie nadal obowiązuje. KO razem z KWW Witolda Wróblewskiego utworzyły w samorządzie koalicję wyborczą. Pytanie tylko, czy przetrwa ona najbliższe pięć lat. Sądząc po tarciach w poprzedniej kadencji, po miodowych miesiącach może szybko przyjść kryzys. Póki co Witold Wróblewski czeka na decyzje personalne koalicjanta, pozostawiając wakat (a być może nawet dwa) na stanowisku wiceprezydenta.
     
     Duch SLD
     
Największym politycznym przegranym 2018 roku w Elblągu został SLD, który wprowadził do Rady Miejskiej tylko jednego radnego. Czkawką odbił się brak własnego kandydata na prezydenta Elbląga i słabość wyborczych list. Oficjalne poparcie dla Witolda Wróblewskiego przed pierwszą turą sprawiło, że wyborcy byli zdezorientowani – czy głosować na listy SLD czy może jednak na KWW Wróblewskiego. Efekt? Z dotychczasowych lokomotyw wyborczych SLD (Ryszard Klim, Wojciech Rudnicki, Janusz Nowak) mandat wywalczył tylko ten ostatni. Szybko się jednak okazało, że Janusz Nowak nadal będzie wiceprezydentem, a zastępujący go w roli radnego Andrzej Tomczyński wstąpił do klubu KWW Witolda Wróblewskiego. I tak SLD zniknął z samorządowego życia w Elblągu. Czy to koniec tej partii w mieście? Być może nowy duch wstąpi w nią przed przyszłorocznymi wyborami do europarlamentu lub Sejmu i Senatu. Ratunkiem może być wstąpienie do szerokiej opozycyjnej koalicji.
     W obliczu kampanii wyborczej na dalszy plan w Elblągu zeszły inne polityczne wydarzenia. Szczególnie te, dziejące się w Warszawie, ale mające wpływ na lokalne podwórko. Warto wspomnieć protesty w obronie polskich sądów czy happeningach w obronie wolności czy przeciwko kontrowersyjnym decyzjom rządu. Elbląg na tej mapie też był widoczny, choć brała w nich udział symboliczna liczba mieszkańców.
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

AMK Kuchnia 6
AMK Kuchnia 3
AMK Kuchnia 2
Promocja RATY 0%