Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Czwartek 08-12-2016, imieniny Marii, Wirgiliusza
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Bóg zapłać...

- Mamy czyste sumienie, ksiądz Jan nie miał uprawnień do zaciągania kredytów i do nas nie dotarły żadne pieniądze - powiedział przed sądem biskup elbląski.

Biskup Andrzej Śliwiński zeznawał w sprawie, jaką parafii św. Jerzego oraz jej dawnemu proboszczowi, byłemu dyrektorowi gospodarczemu diecezji elbląskiej - księdzu Janowi H. wytoczył Witold Z. Dziesięć lat temu mężczyzna pożyczył Janowi H. 23,5 tysiąca dolarów. Teraz domaga się ich zwrotu wraz z odsetkami.
     - Ksiądz pokazywał dokumenty świadczące o tym, że jest tym, za kogo się podaje, wierzyłem, że zwróci pieniądze - mówi Witold Z.
     Biskup, jedna z najważniejszych osób, której zeznania mogłyby rzucić światło w tej i w innych sprawach dotyczących byłego proboszcza, zwlekał z pojawieniem się w sądzie. Zjawił się dopiero wczoraj, po pozytywnej opinii biegłego, że zdrowie pozwala mu na stawienie się w sądzie i wobec groźby przymusowego doprowadzenia na rozprawę. Z zeznań biskupa wynika, że o finansowych i inwestycyjnych przedsięwzięciach na terenie parafii i diecezji niewiele wiedział.
     - Diecezja powstała w marcu 1992 roku, wtedy objąłem funkcję biskupa - mówił wczoraj Andrzej Śliwiński. - Inwestycje prowadzone przez księdza Jana H. były wówczas na ukończeniu i nie pytałem o to, skąd są pieniądze. Biskup nie potrafił także powiedzieć, ile kosztowały budowy prowadzone przez Jana H. na terenie parafii i diecezji.
     - O tym, że są długi, dowiedziałem się pod koniec 1993 roku, kiedy zaczęli się zgłaszać pierwsi wierzyciele - zapewniał biskup. - Okazało się też, że po inwestycjach nie pozostała żadna dokumentacja. Wtedy proboszcz został zwolniony.
     Sędzia Dorota Twardowska pytała o zakres obowiązków proboszcza.
     - Proboszcz prowadzi finansową gospodarkę w parafii, ale nie ma żadnych uprawnień do zaciągania kredytów czy pożyczek - mówił biskup. - Pieniądze na działalność parafii i inwestycje powinny pochodzić wyłącznie ze zbiórek. Na zaciągnięcie kredytu proboszcz musiałby mieć nasze zezwolenie.
     Biskup zapewniał, że takiego zezwolenia nie wydał. Nie wiedział również, czy zgodę ksiądz Jan H. posiadał od swojego poprzedniego zwierzchnika - biskupa warmińskiego.
     Andrzej Śliwiński zapewniał sąd, że od początku istnienia diecezji żadna parafia np. przy budowie kościoła nie musiała wspomagać się kredytem.
     Sprawa z powództwa Witolda Z. to nie jedyna, w jakiej odpowiada Jan H. Za tysiące pożyczonych z banku i od prywatnych osób złotych Jan H. wybudował m.in. hospicjum, centrum charytatywne, przedszkole i szkołę katolicką, wyposażył seminarium i dom biskupi.

AJ
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Pieniadz, to rzecz nabyta. A ksiadz Jan dzieki temu srodkowi platniczemu tyyyyle dobra wkolo uczynil.No pewnie, ze ironizuje! A coz innego tu pozostalo?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    czako(2003-05-07)
  • no i czarne zawsze na wierzchu , teraz typ ktorey pozyczył forse ma w plecy 25tys $ i nikt nic nie wie, nikt nic nie ma . ozcywiscie gdzie to moze sie tylko wydazyc?? tak brawo w POLSCE !!!!!!! halberda na ministra finansów !!!!!!!! lepper na prezydenta !!!! ps. czy ten kraj jest normalny??
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    speed(2003-05-07)
  • Halberda jest tu tylko kozłem ofiarnym,a biskup udaje niemca.Nic nie dzieje się bez wiedzy biskupa w jego włościach.Jest on umoczony po łokcie w tych aferach,ale jak zwykle takim typom uchodzi to bezkarnie.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    L.B.(2003-05-07)
  • nie bardzo rozumiem?? czy ten sad ma stwierdzic fakt istnienia dlugu, czy jest to oczywiste??? bo jezeli tak to tylko czekac na licytacje kosciola albo seminarium!! hehe
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    el(2003-05-07)
  • Cała ta sprawa strasznie śmierdzi. Pieniądze zostały pożyczone i teraz trzeba je oddać. Nie wiem jak to zrobią, ale długi zawsze trzeba oddawać. A może ks. Jan myślał, że każdy kto mu pożyczy pieniądze to będzie się kierował słowami z Pisma Świętego, że trzeba darować sobie wszystkie długi. Ale Tak nie jest. Za poniesione przewinienia trzeba ponosić konsekwencje. Mówi się, że Polska jest krajem wierzącym, a to co się teraz dzieje to jest jednym słowem skandal. Rozbój w biały dzień!!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    obserawtor(2003-05-07)
  • Skąd ludzie mają tyle pieniędzy? Przecież uczciwie pracujący człowiek nie zarobi tyle przez całe życie! Ale UCZCIWY KATOLIK ma i pożycza księdzu Halberdzie. Łatwo przyszło, łatwo poszło. Koń by się uśmiał.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    LH(2003-05-07)
  • Będzie lepiej! Rosnie liczba księży egzorcystów. www.onet.pl tak myślę, że zaczną od własnego środowiska!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    oset(2003-05-07)
  • Co się dziwić jego eminencji,przecież on ma takie zaniki pamięci,że nawet na lotnisku w Moskwie biedak sie zgubił i nie mógł odnaleź przez 3 dni ,a co się stało z kasą którą wiózł do Irkucka to tego napewno już sobie nie przypomni...ha ha...to sa kpiny....
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    olo(2003-05-07)
  • Dobry zwyczaj nie pozyczaj, jeszcze lepszy nie oddawaj. Mama zawsze mi mowila - jak cos pozyczasz musisz liczyc sie z tym, ze ktos Ci nie odda, a jak odda - to zyskales przyjaciela. Nie kazdy jednak jest twoim przyjacielem.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Benek(2003-05-07)
  • I dlatego nie chodzę do kościoła, bo nie wierzę tej bandzie oszustów i nie zyczę sobie, zeby tacy ludzie mówili mi jak żyć "po bożemu".
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    A.(2003-05-07)
  • Ks. Halberda jest niewinny - mial pelnomocnictwo do zaciągania pozyczek w imieniu diecezji, jako jej dyrektor ekonomiczny. Całą wine ponosi biskup Śliwiński.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    kaso(2003-05-07)
  • Kaso czy widziałeś te pozwolenia? Ja też chętnie pożyczę pieniądze na budowę drogi dojazdowej do mojego domu i odeślę do prezydenta miasta niech zwróci, przecież wie co się dzieje w jego włościach.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2003-05-07)
Reklama