Wtorek 23-10-2018, imieniny Teodora, Seweryna
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Co zrobić, gdy pod kimś załamie się lód?

 
Elbląg, Co zrobić, gdy pod kimś załamie się lód? (fot. Michał Skroboszewski)
Rek

Rzucić szalik, kurtkę lub podać gałąź, a - jeśli jest taka możliwość - to drabinę czy wiosło. Ważne, by do osoby, która wpadła do lodowatej wody podchodzić, a najlepiej podczołgać się po jej własnych śladach i - dbając o bezpieczeństwo własne - próbować ją wyciągnąć na powierzchnię. Takich rad udzielali dzieciom elbląscy strażacy, którzy dziś (23 stycznia) przeprowadzili ćwiczenia na przystani harcerskiej "Bryza". Zobacz zdjęcia.

Nie można stwierdzić jednoznacznie, kiedy lód jest bezpieczny. Przygrzewające słońce, ruchy wody, nawet tzw. cofka to czynniki, które mogą spowodować, że pokrywa stanie się cieńsza i bardziej krucha. Lód, który wczoraj był gruby i wydawał się stabilny, następnego dnia może być zabójczy. Z takim zagrożeniem musi liczyć się każdy, kto stawia kroki na zamarzniętej rzece, stawie lub innym akwenie.
     Lepiej nie ryzykować, ale gdy już jesteśmy świadkami niebezpiecznego zdarzenia - jak się zachować? Dziś (23 stycznia) na terenie przystani harcerskiej "Bryza" elbląscy strażacy dawali dobre rady - w formie pokazów ratownictwa na lodzie - dla małych uczestników półzimowisk. Wycięli w lodzie przerębel, do którego wskoczyli ochotnicy (oczywiście ubrani w specjalne kombinezony) i się zaczęło.
     - Chcemy pokazać i nauczyć dzieci podstawowych zachowań, które mogą wykorzystać, gdy staną się świadkami niebezpiecznego zdarzenia na lodzie - opowiadał na bieżąco brygadier Tomasz Malesiński, dowódca JRG 2 w Elblągu. - Jeśli ktoś wpadnie do zimnej wody to używamy gałęzi, koca, kurtki, szalika lub drabiny, by mu podać. Podejście należy wykonać po tych samych śladach, co poszkodowany. Najlepiej czołgając się. Wcześniej jednak należy wezwać pomoc dzwoniąc pod nr tel. 998 lub 112.
     - Przebywanie w zimnej wodzie z każdą minutą coraz bardziej naraża na utratę zdrowia lub życia - kontynuował strażak. - Lód jest śliski, ręce poszkodowanego mokre i zmarznięte więc sam nie wydostanie się z przerębla. Nawet jeśli nie damy rady go wyciągnąć to może chociaż uda się go utrzymać nad powierzchnią wody do czasu przyjazdu strażaków. W tym celu rzućmy gałąź. Jeśli uda się osobę poszkodowaną podjąć z wody - kontynuował bryg. Malesiński - to wyciągamy ją na brzeg, gdzie ściągamy z niej mokre ubrania i oddajemy swoje. Służby są już powiadomione więc jeśli nawet przez 5-7 minut postoimy bez kurtki to ewentualnie się przeziębimy, ale pomożemy osobie poszkodowanej.
     Strażakom jest łatwiej nieść pomoc, bo dysponują specjalistycznym sprzętem. Mają raki, śruby lodowe, kolce do przesuwania się po lodzie, sanie, a ratownicy wskakują do lodowatej wody w specjalnych kombinezonach.
     Na szczęście, elbląscy srażacy od lat nie odnotowali dramatycznych zdarzeń związanych z załamaniem się lodu.
     - Mamy swoje lodowisko, teraz doszło drugie, otwarte przy ul. Kościuszki, a przy szkołach wylewane są kolejne - mówił bryg. Tomasz Malesiński. - Mieliśmy kilka przypadków załamania się lodu, ale były to nieodpowiedzialne zachowania osób znajdujących się pod wpływem alkoholu, które próbowały, dla szpanu, przejść przez rzekę Elbląg. Kiedyś na Zalewie Wiślanym do wody wpadli rybacy. Jednak przepadków, gdy lód załamał się pod dzieckiem, odpukać, nie pamiętam.
     Dziś dzieci z zainteresowaniem i nieukrywanym podziwem obserwowały pokazy strażaków. Same podejmowały próby ratowania kolegów na "zamarkowanym" na lądzie lodzie i "wykutym" przeręblu. Oby takiej lekcji nie doświadczyły w realnym życiu.

A
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

RTV + SZAFA
Kuchnia inna niż inne
Kuchnia nowoczesna III
Kuchnia nowoczesna II