Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 10-12-2016, imieniny Bogdana, Julii
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Czy wygra z Biedronką?

We wtorek przed Okręgowym Sądem Pracy w Elblągu ma zapaść jeden z pierwszych wyroków w sprawie wykorzystywania pracowników przez właściciela sieci sklepów Biedronka.

42-letnia Bożena Łopacka, była kierowniczka jednego ze sklepów w Elblągu żąda 35 tysięcy złotych za 2.600 przepracowanych nadgodzin.
     - To tylko ten czas, który mogę udokumentować z ewidencji czasu pracy – mówi Łopacka.
     Kobieta jest pewna, że wygra toczącą się przed sądem sprawę.
     - Większość z nas nie wytrzymywała tej harówki więcej niż dwa lata - przekonuje Bożena Łopacka, która pracowała w sklepie 5 lat.
     Organizacji pracy w sieci ponad 600 sklepów w Polsce, których właścicielem jest portugalska firma Jeronimo Martins, jest prosta. Jak najmniej ludzi do pracy i pełne wykorzystanie ich sił i umiejętności za niskie pieniądze.
     - Ja jako kierowniczka dostawałam 1500 złotych, ale dziewczyny na kasie tyrały za 460 złotych - dodaje Łopacka.
     Wiosną Państwowa Inspekcja Pracy przeprowadziła kontrole w 1/3 wszystkich sklepów Biedronki w Polsce. W 70 proc. skontrolowanych placówek handlowych stwierdzono nieprawidłowości, m.in. fałszowano ewidencje czasu pracy, nie dawano urlopów pracownikom i pieniędzy za nadgodziny, kobiety musiały nosić ciężkie paczki.
     W centrali Jeronimo Martins nie można uzyskać żadnej informacji. Rzecznik firmy nie odpowiada na telefony czy pytania kierowane poczta elektroniczną przez dziennikarzy.
     Bożena Łopacka ma nadzieje, że po wyroku więcej byłych pracowników Biedronki zdecyduje się walczyć przed sądami o swoje pieniądze.
     - Nie tylko pieniądze są ważne, ale także godność - dodaje kobieta.

P
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • ROZUMIEM DETERMINACJĘ P. ŁOPACKIEJ...TYLKO CZEMU PANI ŁOPACKA WCZEŚNIEJ PRZEZ 5 LAT KIEROWNICZENIA W SKLEPIE NIE UJMOWAŁA SIĘ ZA DZIEWCZYNAMI KTÓRE NA KASIE TYRAŁY ZDANIEM PANI KIEROWNICZKI ZA 460 ZŁ.!!!! TO JEST DZIWNE I ZASTANAWIAJĄCE. NIE ROZUMIEM TEGO.!!!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    MATTI(2004-09-28)
  • Co pani Łopacka robiła jako kierowniczka gdy jej podwładne były tak wykorzystywane...
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Franek(2004-09-28)
  • Dostawała więcej to siedziała cicho - proste.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Des(2004-09-28)
  • Skoro jej zarzad kazal stoswac taka polityke, to pani kierownik sie dostosowywala i katowala kasjerki i siebie, do czasu az jej puscily nerwy
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Manager(2004-09-28)
  • Troche tu dziwne oskarżenia snujecie.Każdy jeśli musi i nie ma wyjscia to pracuje, ale tylko do kresu swojej wytrzymałości,są też takie chwile kiedy juz nawet wytrzymałość także nie ma nic do rzeczy a a lodówka świeci pustkami .Wiec i tak dobrze że odważyła sie Pani na założenie sprawy a nie pozostawienie tego w milczeniu i oczekiwaniu "aż czas zagoi rany"
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Arek(2004-09-28)
  • Troche tu dziwne oskarżenia snujecie.Każdy jeśli musi i nie ma wyjscia to pracuje, ale tylko do kresu swojej wytrzymałości,są też takie chwile kiedy juz nawet wytrzymałość także nie ma nic do rzeczy a a lodówka świeci pustkami .Wiec i tak dobrze że odważyła sie Pani na założenie sprawy a nie pozostawienie tego w milczeniu i oczekiwaniu "aż czas zagoi rany"
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Arek(2004-09-28)
  • Dlaczego tak długo czekała? Może liczyła na to że kierownik sieci stworzy dla niej jakieś specjalne stanowisko? A może się zawiodła boleśnie? Kto zrozumie kobiety? Ja na jej miejscu po upływie pół roku bym się zaczął awanturować i grozić sądem. A ona przez 5 lat była potulną owieczką i dopiero teraz gdy TVN nagłośniła niedociągnięcia sieci "Biedronka" w innych miastach się raczyła odezwać. Normalna kicha.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Jarek z Różanej(2004-09-28)
  • DRODZY PRAWI KOMENTATORZY ...zadziwiają mnie wasze mądralskie komentarze " czemu tak późno i dlaczego nie wstawiła się za kasjerkami" ? ...blablabla MĄDRALE ... ciekawa jestem czy sami bylibyście tak odważni żeby ryzykować utratę pracy. Przecież ta kobieta publicznie wyciągając brudy swojego ex pracodawcy w tym momencie też wiele ryzykuje bo popełnia tzw. harakiri jeśli chodzi o jej szansę na zatrudnienie w przyszłości. I nieważne że chodzi tu o zapłatę należnych świadczeń - czyli jak na pewno niektórzy z was jej zarzucą że robi to dla kasy...bo komu o nią nie chodzi hipokryci ?...ale życzę wam takiej prawości i idealizmu w podobnej sytuacji...i dobrego zgryzu...bo wtedy tylko zęby w ścianę
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    ja(2004-09-28)
  • a gdzie w tym przypadku jest Pan Kozłowski ( czyżby miał tylko odwagę do Polskich przedsiębiorców ? )
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2004-09-29)
Reklama