Środa 12-12-2018, imieniny Joanny, Aleksandra
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Reklama w Elblągu
Rek

Dla Pawła to była przyjemność, dla Jagódki szansa na powrót do zdrowia

 
Elbląg, Dla Pawła to była przyjemność, dla Jagódki szansa na powrót do zdrowia Paweł Koch wrócił z rowerowej wyprawy do Aten wypoczęty, choć w nogach ma ponad 3 tys. km (fot. MS)
Rek

Podróże kształcą, a czego dowiedział się strażak z Elbląga podczas 30-dniowej, rowerowej wyprawy do Aten? Tego, że w wielu krajach dętki można kupić tylko w sklepie z częściami do samochodu, w Chorwacji w potrzebie pomogą koledzy strażacy, w Albanii rowerem można śmiało śmigać po autostradzie, a w stolicy Grecji przekonał się, że nie zawsze trzeba mieć zaufanie do GPS. Dla Pawła Kocha rowerowa wyprawa była przygodą i przyjemnością, ale przecież nie tylko po to pokonał ponad 3 tysiące kilometrów.

Paweł Koch wystartował z Elbląga 1 września promując akcję „Rozjedź z nami raka Jagody!”. I tak przecież chciał wybrać się w rowerową podróż do Aten (wcześniej na dwóch kółkach pojechał w Bieszczady, był też w Paryżu), a skoro przy okazji można pomóc w zdobyciu pieniędzy na rehabilitację czteroletniej Jagódki, pomyślał „czemu nie!”. Znaleźli się ludzie o wielkich sercach, którzy za każdy przejechany przez Pawła kilometr sypnęli groszem na konto Jagódki. A strażak jechał i jechał...
     - W 30 dni odwiedziłem siedem krajów, pokonując 3251 km, no, nawet trochę więcej, bo „kręciłem się” po miastach – ze śmiechem opowiada elbląski strażak. - Dziennie pokonywałem ok. 100 km. Najtrudniejsze były odcinki górskie, pod tym względem zaskoczyła mnie Chorwacja.
     Zaskoczyła też liczba przebitych dętek i połamanych szprych.
     - Dętek, które „poszły” już nawet nie liczyłem dokładnie, pewnie było ich kilkanaście – mówi Paweł Koch. - W Chorwacji z takiej technicznej opresji uratowali mnie miejscowi strażacy. Wozili mnie od sklepu do sklepu, bym mógł kupić nowe dętki. Okazało się, zresztą nie tylko w Chorwacji, że dętki do roweru kupuje się w sklepach z częściami do samochodu (śmiech). A w Albanii można rowerem poruszać się po autostradzie, co mnie też zdziwiło.
     Paweł wszędzie spotykał się z życzliwością. Przyjaźnie pozdrawiali go inni, rowerowi turyści m.in. z Niemiec, Danii czy z Anglii, ale i miejscowi spieszyli z pomocą, gdy zaszła taka potrzeba. Na stacji benzynowej w Albanii, na przykład, trzech mężczyzn rzuciło się, by napompować oponę w jego rowerze.
     Paweł przyznaje, że podróż była przyjemna, no, może poza odcinkami, gdy lał deszcz lub wiatr dawał się we znaki. - Wtedy przychodził kryzys, który szybko mijał – śmieje się. - Były też zaskoczenia pozytywne – zauważa. - Jak spotkanie z kuzynką. Nie widzieliśmy się chyba ze 20 lat, a teraz spotkaliśmy się w Chorwacji, gdzie ona spędzała urlop.
     Po 30 dniach podróży Ateny przywitały Pawła słońcem. Przywitała go także miejscowa Polonia. Była wizyta w ambasadzie polskiej, na którą strażak-rowerzysta … spóźnił się dwie godziny. - Bo GPS wskazał ulicę o tej samej nazwie, ale znajdującą się w zupełnie innej dzielnicy – wyjaśnia Paweł. Było też spotkanie z młodzieżą uczącą się w polskiej szkole.
     Elbląski strażak cały czas pamiętał o celu charytatywnym, jaki przyświecał jego podróży. Jego relacje na bieżąco były publikowane na facebooku „Rozjedź z nami raka Jagody!”.
     - Stan konta, w związku z zamieszaniem wokół akcji Pawła, wynosi 10 tys. zł – informuje ciocia Jagódki, Beata Abramowska. - Jednak wraz z jego powrotem do kraju nie kończy się zbiórka pieniędzy. Zgłosił się kolejny organizator, który dochód z imprezy chce przeznaczyć dla Jagody. Liczymy też na innych ofiarodawców. Aby wesprzeć Jagódkę wpłat można dokonywać na konto Europejskiej Fundacji KrewAktywni z Gdyni, KONIECZNIE z dopiskiem: "Dla Jagódki" nr konta 65 2030 0045 1110 0000 0259 4170.
     A Paweł, lżejszy o 4 kilogramy, opalony i - jak zapewnia - wypoczęty, wrócił do służby. I już myśli o kolejnej wyprawie rowerowej. - W przyszłym roku, do Islandii – zdradza.
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

optyk Elbląg, okulista Elbląg, badanie wzroku
OKULARY PRZECIWSŁONECZNE,
Okulary korekcyjne EVA MINGE
Okulary korekcyjne JUST CAVALLI