Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Piątek 02-12-2016, imieniny Pauliny, Piotra
 
Rek

UWAGA!

Dzwonię w sprawie ogłoszenia...

W prasie lokalnej na stronach z ogłoszeniami pojawia się każdego dnia mnóstwo anonsów o przeróżnej, często intrygującej innym razem zabawnej treści. Wystarczy wziąć do ręki pierwszą z brzegu gazetę...

Strona z ogłoszeniami, rubryka "Dam pracę". "Natychmiast średnie, tel...", "Niezależnym, tel...", "Tylko 9 osób nauczę zarabiać, tel...", "Ucieczka przed bankructwem, tel..." - to tylko jedne z wielu ogłoszeń zamieszczonych w jednej z lokalnych gazet.
     Dzwonię w sprawie "natychmiastowego średniego".
     - Dzień dobry dzwonię w sprawie ogłoszenia...
     - A!!! - ucieszył się mój rozmówca. - A kto poszukuje pracy?
     - Pracy? - pytam zdziwiona. - Prędzej spodziewałam się dodzwonić do kogoś, kto handluje świadectwami szkolnymi.
     - No tak, tu chodzi o pracę - odpowiada męski głos, już jakby trochę rozczarowany moim pytaniem. - To pani szuka?
     - Nie - szybko w myślach poszukuję jakiejś rozsądnej odpowiedzi. - To moja siostra. A o jaką pracę chodzi?
     - Jesteśmy amerykańską firmą handlową...
     - Szukacie akwizytora? - choć to nieładnie, przerwałam mojemu rozmówcy w połowie zdania.
     - Nie, nie, nie. Akwizytor to chodzi od domu do domu z torbą wypchaną towarem - zaprzeczył mężczyzna. - U nas pani sama wybiera system pracy. Czy z domu przez telefon, czy przez komputer. Dostaje pani cztery produkty np. odchudzające, zaprasza klientów i robi im pokaz.
     - Produkty dostaję za darmo? - znowu musiałam panu przerwać.
     - Na początek płaci pani 365 złotych wpisowego.
     - A czy te produkty na odchudzanie są skuteczne?
     - Nawet bardzo. Sam schudłem 9 kilo - zaczął zachwalać swój towar. - Wie pani, teraz mamy bardzo niskie ciśnienie, to te herbatki na odchudzanie normują także ciśnienie. Mało tego, one odchudzają grubasów, ale zarazem wspomagają leczenie anoreksji.
     - Trzy w jednym - mam już dość tej rozmowy. - Rozumiem, że nie są to najtańsze produkty?
     - Nie cena, a zdrowie jest najważniejsze. Ale mamy także w ofercie zamienniki jedzenia. Wie pani, takie, co kosmonauci jedzą w kosmosie.
     - A ile można zarobić? - pytam, choć chciałabym już jakoś zakończyć rozmowę.
     - Ooooo, są ludzie, którzy zarabiają tyle, że rezygnują ze swojej stałej pracy i zajmują się tylko tym.
     - Więc ile?
     - Na początek około tysiąca do półtora tysiąca złotych. To kiedy siostra skontaktuje się ze mną?
     - Sądzę, że jak się zdecyduje.
     - To proszę mi powiedzieć, jak się nazywa, bo wie pani - tu mój rozmówca ściszył konspiracyjnie głos - czasami ten telefon odbiera moja żona...

IG
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
  • Takich ludzi co zamieszczają bzdurne ogłoszenia, to bym ich wysłała do pracy w kamieniołomach,żeby poznali smak ciężkiej pracy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Anno - Domini(2001-03-23)
Reklama