Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Niedziela 04-12-2016, imieniny Barbary, Jana
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

ELBLĄŻANIE Z USA PISZĄ: Miasto spowite dymem

Niemal tydzień po tragedii z ruin World Trade Center nadal unosi się dym. Kilka stacji telewizyjnych prowadzi ciągłą relację z przebiegu poszukiwań. Przed kamerami wypowiadają się ludzie proszący o pomoc w odnalezieniu ich bliskich, pokazujący z nadzieja ich zdjęcia - napisał z Nowego Jorku dla "portElu" Paweł Radomski, sekretarz polskiego przedstawicielstwa przy ONZ.

Pracuję w Stałym Przedstawicielstwie RP przy ONZ w Nowym Jorku w randze II Sekretarza.
     Informacja o pierwszym samolocie, który rozbił się na wieżowcu World Trade Center dotarła do mnie przez radio w samochodzie, gdy jechałem do naszego przedstawicielstwa. Kiedy wjechałem na most Queensborough, prowadzący na Manhattan przez East River, zobaczyłem dym unoszący się nad jednym z wieżowców, a następnie wybuch w połowie wysokości drugiego. To było uderzenie drugiego samolotu.
     Stałe Przedstawicielstwo Rzeczpospolitej Polskiej przy ONZ mieści się w części Manhattanu odległej od World Trade Center o ok. 4 km. W tej części miasta w momencie katastrofy, jak i w kolejnych dniach, panował spokój. Siedziba ONZ została jednak ewakuowana już kilkadziesiąt minut po zamachu.
     Nikt z pracowników polskiej Misji, Konsulatu i innych polskich instytucji w Nowym Jorku nie ucierpiał w wyniku ataku terrorystów. Brak dotychczas potwierdzonych informacji o Polakach, którzy mogą być wśród ofiar.
     W ciągu pierwszych dni po zamachu ulice Manhattanu były opustoszałe.
     Początkowo wszystkie mosty i tunele prowadzące na Manhattan były zamknięte. Nie kursowało metro i autobusy. Ludzie zachowywali się jednak bardzo spokojnie.
     Tysiące ludzi opuszczało Manhattan w dniu zamachu na piechotę - dla pieszych wydzielono drogi na mostach. Spokój tych tłumów był dla mnie niezwykły.
     W kolejnych dniach po zamachu na budynkach i samochodach pojawiały się amerykańskie flagi. Przed posterunkami straży pożarnej zapalono świece, składano kwiaty.
     Niemal tydzień po tragedii z ruin World Trade Center nadal unosi się dym. Kilka stacji telewizyjnych nadal prowadzi ciągłą relację z przebiegu poszukiwań. Przed kamerami wypowiadają się ludzie proszący o pomoc w odnalezieniu ich bliskich, pokazujący z nadzieja ich zdjęcia.
     Co pewien czas podawane są komunikaty w sprawie możliwych sposobów pomocy ekipom ratowniczym. Kilka razy dziennie odbywa się konferencja prasowa zwoływana przez burmistrza Nowego Jorku, Rudolpha Giulianiego. Jego opanowanie, obecność na miejscu tragedii od samego jej początku, skuteczność w organizowaniu akcji ratowniczej są chwalone przez wszystkich. Giuliani w swych wystąpieniach - podobnie jak większość przedstawicieli władz amerykańskich - jest bardzo wyważony. Jego apel o powrót do normalnego życia wbrew wszystkiemu co się stało, wpłynął korzystnie na atmosferę ostatnich dni w Nowym Jorku.
     
     Pod tym adresem można zapalić symboliczną świeczkę w Internecie poświęconą pamięci ofiar zamachu w Nowym Jorku.

Paweł Radomski
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama