Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Niedziela 11-12-2016, imieniny Damazego, Daniela
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

30 listopada godz. 9.14 Uff - nareszcie jesień! 30 listopada godz. 9.14 Uff - nareszcie jesień!

Finał coraz bliżej

Przed Okręgowym Sądem Pracy trwa sprawa byłej pracownicy sklepu sieci „Biedronka” w Morągu - Katarzyny W.. Dziś sąd ma przesłuchać pięcioro świadków.

Zdaniem mecenasa Lecha Obary, pierwszy, dotyczący godzin nadliczbowych, etap tej sprawy powoli się kończy.
     - To są już ostatni świadkowie, jest wśród nich kierownik rejonu, kierownik sklepu i pracownica - wyjaśnia adwokat. - Cały dotychczasowy materiał dowodowy, podobnie jak w dziesiątkach innych spraw związanych z „Biedronką”, potwierdza, że istniał system zmuszania ludzi do pracy.
     Oprócz zapłaty za 3300 przepracowanych nadgodzin, kobieta domaga się w sądzie także odszkodowania za to, że pracując ponad siły poroniła ciążę.
     - Sąd zgodził się, by ten aspekt sprawy był badany, kiedy zakończony zostanie wątek dotyczący nadgodzin - mówi Obara. - Chcemy udowodnić, że ciężkie warunki pracy mogły wywołać takie skutki, jak ten o którym mowa w przypadku pracownicy z Morąga, ale też uszkodzenia kręgosłupa, a nawet kalectwa, na co skarżą się inni byli pracownicy.
     Od stycznia przed elbląskim Sądem Pracy toczy się także sprawa Renaty J., która za około 3 tysiące nadgodzin domaga się zapłaty 35 tysięcy złotych.

SZ
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama