Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Piątek 24-02-2017, imieniny Bogusza, Macieja
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Reklama w Elblągu
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Studniówki 2017

Wiadomości

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Na środku Zalewu Wiślanego Na środku Zalewu Wiślanego

Finał coraz bliżej

Przed Okręgowym Sądem Pracy trwa sprawa byłej pracownicy sklepu sieci „Biedronka” w Morągu - Katarzyny W.. Dziś sąd ma przesłuchać pięcioro świadków.

Zdaniem mecenasa Lecha Obary, pierwszy, dotyczący godzin nadliczbowych, etap tej sprawy powoli się kończy.
     - To są już ostatni świadkowie, jest wśród nich kierownik rejonu, kierownik sklepu i pracownica - wyjaśnia adwokat. - Cały dotychczasowy materiał dowodowy, podobnie jak w dziesiątkach innych spraw związanych z „Biedronką”, potwierdza, że istniał system zmuszania ludzi do pracy.
     Oprócz zapłaty za 3300 przepracowanych nadgodzin, kobieta domaga się w sądzie także odszkodowania za to, że pracując ponad siły poroniła ciążę.
     - Sąd zgodził się, by ten aspekt sprawy był badany, kiedy zakończony zostanie wątek dotyczący nadgodzin - mówi Obara. - Chcemy udowodnić, że ciężkie warunki pracy mogły wywołać takie skutki, jak ten o którym mowa w przypadku pracownicy z Morąga, ale też uszkodzenia kręgosłupa, a nawet kalectwa, na co skarżą się inni byli pracownicy.
     Od stycznia przed elbląskim Sądem Pracy toczy się także sprawa Renaty J., która za około 3 tysiące nadgodzin domaga się zapłaty 35 tysięcy złotych.

SZ
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama