Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Środa 25-04-2018, imieniny Marka, Jarosława
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Dobre miejsce na karasia. Dobre miejsce na karasia.

Gdy życie spotyka się ze śmiercią…

 
Elbląg, Gdy życie spotyka się ze śmiercią… fot. Anna Dembińska
Reklama w Elblągu
Rek

„Polacy! Wybiła godzina zemsty. Dziś umrzeć lub zwyciężyć potrzeba!” – na te słowa podporucznika Piotra Wysockiego 29 listopada 1830 roku około godz. 18 młodzi podchorążowie Szkoły Podchorążych Piechoty, przerwawszy zajęcia, ruszyli na miejsce zbiórki – pod pomnik króla Jana III Sobieskiego. Wczoraj (28 listopada) w wigilię rocznicy wybuchu powstania listopadowego elbląscy uczniowie podążyli śladami historii.

Już po raz czwarty uczniowie Zespołu Szkół Zawodowych nr 1, Zespołu Szkół Techniczno-Informatycznych, Zespołu Szkół Technicznych i Szkoły Podstawowej nr 21 pod przewodnictwem znanego elbląskiego historyka i pedagoga Piotra Imiołczyka wzięli udział w Marszu Podchorążych, by upamiętnić jedną z najwspanialszych chwil w naszej historii (zobacz fotoreportaż).
– Jesteśmy tutaj w wigilię wybuchu powstania listopadowego – mówił Imiołczyk. – Jest to święto, które związane jest z niewielką grupą młodzieży, mającą po dwadzieścia kilka lat. Ta grupka zdołała zrobić coś fantastycznego i wspaniałego, mianowicie zdołała w przeciągu ośmiu miesięcy zatrząść historią Europy Środkowej i Europy Wschodu.
     Dokładnie 29 listopada 1830 roku grupa młodych powstańców opanowała Belweder – rezydencję wielkiego księcia Konstantego, znienawidzonego za stworzenie systemu tajnej policji i donosicielstwa, a także za publiczne poniżanie polskich oficerów.
– Zbliża się mrok. Dokładnie w takim samym budynku, jak budynek naszego muzeum, znajduje się 120 podchorążych – opisuje ten historyczny dzień Piotr Imiołczyk. – Część z nich leży już w salach i odpoczywa. W niektórych plutonach odbywają się jeszcze zajęcia. Nagle tę usypiającą w szkolnym budynku młodzież wyrywa Piotr Wysocki, 28-letni podporucznik Szkoły Podchorążych Piechoty, by pociągnąć ją przez ulice Warszawy. Powstańcy wyruszają ze szkoły, by walczyć o niepodległość, z takim zapałem, że większość z nich narzuca swoje zimowe mundury na podkoszulki, a jest przecież koniec listopada – dodaje z pasją. – Całą noc i cały następny dzień spędzają na ulicach. Prawie nikt nie zachorował, tak byli przejęci tym, co zrobili.
     Przejście przez Nowy Świat i Krakowskie Przedmieście zajmuje powstańcom godzinę. Biją werble. Podchorążowie krzyczą: „Obudźcie się! Do broni!”.
– I co usłyszeli przez tę całą godzinę marszu? – opowiada dalej historyk. – Zamykające się okna i drzwi kamienic. Na Nowym Świecie i Krakowskim Przedmieściu żyła bowiem ta grupa warszawiaków, urzędników zaborczego państwa, która w ogóle nie chciała tego powstania.
     I tak tych 87 podchorążych ruszyło spod „szkoły”, by rzucić się w pogoń za wielkim księciem Konstantym, wzniecić powstanie i poczuć choć trochę tę chwilę grozy, kiedy to życie spotyka się ze śmiercią.

 

– Ci młodzi ludzie przez godzinę szli ulicami Warszawy, mieli po dwadzieścia lat – mówi Imiołczyk. – I przez tę godzinę nikt z nich nie zwątpił, nie dał po sobie poznać, że czuje zwątpienie, bo powstrzymywało ich od tego serce, serce pełne patriotyzmu.
     Ruszywszy spod gmachu elbląskiego muzeum, przejęci uczniowie przemaszerowali ulicami Starego Miasta, aranżując po drodze sceny historyczne z „Nocy Listopadowej” Stanisława Wyspiańskiego. Pośród patriotycznych pieśni, żołnierskich okrzyków i posępnego listopadowego chłodu zmierzyli się z historyczną prawdą oraz poznali, na czym naprawdę polega prawdziwy patriotyzm.
     

dk
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Fototapety do lekarza/dentysty
Fototapety czarno białe Black&White
Obraz na dibond 300x60 cm - Kawa
Fototapety z dmuchawcami