Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Czwartek 08-12-2016, imieniny Marii, Wirgiliusza
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Historia jednego postępowania

Rozmowa ze Zbigniewem Więckiewiczem, naczelnikiem Wydziału Postępowań Przygotowawczych Prokuratury Okręgowej w Elblągu.

Sprawą biskupa Andrzeja Śliwińskiego prokuratura zajmuje się już od połowy maja. To chyba sprawa, która spowodowała sporo zamieszania? Niech przypomnę chociaż zmiany kwalifikacji majowego zdarzenia drogowego z udziałem biskupa, czy wniosek o warunkowe umorzenie postępowania i jego późniejsze wycofanie. Sprawa jest zatem dość skomplikowana, a przynajmniej dość dużo się wokół niej dzieje.
     
     Zbigniew Więckiewicz: Powiem w ten sposób. Sprawa nie jest skomplikowana i nie powiem, żeby działo się tutaj dużo zamieszania. Ona od samego początku była dość jasna i klarowna, jeżeli chodzi o zdarzenie z 11 maja (biskup jadąc samochodem pod wpływem alkoholu zderzył się z dwoma innymi autami - red.). Materiał dowodowy zgromadzony w początkowej fazie postępowania wyraźnie wskazywał, że mamy do czynienia tylko i wyłącznie z przestępstwem jazdy w stanie nietrzeźwości. Bowiem tylko jeden z poszkodowanych przebywał w szpitalu na obserwacji. Przebywał tam dość krótko - kilka dni. Chodzi o kierowcę jednego z samochodów.
     
     Do szpitala trafiła wtedy także sześcioletnia dziewczynka.
     
     Tak, ale ona jeszcze tego samego dnia opuściła szpital. Zebrany wtedy materiał dowodowy wskazywał, że najprawdopodobniej poszkodowany mężczyzna nie będzie miał obrażeń ciała, które zaliczane są - w rozumieniu kodeksu karnego - jako zwykłe lub poważne, czyli takie, które trwają powyżej siedmiu dni. Z dokumentacji lekarskiej - nawiązuję do wstępnej fazy postępowania - wynikało, że mężczyzna opuścił szpital. Jednocześnie oględziny miejsca zdarzenia, przesłuchanie świadków wskazywały, że mieliśmy do czynienia z jazdą w stanie nietrzeźwym i spowodowaniem kolizji. Tak materiał został wtedy oceniony i w tym kierunku Prokuratura Rejonowa prowadziła postępowanie procesowe.
     
     Potem nagle poszkodowany mężczyzna trafił do szpitala ponownie?
     
     Tak, ale postępowanie dalej było prowadzone pod kątem jazdy w stanie nietrzeźwym, a w dniu 30 czerwca został do sądu skierowany wniosek o warunkowe umorzenie postępowania. Sąd przed rozpatrzeniem wniosku dokonał badania formalnego akt postępowania i okazało się, że w dokumentach brakuje danych o karalności biskupa, a protokół przesłuchania jednego z głównych świadków jest nieczytelny. Sąd zwrócił wtedy sprawę do Prokuratury Rejonowej.
     
     I wtedy okazało się, że zamiast warunkowego umorzenia Prokuratura Rejonowa zaczęła się zastanawiać nad aktem oskarżenia?
     
     Nie do końca tak było. Zwrot tej sprawy spowodował, że bardziej zainteresowała się nią także Prokuratura Okręgowa. Badając ją ustalono, że materiał dowodowy, który został zebrany do dnia 30 czerwca, nie do końca został wnikliwie oceniony przez prokuratora nadzorującego. Pewne ustalenia treści opinii lekarskiej dotyczące poszkodowanego mężczyzny wskazywały, iż nie można wykluczyć, że będzie on kontynuował leczenie. To wynikało ze zwyczajnej rutyny i doświadczenia prokuratorskiego.
     
     Ale Prokuratura Rejonowa wiedziała przecież już na początku czerwca, że ten mężczyzna trafił do szpitala z powrotem. Dziennikarze dowiedzieli o tym właśnie z Prokuratury...
     
     Nie wynikało to jednak z materiałów postępowania. W związku z tym polecono ponowne przesłuchanie pokrzywdzonego, który potwierdził fakt kontynuowania leczenia. Zebrano dodatkową dokumentację i zasięgnięto ponownie opinii biegłego. Ten stwierdził, że obrażenia mężczyzny jednak skutkują rozstrojem zdrowia na czas powyżej siedmiu dni i pozostają one w bezpośrednim związku ze zdarzeniem z 11 maja. Zarzuty wobec biskupa zostały zatem uzupełnione.
     
     ***
     Zbigniew Więckiewicz zapowiedział, że Prokuratura Okręgowa przyjrzy się pracy prokuratorów, którzy zajmowali się sprawą biskupa Śliwińskiego.
     

Rozmawiał op
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Ciekawe - ktorzy to byli prokuratorzy... :)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Ziemianin Elblaski(2003-07-24)
  • Jest jednak Bóg, który czuwa nad tymi, którym się wydawało, że żartował czyniąc świat takim, jaki jest... To tyle co do Szefa. A czy istnieje sprawiedliwość wśród ludzi niezaślepiona forsą i układami - to się zobaczy.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    PAO - Pełen Nadziei(2003-07-24)
  • Dać odpust zupełny prokuratorom,a Śliwa figuruje nadal jako biskup Elblaga wystarczy otworzyc stronę www.episkopat.pl i tam jak wyraźnie jest napisane że nie zaszły żadne zmiany tyle fałszu i obłudy to nie ma sam Belzebub.Bywaj katolandzie,ja mam to juz za sobą
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    olo(2003-07-24)
  • Teraz się okarze jaki jest kler w Polsce. Czy ma pozycje i ukreci sprawie glowe czy tez bedzie pretekst odsuniecia Biskupa za sprawy prałata Halberdy. Kosciol to chyba ostatni przystanek w naszym kraju etyki i zasad ale jak widac do tego przystanku ktos po drodze ukradl tory. Panie Biskupie wez sie Pan za siebie. Mamy mloda decezje i juz takie wpadki.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    sportowiec(2003-07-25)
  • UWAGA OSZUST !!! Chciałbym przestrzec osoby, które zainteresowane są kupnem mieszkania. Otóż pojawił się na naszym rynku oszust, który oferuje kawalerkę za kwotę 18000 zł. Kawalerka mieści się na ul.Wyspiańskiego 17/5 ma powierzchnię 22,26 m2. Sprzedający to ADAM WRÓBEL s.Ryszarda ur. 24.06.1977 r. legitymujący się dowodem osobistym: ABP 474038 wydanym w Elblągu. Na poczet kupna pobiera zaliczkę w wysokości 500 zł. Mieszkanie nie jest jego własnością lecz ZBK. Przyjeżdża na umówione spotkanie i pokazuje dokumnety, z których wynika, iż jest najemcą mieszkania przy ul.Wyspiańskiego 17/5. Twierdzi, iż akt własności złożył do sądu ubiegając się o odpis księgi wieczystej. Pobiera zaliczke i ... jedzie do następnego klienta. Jako ciekawostkę podam, iż jest osobą kilkakrotnie karaną przez tut. sąd wyrokami w zawieszeniu, w przeszłości przebywał w zakładzie karnym. UWAŻAJCIE !!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2003-07-25)
  • mam takie male pytanko do pana prokuratora: kiedy wolno zastosowac warunkowe umorzenie za spowodowanie wypadku? Czy jest to pogranicze malego uszczerbku na zdrowiu z zadnym, czy tez malego z ciezkim? Co okresla ten uszczerbek? Liczba dni zwolnienia lekarskiego czy uraz trwaly? Moze ktos mi w koncu to wyjasni bo ja juz nic nie kumam.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    zaba(2003-07-25)
  • a moim zdaniem...eee..nie wiem o co tu chodzi..a jak nie wiem..to zn. ze tylko o kase...hm...tylko kto komu?..eee ...juz wiem ! wszyscy wszystkim !!..hm..tylko czy oni juz sami sie w tym nie pogubili??
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    bez(2003-07-27)
Reklama