Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Piątek 09-12-2016, imieniny Wiesława, Leokadii
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Irak: Ćwiczenia ze stabilizacji

Około 1000 żołnierzy, którzy za kilka tygodni wyjadą do Iraku jako trzecia zmiana polskiej misji w Iraku, zakończyło szkolenie na poligonie w Wędrzynie koło Gorzowa Wielkopolskiego.

Przypomnijmy, trzecia zmiana polskiego kontyngentu formowana jest pod skrzydłami 16 Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej z Elbląga. Generał Ryszard Sorokosz, zastępca dowódcy Dywizji i zastępca dowódcy Międzynarodowej Dywizji Sił Stabilizacyjnych III zmiany, mówi:
     - Zadaniem tego poligonu było przygotowanie - pod względem psychicznym i fizycznym - do wykonywania zadań w trudnych warunkach, jakie nas czekają. Szkolenie tych, którzy do Iraku mają wyjechać, prowadzą ci, którzy byli tam już w pierwszej zmianie.
     
     Trudna misja
     - Misja jest bardzo trudna, ważne jest działanie w grupie, cierpliwość, ale to zupełnie inny świat - przyznaje jeden ze snajperów biorących udział w szkoleniu.
     W Wędrzynie znajdują się nie tylko place do ćwiczeń taktycznych i bojowych, jest tam też Centralny Ośrodek Zurbanizowany. Wybudowane na potrzeby wojska osiedle z domami, piwnicami, ale też szpitalem i pocztą to jedyny tego rodzaju poligon w Europie. Żołnierze ćwiczą tam elementy i procedury związane z misją stabilizacyjną. Dowiadują się m.in. o zagrożeniach, jakie spotkają w Iraku oraz tego, jak należy ich unikać, by zmniejszać ryzyko.
     Jak przypomina porucznik Jacek Bednarz z 12. Brygady Zmechanizowanej (w pierwszej zmianie był dowódcą plutonu saperów I Grupy Bojowej Al Hillah), do konstruowania ładunków wybuchowych iraccy terroryści używają amunicji, jakiej wiele pozostało po armii Saddama Husajna. Broń napływa też z państw ościennych.
     - Odpalanie ładunków następuje drogą przewodową bądź radiową z wykorzystaniem najnowocześniejszych urządzeń - mówi por. Bednarz. - Sama pułapka może również być połączona z ostrzałem, np. z granatników przeciwpancernych lub broni maszynowej.
     Teren potencjalnie niebezpieczny - zaminowany stanowi m.in. pobocze każdej drogi. Uczymy żołnierzy, jak zachowywać się w wypadku najmniejszego podejrzenia o umieszczeniu ładunku. Uczymy, jak je rozpoznawać, na co zwracać uwagę, uczymy wyobraźni.
     
     Poparcie spada
     Porucznik Bednarz jest zdania, że procedury, jakie zostały przyjęte w poprzedniej zmianie, pozwalają do minimum ograniczyć ewentualne skutki zadziałania pułapek:
     - Bezpieczeństwo mają zagwarantować zarówno prędkość, z jaką poruszają się nasze samochody, założenie, iż zawsze jeździmy środkiem drogi, ale także i to, że osoby niepowołane, bez odpowiedniego przeszkolenia, do ładunków po prostu nie podchodzą - dodaje saper. - Są wyspecjalizowane patrole, one mają roboty kierowane drogą radiową, które w razie potrzeby rozpoznają i unieszkodliwiają ładunki. Dokładamy wszelkich starań, by zlikwidować nielegalne składowiska amunicji u miejscowej, nieprzychylnie nastawionej do obecności sił koalicji ludności.
     Ostatnie sondaże pokazują, że poparcie dla obecności Polaków w Iraku gwałtownie spada. Sami żołnierze przypominają jednak o stabilizacyjnym charakterze misji; mówią, że chcą się do niej dobrze przygotować i odpowiedzialnie zrealizować zadanie, jakiego się podjęli.
     - Dla żołnierza zawodowego, taki wyjazd to możliwość sprawdzenia swojego przygotowania - mówi jeden z oficerów. - Nie patrzę jednak na to w ten sposób, że jadę sobie postrzelać. Będę dążył do tego, bym ja i żołnierze, którymi będę dowodzić, jak najrzadziej używali broni, a najlepiej - żebyśmy nie użyli jej nigdy. Jeśli jednak pojawi się zagrożenie, chcę, żeby moi podwładni mieli pewność, iż otwierają ogień dla własnej ochrony.
     
     Strach
     Uczestnicy trzeciego kontyngentu przyznają, że myślą o zagrożeniu, ale liczą, że dzięki dobremu przygotowaniu będą potrafili zapanować nad strachem.
     - Myślę o tym, nie ma co ukrywać - przyznaje ten sam oficer. - Byłbym śmieszny, gdybym powiedział, że się nie boję, ale to jest ten poziom strachu, który jeszcze pobudza, a nie paraliżuje.
     Starszy kapral nadterminowy Krzysztof Krzoska z II Brygada Zmechanizowana mówi:
     - W ubiegłym roku wróciłem z rocznej misji w Syrii. Byłem na Wzgórzach Golan. To była misja obserwacyjna, która różni się trochę od misji stabilizacyjnej. Do Iraku jadę ze względu na pracę, ale liczę też na zastrzyk gotówki. Na początku czerwca biorę ślub. Narzeczona martwi się, ale mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. W Syrii jeździliśmy na patrole z bronią i amunicją, ale nikt do nas nie strzelał, w Iraku, niestety, trzeba się spodziewać ostrzału. Musimy się do tej misji dobrze przygotować, pamiętać, że gdziekolwiek będziemy się poruszać, jeden drugiego musi ubezpieczać. W Syrii ludzie byli bardziej przyjaźnie nastawieni i nie było bojówek, jak w Iraku...
     Trzeci kontyngent ma być gotowy do wyjazdu pod koniec czerwca. Wszyscy uczestnicy zmiany znajdą się w Iraku na przełomie lipca i sierpnia.

AJ
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Tak..., misja stabilizacyjna..., jakie piękne i szlachetne sformułowanie dla obecności żołnierzy-stabilizatorów w Iraku. Nie zapominajmy, że już w przeszłości niektóre państwa umieszczały w innych państwach swoich stabilizatorów. Np. Niemcy w Polsce w okresie między 1939 a 1945 rokiem. Do dziś z łezką w oku wspominamy - jakże trudne i pełne poświęcenia - stabilizowanie nas w tym okresie. I podobnie jak my odwdzięczaliśmy się miłym nordyckim blondynom za ich poświęcenie, tak i teraz irakijczycy mają taki sam stosunek do - między innymi - polskich stabilizatorów. Jest to stosunek nacechowany - co jest oczywiste - ogromną miłością i wdzięcznością .
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    ustabilizowany(2004-05-26)
  • a ci co się nie zgodzili jechać niedługo wychodzą do cywila ----------------- i do urzędu pracy
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2004-05-26)
Reklama