Piątek 14-12-2018, imieniny Jana, Alfreda
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Jacek B. znowu stanął przed sądem - twierdzi, że jest niewinny

Dziś (29 kwietnia) w Sądzie Okręgowym w Elblągu ruszył proces w sprawie o pobicie ze skutkiem śmiertelnym 24-letniego Pawła M. Do zdarzenia doszło w lipcu 2007 r. przed elbląskim Bowling Clubem. Na ławie oskarżonych zasiada już tylko Jacek B., pseudonim „Jazon”, któremu Sąd Apelacyjny w Gdańsku uchylił poprzedni wyrok.

Przypomnijmy: Marcin P., utytułowany bokser oraz Jacek B., pseudonim „Jazon”, oskarżeni zostali o pobicie ze skutkiem śmiertelnym Pawła M. Do zdarzenia doszło w lipcu 2007 r. w pobliżu Bowling Clubu. Skatowany chłopak prawie dwa tygodnie walczył w szpitalu o życie. Walkę przegrał.
     Na ławie oskarżonych zasiadał także Varushan M., oskarżony o pobicie Marcina M., kolegi Pawła M.
     W maju 2008 roku Sąd Okręgowy w Elblągu wydał wyroki: po 5 lat więzienia dla Marcina P. i Jacka B. oraz 1 rok i 3 miesiące więzienia w zawieszeniu na 4 lata dla Varushana M.
     Sprawa trafiła do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku, który podtrzymał wyroki dla Marcina P. i Varushana M. Natomiast sprawa Jacka B. wróciła do ponownego rozpatrzenia przez elbląski sąd (bo dowody były za słabe). Wobec „Jazona” uchylony został areszt. W zamian otrzymał on dozór policyjny i poręczenie majątkowe w wysokości 20 tys. zł.
     Oskarżony nie przyznaje się do winy. Podtrzymuje wersję o tym, że został uderzony w oko przez nieznanego mężczyznę i rzucił się w pościg za nim w kierunku stacji paliw Lotos. Natomiast Paweł M. został pobity w miejscu przeciwległym przy ul. Robotniczej. Wyklucza to więc jego udział w zdarzeniu – tak twierdzi Jacek B., który dziś (29 kwietnia) nie chciał składać wyjaśnień. Zgodził się odpowiadać tylko na pytania obrońcy, mecenasa Stanisława Borzdyńskiego.
     Dziś w sądzie zeznawali znajomi nieżyjącego Pawła M. Ci, którzy tragicznej nocy bawili się wraz z nim w Bowling Clubie. Świadkowie tłumaczyli, że po tak długim czasie już niewiele szczegółów pamiętają. Do bolesnych wspomnień ze łzami wracała 24-letnia Magda.
     - Nie pamiętam już okoliczności zdarzenia – mówiła. – Wyszliśmy z klubu i zaczęliśmy szukać Pawła, który chwilę wcześniej zszedł na dół na papierosa. Ruszyliśmy w kierunku budynku ZUS. Na rogu mijał nas mężczyzna, który nie był Polakiem, wyróżniał go kolor skóry. Z uwagi na upływ czasu trudno mi jest przypomnieć sobie szczegóły. Z daleka zobaczyliśmy leżącego na ulicy Pawła.
     Dziewczyna w dzisiejszych zeznaniach nie wspomniała, o czym mówiła podczas poprzedniego procesu, że mijała się z Marcinem P. – Dziś tego nie pamiętam.
     Podkreśliła, że oskarżonego Jacka B. w ogóle nie zna, pierwszy raz go zobaczyła podczas poprzedniej rozprawy.
     „Jazona” nie zna i tamtej nocy nie widziała też koleżanka Magdy.
     - Pamiętam, że idąc w kierunku budynku ZUS, na rogu mijaliśmy grupę, w której był Marcin P. – mówiła. – Idące z nim osoby nie były Polakami, to chyba byli Ormianie. Jeden z nich trzymał w ręku pasek. Nie wiem jednak czy wszyscy to Ormianie.
     Dziewczyna złożyła też podobne zeznanie podczas wcześniejszego procesu.
     Dziś sąd przesłuchał siedmiu świadków. Na sali obecny był oskarżyciel posiłkowy, ojciec nieżyjącego Pawła.
     - No jestem zadowolony, że sprawa wróciła do sądu, ale to się ciągnie i ciągnie, a w lipcu miną dwa lata od śmierci mojego syna… – mówił Andrzej Sztuczka.
A
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Kuchnia nowoczesna
Kuchnia nowoczesna III
Kuchnia inna niż inne
Kuchnia klasyczna