Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 03-12-2016, imieniny Franciszka, Ksawerego
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Jak to się robi w E.Leclercu

Jeden z naszych Czytelników nadesłał nam ten tekst. Wolelibyśmy umieścić go w dziale “50 lat temu”, ale niestety historia miała miejsce dziś.

Miałem dzisiaj przyjemność, wątpliwą jak się potem okazało, kupować kilka drobiazgów w supermarkecie E. Leclerc. Na koniec udałem się po raz pierwszy do działu alkoholowego, gdzie nabyłem drogą kupna parę flaszeczek zacnego, chilijskiego wina. Jak w wielu podobnych sklepach należność za alkohol uiszcza się tu od razu na stoisku. Po zapłaceniu w głównej kasie za resztę zakupów wyszedłem już na zewnątrz, gdy dobiegł mnie głos “Proszę pana, proszę pana ...”, a potem jego źródło w postaci pana ochroniarza, który zaprosił mnie z powrotem, do środka hali sklepowej. Pan poprosił mnie o okazanie paragonu za alkohol. Wyjątkowo udało mi się zadośćuczynić jego prośbie, bo zazwyczaj wyrzucam lub gubię takie kwitki od razu pod odejściu od kasy. Pan jednak ku mojemu zdumieniu na tym nie poprzestał, każąc grzecznie, ale stanowczo czekać. Po chwili podszedł kolejny pan w mundurku i dokonał ponownego oglądu mojego paragonu. Niestety zamiast czegoś w rodzaju dziękuję lub przepraszam usłyszałem powalające z nóg pytanie - "Czy mógłbym skserować ten paragon?". Tego było już za dużo! Z pewną nieśmiałością, bo nie byłem do końca pewien, czy panowie nie rzucą mnie na glebę, wyrwałem z dłoni starszego ochroniarza mój paragon i opuściłem gościnne podwoje E. Leclerca. Nie muszę dodawać, że przez tych kilka minut czułem na plecach oczy dziesiątków ludzi zgromadzonych w okolicznych kolejkach, którzy zdążyli mnie już zakwalifikować do grona pospolitych złodziejaszków. Moja ośmioletnia córka, która niestety była świadkiem tej żałosnej interwencji, spytała “Tata, a skąd ty miałeś wiedzieć, że tam trzeba pokazać ten kwitek?”
     Szanuję procedury obowiązujące w tym, sklepie. Domyślam się teraz, że ktoś, gdzieś, jakoś po drodze powinien mój paragon ostemplować, zaparafować i chyba skserować!?. Ale to nie powinien być mój problem. Dlatego mam prośbę do osób odpowiedzialnych tam za organizację pracy – egzekwujcie wykonywanie tych procedur najpierw od swoich pracowników, a dopiero potem od klientów i nie urządzajcie wątpliwej jakości publicznych przedstawień z udziałem tych ostatnich. Ja już na pewno więcej w takim show, w E.Leclercu nie wystąpię.

Dane autora znane Redakcji
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • W Stanach, rzekom kolebce wolnosci, w niektorych sieciach sa sprawdzane paragony przy wyjsciu. Czemu sie dziwicie, nie rozumiem?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    zza miedzy(2005-02-27)
  • ...przy wyjsciu ok,może być, ale nie już jak człowiek wyjdzie ze sklepu..., poza tym Eleclerc to wielki shit pod każdym względem..., miejmy nadzieję ze Carefour będzie lepszy...
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Zygi(2005-02-27)
  • Nie ma problemu jak są sprawdzane wszystkim, jak np. w Macro. Ale jeśli, się to robi wybranym klientom i to w ten sposób, to budzi chyba zrozumiałe zastzreżenia!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2005-02-27)
  • tak szczerze mowiac to straszna jest historia... czytalem z zapalem ale sie nic nie wydazylo i jestem zawiedziony, co z tego ze ochroniarze Cie sprawdzili? za alkohol w tym sklepie mozna placic nie tylko na stoisku z alkoholem ale takze przy kazdej glownej kasie gdzie pytaja czy sie placilo i czy mam paragon... Nie posadzcie mnie ze pracuje w tym sklepie ale po prostu tam kupuje i mnie ta historia nie dziwi i mimo ze za hiperami nie przepadam to tytul moze wydawac sie krzywdzacy bo sugeruje ze tam naprawde cos sie stalo...
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    qwerty(2005-02-27)
  • Niech wywieszą napis - Klient, który się nie domyśli, że powienien pokazać paragon może zostać sponiewierany przez ochroniaży. To będzie wtedy uczciwe podejscie.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2005-02-27)
  • Ten sklep radzę omijać z daleka, właśnie ze względu na chorą ochronę. W tym sklepie byłem dwa razy, ale ani razu nie udało mi się zrobić zakupów. Pierwszym razem zostałem zatrzymany przy wejściu, bo z plecaczkiem nie wolno wejść. Gdy mówię, że mogą do niego zajrzeć, że mam tam tylko pieniądze i portfel i że mogę również go otworzyć przy wyjściu, powiedzieli że ich nie obchodzi i że do sklepu nie wejdę. Musiałem opuścić sklep. Drugim razem po paru tygodniach wchodzimy z żoną, i ja i ona mamy podobne plecaczki, ledwo udało nam się wejść między półki, a tu dogania nas ochroniarz i ze względu na mój plecaczek wyprasza mnie ze sklepu. Musiałem opuścić sklep. Co dziwne, moja żona z podobnym plecaczkiem mogła kontynuować zakupy, a ja czekałem na parkingu. Było to poniżające. Od tej pory nikt z naszej rodziny nie pójdzie do tego sklepu, i myślę, że nasi znajomi również. Są inne sklepy gdzie klienta się szanuje.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Miejscowy(2005-02-27)
  • i jeszcze mozna sie dowiedziec ze sklep nie odpowiada za rzeczy pozostawione w przechowalni
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    globalista(2005-02-27)
  • mugł zadzwonic po policje bo ochroniarze nie mają prawa odstawiać takich cyrków
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    ja to ja(2005-02-27)
  • Nie wiem czy wiecie ale w tym sklepie chodzi taki sobie pa..c z koszykiem i udaje że robi zakupy to niby taki tajniak ale ma chłopak robote tylko pozazdrościć
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    klient(2005-02-27)
  • Tak proszę Pana należy przy kasie pokazać paragon zapłaty za alkohol . Kasjer powinien porównać zgodność z wynoszonym alkoholem . Od zawsze jest to normalnym trybem obsługi . Ja w każdym bądź razie tak czynię robiąc zakupy tam gdzie sa wydzielone stoiska z alkoholem .
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Klient monopolowego(2005-02-27)
  • *dzielnaNiedziela... Nie, nie mam na myśli 3-setek ambitnychKomentarzy do wynikówMiskowychWyborów... Czytam tenTytuł i już kosmateMyśl..., ale zasugerowany czasem publikacji (niedziela, godz.16:39) myśleSe: jestAFERA!!! Wbijam szerokO_Otwarte ślepia wNagłoowek... "Wolelibyśmy umieścić tekst" w dziale o PRLu! ...ojBedzieBedzieSieDziało^@_@^ CzytelnikZnanyRedakcji "nabył drogą kupna (znaczySie: zapłacił-to-ma) parę flaszeczek zacnego, chilijskiego wina" naMonopolu! eeeDobre bedzieRozpier.ucha!!! Wychodząc płaci za resztę eklerkowejKasjerce i... nie pokazuje jej paragonu zMonopolu (czyli przenosi przez kasę jakąś reklamówkę*) ... Dalsze traumatyczno-stresowe przeżycia byłegoJużKlientaEklerkowego nie podnoszą już tak ciśnienia ~/-_-\~ Jeśli ktoś chce poczytać coś prrrawdziwieOstrego na eklerkowąOchronę, to polecam tenNius www.ochrona.pl
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    rwel(2005-02-27)
  • kupowałam dziś w tym sklepie alkohol i nawet przy kasie pani nie zwruciła na mnie uwagi. Jeśli chcą sie bawić w sprawdzanie kwitkó to powinno odbywać sie to przy kasia
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    micha(2005-02-27)
Reklama