Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 03-12-2016, imieniny Franciszka, Ksawerego
 
Rek

UWAGA!

Jednak wytrzymaliśmy...

Elbląg, Jednak wytrzymaliśmy... Elblążanin Krzysztof Grygo był szefem grupy strażaków pomagających powodzianom

Do Elbląga powrócili strażacy, którzy w ramach Kompani Specjalnej Centralnego Odwodu Operacyjnego województwa warmińsko - mazurskiego nieśli pomoc powodzianom na południu kraju. Jednostką z woj. Warmińsko-mazurskiego dowodził strażak z Elbląga - Krzysztof Grygo.

43 strażaków z całego województwa m.in. z Elbląga, Braniewa, Morąga czy Olsztyna pod dowództwem Krzysztofa Grygo wyjechało w kierunku gór 26 lipca. Dzień później byli na miejscu i od razu przystąpili do akcji.
     - Podzieliliśmy się na dwie grupy - opowiada dowódca kompani. - Jedna część przez wszystkie dni naszego pobytu zajmowała się wycinką drzew ze zboczy. Ile oni tych drzew wycięli, nie wiem. One spływały razem z błotem i zagrażały domom.
     Druga grupa przed godz. 17 została przerzucona alarmowo do Lachowic, gdzie spływające ze zbocza woda utworzyła tamę. Gdyby gromadząca się woda popłynęła na domy, z miejscowości nic by nie zostało. Strażacy umacniali tamę balami z drewna oraz workami z piaskiem. Dopiero o 22 rzeka wróciła do starego koryta.
     Kolejne dni również upłynęły na bardzo intensywnej pracy. Nazajutrz strażacy starali się uprzątnąć jedyną drogę, która prowadzi do kościoła. Praca znowu trwała od 8 do 22.
     - W niedzielę przestał padać w końcu deszcz i wyszło słońce - mówi Krzysztof Grygo. - Zrobiliśmy więc sobie takie "świąteczne sprzątanie". Cały dzień usuwaliśmy z Makowa ogromną masę błota, gruzu i połamanych drzew. Skończyliśmy o 22.
     Poniedziałek strażacy spędzili w miejscowości Wieprzec, gdzie wprost na budynki mieszkalne zaczęło osuwać się podmywane przez wodę zbocze. Stalowymi linami związano drzewa i taką zaporę umocniono workami z piaskiem. O 21 mieszkańcy byli już bezpieczni.
     Najbardziej strażakom dokuczało zmęczenie. Niekiedy szli na wołanie o pomoc słaniając się na nogach.
     - Zmęczenie było okrutne, lecz pojechaliśmy tam pracować, a nie wypoczywać - wspomina dowódca grupy. - Wracając do bursy tylko jedliśmy, kąpaliśmy się i zaraz szliśmy spać, gdyż od rana czekała nas znowu praca. Wszyscy się o nas martwili - żebyśmy wytrzymali. Kierowniczka bursy nie chciała nas wypuszczać do ludzi w brudnych i mokrych rzeczach. Sama wszystko prała i suszyła. Mieliśmy także dwa ciepłe posiłki - rano i wieczorem, a w środku dnia suchy prowiant. Jednak ludzie przynosili nam obiady. Pracowaliśmy niemal bez przerwy.
     - Całe mienie tych ludzi zostało zniszczone - mówi Krzysztof Grygo. - Przeżywali dramat. A mimo tego mieli ogromną chęć pomocy bliźnim. Bardzo nas to dopingowało. Ludzie, którzy stracili niemal wszystko, dzielili się z nami tym, co im zostało. Nie mieliśmy serca odmówić. To było fantastyczne uczucie.
     Ostatnie dni grupa pod dowództwem Krzysztofa Grygo spędziła już na północy Polski patrolując wały Wisły.
     - Po przejściach poprzedniego tygodnia, to były niemal wakacje - wspomina strażak z Elbląga. - Najbardziej męczące było użeranie się z ludźmi, którzy przyszli obejrzeć sobie powódź. Udało nam się uratować grupkę saren, które woda odcięła na jednej z wysepek.
     Krzysztof Grugo miał z początku obawy, czy poradzi sobie z ogromną odpowiedzialnością, jak na nim spoczywała.
     - Jechałem do Makowa z ludźmi, których nie znałem, na obcy zupełnie teren, a jednak wytrzymaliśmy. Chciałbym im podziękować za to, że położyli na ten wyjazd na szalę wszystkie swoje umiejętności, siłę i doświadczenie. Za to ich podziwiam.

OP
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Jak zwykle można liczyć na strazaków. A może na posłów wybrać strazaków, potrafią pomagać innym za płace niższej od średniej krajowej !!!!!!!!!!!! Elito rządząca!!!!!!!! Wstyd !!!!!!!!!!!!!!!!! Jeszcze do wyborów zotsało trochę czasu - na naukę nie jest nigdy zapóżno !!!!!!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Wyborca(2001-08-06)
  • dlaczego my wszyscy ,którzy ratujemy ludzkie życie i mienie zarabiamy tak mało????
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    huda(2001-08-07)
Reklama