Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Wtorek 24-04-2018, imieniny Grzegorza, Horacego
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Dobre miejsce na karasia. Dobre miejsce na karasia.

Kiedy staję na scenie, znika stres

 
Elbląg, Kiedy staję na scenie, znika stres Ula Zamaro- Baran (fot. Anna Dembińska)
Rek

Żartuje, że wychowała się w lesie, dlatego wśród zieleni czuje się sobą i odpoczywa. Ukochane Mazury opuściła, aby projektować elbląskie ogrody. Dla Uli koncert z okazji 30. urodzin Cantaty był drugim występem z Cantatą.

- Anna Kaniewska: - Pod koniec października dołączyła Pani do chóru. Skąd pomysł, aby zacząć śpiewać w Cantacie?
     - Ula Zamaro-Baran: -  Pięć lat temu przeprowadziłam się z Mazur. Dołączyłam do Cantaty m.in. dlatego, aby poznać nowe osoby. Dzięki chórowi poznałam wiele ciekawych, pozytywnie zakręconych osób. Teraz moje życie to nie tylko praca i obowiązki domowe. Na początku myślałam, że to nie jest dobry pomysł. Jestem architektem krajobrazu,a mój mąż jest rolnikiem. Na okres zimowy wyjeżdżamy do pracy za granicę, więc nie wiedziałam, czy jest sens dołączania do chóru. Ostatecznie mąż mnie namówił. Na przesłuchaniu zapytałam naszą dyrygentkę, czy moje nieobecności nie byłyby problemem. Ona się zgodziła, więc nie pozostało mi nic innego, jak zakochać się w chórze. Koncert z okazji 30. urodzin Cantaty był moim drugim występem w tym składzie.
     
     - Polubiła Pani Elbląg?
     - Pokochałam! Nie mieszkam dokładnie w Elblągu, co też ma swoje plusy. Ponad 15 minut dojeżdżam na próby i wtedy mam czas, żeby się rozśpiewać. Uważam, że Elbląg jest bardzo przyjaznym, zielonym miejscem. Uwielbiam elbląskie formy przestrzenne.
     
     - Śpiewała Pani w chórze uniwersyteckim. Od niedawna śpiewa Pani w Cantacie. Czy stres nadal towarzyszy Pani podczas występów?

     - Stres towarzyszy mi przed każdym występem. Martwię się, aby się nie potknąć na scenie, aby nie pomylić nut, aby nie zaśpiewać czegoś nie w porę. Jednak jak już stanę na scenie i zacznę śpiewać, to cały stres znika. Pomagają oklaski (śmiech). Bardzo dużo zależy od publiczności, to oni dają nam „kopa” i siłę, aby dać z siebie wszystko.
     
     - Muzyka pomaga w projektowaniu bajecznych ogrodów?

     -Oczywiście! Czasami słucham radia, ale bardzo często włączam utwory polskich, alternatywnych wykonawców lub muzykę chóralną.
     
     - Uważa Pani, że „śpiewać każdy może, trochę lepiej, lub trochę gorzej” czy jak ktoś nie ma talentu, to lepiej, aby nie otwierał ust?

     - Wybieram pierwszą opcję (śmiech). Każdy może nauczyć się śpiewać, trzeba mieć tylko odrobinę czasu i chęci. Zainteresowanych zapraszamy do Cantaty, szczególnie panów!
     
     - Repertuar na 30. urodziny ćwiczyliście przez kilka miesięcy. Jak Pani go ocenia?

     - Jedne utwory były łatwiejsze, a drugie trudniejsze do zaśpiewania. Mi osobiście najbardziej podobała się piosenka Marka Grechuty pt. „Ocalić od zapomnienia”.
     
     - A jak ocenia Pani sam koncert?

     - Myślę, że był udany! Chcieliśmy wypaść jak najlepiej. Marta, nasza dyrygentka, włożyła całe serce w przygotowanie nas do koncertu. Po występie powiedziała, że jesteśmy jedną, wielką rodziną. Zgadzam się z nią. Bardzo dużo pozytywnej energii wniosła do koncertu Wanda Kwietniewska. Jestem zadowolona, że mogliśmy z nią wystąpić i że zgodziła się poprowadzić koncert.
     
     - Jak Pani nie śpiewa, to co Pani robi?

     - Można powiedzieć, że wychowałam się w lesie, bo moja mama jest leśnikiem. Od dziecka lubię zbierać grzyby (śmiech). Czasem wracam do rodzinnych stron i chodzę po lasach. Wtedy się relaksuję i czuję się sobą.
     
     - O czym pani wtedy marzy?

     - Chciałabym, aby moja firma rozwinęła się na tym elbląskim terenie. Poza tym marzę o wybudowaniu domu oraz o potomstwie.

Anna Kaniewska
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Aranżacja kuchni 1
Indeco Szafa z drzwiami suwanymi 5
Zabudowa kuchni 4
Zabudowa Kuchni 1