UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Kiedyś rządzili tu biskupi, dziś to miasto pełne zabytków (Cudze chwalicie, swego nie znacie, odcinek 8)

 
Elbląg, Odbudowane sklepienie gwiaździste w bazylice św. Katarzyny robi wrażenie
Odbudowane sklepienie gwiaździste w bazylice św. Katarzyny robi wrażenie (fot. Michał Skroboszewski)

"Pierwsza stolica Warmii", "warmińskie okno na świat", "pierwsza siedziba biskupów warmińskich" – takie hasła znajdziemy w materiałach promujących Braniewo. Z mojej perspektywy to miasto, w którym mieszkała kobieta, wywodząca się z zamożnej rodziny, która porzuciła wygodne życie w imię swoich ideałów. To tu wspólnym wysiłkiem, mimo wielu przeciwności, odbudowano po wojnie kilkusetletni zabytek. To wreszcie miejsce, w którym o historii miasta opowiadają pasjonaci i robią to naprawdę dobrze. Co warto zobaczyć w Braniewie? A co (przynajmniej na razie) można pominąć? Zobacz więcej zdjęć. 

Zwiedzanie Braniewa warto zacząć od wizyty w informacji turystycznej, ulokowanej w Miejskiej Bibliotece Publicznej przy ul. Katedralnej 7. Łatwo ją znaleźć, bo mieści się tuż obok bazyliki św. Katarzyny stojącej w centrum miasta. To tam można dowiedzieć się, gdzie pójść i co zobaczyć. Pomocna okazała się darmowa, kieszonkowa mapka, na którą naniesiono miniaturki najważniejszych budynków.
       Naszym pierwszym przystankiem na trasie jest wspomniana bazylika św. Katarzyny. Wzniesiono ją w XIV w., w ciągu 600 lat odnawiano i przebudowywano, a w 1945 r. została zniszczona. Runął dach i sklepienie, zachował się jeden narożnik, część murów i większość filarów. Po ponad 30 latach – wtedy jeszcze kościół św. Katarzyny – wrócił do diecezji. W 1979 r. biskupi warmińscy zdecydowali, że jego odbudową zajmie się ks. Tadeusz Brandys. Dzięki pomocy finansowej swoich przełożonych, wiernych, darczyńców oraz katolików niemieckich żyjących na tych terenach do 1945 r. udało mu się odtworzyć kościół. Dziś wrażenie robią przede wszystkim dostojne filary i sklepienie gwiaździste, które oddają ducha dawnych czasów. Ciekawostką może być fakt, że obiekt ten przed wojną słynął z organów (znajdowały się tam aż trzy instrumenty), kwitło życie muzyczne z nimi związane. Cztery lata temu podjęto decyzję o sprowadzeniu organów piszczałkowych z Dortmundu, dwa lata temu – po uprzednim remoncie i montażu – po raz pierwszy zagrały one w murach bazyliki. Ci, którzy mają ochotę posłuchać ich brzmienia będą mogli to zrobić na przykład podczas I Braniewskiej Jesieni Organowej. Koncerty w ramach tego wydarzenia odbędą się 1, 8, 15 i 22 września, wstęp na nie jest wolny, wszystkie będą zaczynały się o godz. 19.
      
       Wychodzimy z kościoła i kierujemy się w stronę Wieży Bramnej, położonej tuż za bazyliką. To pozostałość dawnego zamku, najstarszy zachowany obiekt murowany na Warmii, który obecnie jest remontowany. Do kiedy? Z pomocą przychodzi lokalna prasa, która informuje, że prace potrwają do końca 2019 r., później będzie tam informacja turystyczna, wystawy, a na samej górze taras widokowy.

  Elbląg, Wieża Bramna: jeszcze w remoncie, ale już w przyszłym roku będzie to miejsce z dobrym widokiem na miasto
Wieża Bramna: jeszcze w remoncie, ale już w przyszłym roku będzie to miejsce z dobrym widokiem na miasto (fot. Michał Skroboszewski)


       Zostawiamy wieżę za sobą i idziemy dalej, żeby zobaczyć, jak teraz wygląda słynne mini zoo, a dokładniej ogród zoologiczno – botaniczny przy ul. Botanicznej. Niestety, to najsłabszy punkt naszej wycieczki. Puste klatki, zarośnięte chodniki i nieco zaniedbane, zamknięte na cztery spusty budyneczki robią smutne wrażenie. Mieszkają tam obecnie kozy, kury, perliczki, konie i pies, jest kilka tablic edukacyjnych, za wstęp nie trzeba płacić.
       - Przepraszam, od kiedy to tak wygląda? - pytam jedną z mieszkanek.
       - Od kilku lat, mieli tutaj coś robić, jakiś park rozrywki, ale temat ucichł... - mówi.
       - I co tu teraz jest?
       - No właśnie takie miejsce, przychodzę tu z córkami, żeby kozy pokarmiły, zawsze to coś – dodaje.
       Po powrocie zgłębiam temat. Okazuje się, że na utrzymanie mini zoo zabrakło funduszy, zwierzęta przebywały w warunkach, które nie przystawały już do dzisiejszych standardów i im nie służyły, zmieniła się także wrażliwość społeczna. Trzymanie ich w klatkach krytykowali nie tylko obrońcy praw zwierząt, ale i odwiedzający czy mieszkańcy. Znaleziono im nowe domy. Cztery lata temu miasto postanowiło, że postara się o fundusze z ministerstwa i przekształci to miejsce w rodzinny park rozrywki. To ostatnia informacja, jaką znalazłam w lokalnej prasie. Trzymam kciuki za to, żeby ten atrakcyjnie położony teren udało się znacznie lepiej zagospodarować.
      
       Opuszczamy dawne zoo i idziemy w stronę klasztoru sióstr katarzynek znajdującego się przy ul. Moniuszki 7. Po drodze mijamy krytą pływalnię i dobrze zachowaną stadninę koni. Wchodzimy przez bramę, spory budynek wzniesiony na początku XX w. robi wrażenie. Co ciekawe można do niego wejść bezpłatnie, wystarczy zadzwonić domofonem i zapytać o taką możliwość. Nasza przewodniczka - jedna z sióstr katarzynek - pokazuje nam kaplicę, refektarz, korytarze (w wielu miejscach nadal znajduje się tam oryginalna podłoga) i małe muzeum poświęcone historii zgromadzenia. Mnie szczególnie zainteresowały przedmioty pochodzące z życia codziennego, czyli przedwojenna zastawa i... strzykawki, bo siostry katarzynki od początku opiekują się chorymi, pracują m.in. jako pielęgniarki. Należy tu również powiedzieć kilka słów o założycielce zgromadzenia sióstr św. Katarzyny Dziewicy i Męczennicy, czyli o Reginie Protmann. To braniewianka, żyjąca na przełomie XVI i XVII wieku, wywodząca się z bogatej, mieszczańskiej rodziny, katolicka błogosławiona, która od 17 lat jest patronką miasta. Kiedyś jej szczątki znajdowały się w krypcie bazyliki św. Katarzyny, później przeniesiono je do klasztoru. W 1945 r. część z nich ukryto w pobliskim Mamonowie (odnaleziono je tam na początku lat 90., skąd powróciły do braniewskiego klasztoru), część wywieziono do Berlina (te przekazano siostrom katarzynkom spod Rzymu). Dziś o tej postaci przypomina również pomnik, ustawiony w pobliżu bazyliki św. Katarzyny.
      
       Z klasztoru udajemy się do Muzeum Ziemi Braniewskiej, które mieści się w dawnym budynku Collegium Hosianum (założone w XVI w., uczyła się w nim młodzież z całej Europy). To bardzo ciekawe miejsce, z obszernymi ekspozycjami, taka historia Braniewa i okolic "w pigułce". Muzeum powstało trzy lata temu, prowadzi je Towarzystwo Miłośników Braniewa, nie ma opłat za wstęp (funkcjonowanie muzeum wspierają różne dotacje samorządowe i państwowe). Czynne jest od wtorku do niedzieli, od godz. 12 do 16. W trakcie wycieczki po 12 salach można dowiedzieć się m.in. tego, że Braniewo przez kilkaset lat (od XIV w.) było bogatym portem morskim, "warmińskim oknem na świat" i jedynym miastem z tego regionu, które należało do związku Hanzy. To stąd wypływały statki obładowane m.in. lnem, przędzą, zbożami, pierzem czy bursztynem, a przypływały te, które przywoziły oliwę z oliwek, imbir, goździki, cynamon, francuskie wina, fajki z białej glinki i inne. Z kolei rewolucja przemysłowa, która do Braniewa dotarła w II połowie XIX w. sprawiła, że otwarto tutaj m.in. fabryki mydła, cygar, galanterii skórzanej, likierów oraz hurtownię win, fabrykę pieców. Kilka sal muzeum ulokowano w Wieży Kleszej, kiedyś była ona częścią murów obronnych, a do niedawna wchodziła w skład Zespołu Szkół Zawodowych. Warto wejść na samą górę – z sali utrzymanej w duchu secesji rozciąga się ładny widok, m.in. na pobliski amfiteatr. Po drodze mijamy "przystanek PRL", czyli wystawę, na której znajdują się przedmioty z tej epoki, w tym sprzęty AGD, mydła, proszki, płatki mydlane, pełne butelki z napojami albo puste (m.in. po takim wynalazku jak "zaprawka do wódki na białym cukrze"), a nawet słoik...groszku z zakładów w Tolkmicku. Przed wejściem do muzeum znajdują się tablice przypominające m.in. sylwetkę założyciela Collegium Hosianum, czyli Stanisława Hozjusza oraz jego absolwentów i wykładowców. Wśród nich jest m.in. św. Andrzej Bobola (był uczniem, a później wykładowcą), magnaci z rodu Sapiehów czy Maciej Kazimierz Sarbiewski (poeta barokowy). Na początku XIX w. placówkę przekształcono w Liceum Hosianum, z tablic można się dowiedzieć, że jego absolwentem był np. Konrad Zuse, inżynier i pionier informatyki, człowiek, który uznawany jest za twórcę "pierwszego programowalnego komputera na świecie". 
      
       Po wizycie w muzeum idziemy zobaczyć amfiteatr. Trzeba przyznać, że widok, który rozciąga się z ławeczek jest miły dla oka, za dnia to także dobre miejsce, żeby przysiąść i na przykład poczytać książkę albo gazetę. Chciałam również zobaczyć, jak teraz wygląda braniewski dworzec kolejowy, tym bardziej, że to zabytkowy budynek, który zachował swoją pierwotną funkcję. Ciekawostka dla fanów techniki: na stacji znajduje się żuraw kolejowy wyprodukowany przez firmę Eisenwerk Schafstaedt. Nasza wycieczka powoli dobiega końca, po drodze odwiedzamy cmentarz przy ul. Olsztyńskiej, żeby zobaczyć kapliczkę św. Rocha. Przypomina ona o trudnych czasach, w których "czarna śmierć" – czyli dżuma - zbierała żniwa. Naszym ostatnim przystankiem jest kościół pw. Świętego Krzyża przy ul. Świętokrzyskiej. Warto do niego zajrzeć, bo to zabytek sakralny, który przetrwał II wojnę światową. Zachowały się w nim ołtarze, ambona, organy.

Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
  • NBR Niebezpiecznie Blisko Rosji
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    5 10
    Szymkoviak83'(2019-08-18)
  • I co z tego artykułu wynika dla Elbląga .Nic. Elbląg nigdy nie był w warmii a i obecnie jest na Żuławach Powiślu. Wybrzeżu gdańskim tego nas w szkole uczyli nieuki.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    13 11
    (2019-08-18)
  • A co ma z tego artykułu niby wynikać dla Elbląga? Przecież to cykl opowiadający o okolicach Elbląga, podpowiada, gdzie można jechać. Był już Malbork, Sztum, Frombork. Nieukiem to ty jesteś, bo czytać nie umiesz ze zrozumieniem.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    11 2
    (2019-08-18)
  • Fajny sufit!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    6 0
    (2019-08-18)
  • Wynika z tego artykułu, że jest blisko Elbląga bardzo fajne miasto, które warto zobaczyć. Leży na Ziemi Warminskiej, której było stolicą. Nieco na uboczu,, zniszczone przez wojne, pozbawione swojej dawnej rangi na rzecz Olsztyna, daje sobie radę i jest fajnym miejscem gdzie żyją ludzie bardziej zorientowani na Elbląg niż Olsztyn. Przynajmniej tak by chcieli bo komunikacyjne lepiej im do Elbląga a i wspólnota zalewu też ma znaczenie. Tymczasem w Elblągu słyszą jęki i narzekania. Spotykają się z zapatrzeniem we własny elblaski pępek, wyimaginowane poczucie krzywdy i gorzkie żale tak jak w komentarzu powyżej. Więc mówią : może to i lepiej ze stolicą województwa jest Olsztyn, tam nikt nas nie rozpieszcza ale też i nie kasuje jakimiś glupimi komentarzami...
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    12 0
    BEZ ŚCIEM proszę (2019-08-18)
  • Dla ludzi mieszkających w Elblągu wynika to, że można pojechać ciut dalej niż Frombork pochodzić i pozwiedzać, oraz to że kierunkiem wypraw nie musi być wielki Gdańsk.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    3 0
    Tomasz 85(2019-08-18)
  • Braniewo tak samo jak inne miasteczka z tego regionu są przeznaczone na wymarcie, wyludniają sie co rok, nikt i nic tam nie inwestuję bo sie nie opłaca a nie opłaca się bo te miasteczka są po prostu podwykonawcą i to takim głębokim wiekszych miast, infrastruktura marna, praktycznie nie ma tam zabytków bo nie zostały odbudowane po wojnie, każdy młody człowiek kończy szkołę i ucieka do dużych miast albo za granicę bo tam mają znajomych czy braci czy siostry i koło sie zamyka, zostają tylko ludzie starsi
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    5 1
    007(2019-08-18)
  • Znam wielu nauczycieli elblaskich szkół, którzy codziennie dojeżdżają do pracy z Braniewa. Codziennie co najmniej 100 km w obie strony! Dlaczego nie ma dla nich pracy w rodzinnym mieście????
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    6 1
    KL(2019-08-18)
  • Braniewo to miasto nieduże, ale bardzo urokliwe. Kultura w nim jest na wyższym poziomie niż w Elblągu. Tu włodarze zadbali o to, żeby był amfiteatr, Poza tym, cały czas miasto się rozwija. Braniewo, to przede wszystkim wspaniali ludzie, dbający o swoją małą ojczyznę. Kto w Elblągu pozwoliłby, żeby do muzeum wejście było za darmo? Braniewska część Oddziału PTTK działa bardzo aktywnie. Jest zjednoczona, bez podziałów. A Towarzystwu Miłośników Braniewa chylę się nisko. Kto chciałby za darmo zrobić tyle dla miasta? Ogromny szacunek. Niech mieszkańcy innych miast biorą przykład z mieszkańców Braniewa. To miasto ma duszę. Potrafiło się zjednoczyć mimo wielokulturowości. Serdecznie pozdrawiam mieszkańców.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    11 1
    elblążanka B.(2019-08-18)
  • W artykule nie poruszono informacji o tym, że odwiedzić Braniewo chyba jeszcze można płynąc rzeką. Nie wiem jak dziś, ale w latach sześćdziesiątych Pasłęka od Braniewa do Zalewu Wiślanego była żeglowna. Mając na uwadze przekop Mierzei Wiślanej warto pomyśleć o gościach z łodziami.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    3 1
    (2019-08-18)
  • W Braniewie jest ładny dworzec kolejowy. Tylko szkoda nie jeździ Kolej Nadzalewowa i pociągi przez Młynary
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    4 0
    pdx(2019-08-18)
  • Elbląg to wioska olimpijska a wiesz czemu bo tam powstał pierwsi dresiarze nawet w latach 90 śluby brali w dresach
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    4 0
    Descartes (2019-08-18)
Reklama